Nowy numer 47/2020 Archiwum

Ratunku, gdzie ambulans?

– Od drużyn, które przyjeżdżają do nas na mecze, słychać, żebyśmy nie grali ostro, bo nie udzielamy pomocy medycznej – mówi prezes KS Bzura Chodaków.

Odpowiedź na zarzuty

Ireneusz Weryk, dyrektor medyczny ds. ratownictwa w firmie Falck, nie zgadza się z zarzutami dotyczącymi funkcjonowania pogotowia na terenie powiatu sochaczewskiego. – Przypadek z Młodzieszyna poruszany jest cały czas, mimo że podczas kontroli NFZ nikt nie dopatrzył się uchybień. Protokół pokontrolny w każdej chwili mogę udostępnić. Ten przypadek będzie wałkowany dlatego, że nie przyjechał lekarz. A niby kto miał przyjechać, skoro do obsługi tego terenu – zgodnie z umową – zakontraktowany jest zespół podstawowy składający się z dwóch ratowników? Do tego wszystkiego przyjechał o właściwej porze. I co mam zrobić? Dokonać samospalenia? – pyta dyrektor Weryk. W sprawie zarzutów w kwestii działalności dyspozytorni, która mieści się teraz nie w Sochaczewie tylko w Grodzisku Mazowieckim, Ireneusz Weryk odpowiada: – Przecież wojewoda rozkazał nam, żeby taka dyspozytornia była w Grodzisku Mazowieckim dla rejonu obejmującego okoliczne powiaty. W takim razie dyspozytorki ciągle się dopytują w przypadku zgłoszenia: „A jaki to powiat?”. Do tej pory ludzie przyzwyczajeni byli do tego, że dzwonili i mówili na przykład: „Proszę przyjechać na ul. Mickiewicza”. A teraz dyspozytorka pyta, w jakim mieście. Nic dziwnego, że dzwoniący są mocno zaskoczeni. Ale nawet gdyby dotychczasowa firma wygrała przetarg, nie mogłaby inaczej działać, bo to był wymóg konkursu, żeby taką dyspozytornię umieścić w Grodzisku. Do tej pory na tym terenie odnotowaliśmy 10 tys. wyjazdów karetek. Samych zgłoszeń nagranych na rejestratorze jest ok. 50 tys. W takim razie, jak mam je odsłuchać i ustalić nieprawidłowości, skoro do tej pory nie dotarła do mnie ani do NFZ skarga na działanie pogotowia na tym terenie? Jest jednak sprawa, która dyrektora też bulwersuje. – Poruszył mnie przypadek nieprzyjechania karetki na mecz, ponieważ wezwanie do miejsca publicznego wymaga natychmiastowej reakcji. Nie wyobrażam sobie, że czterokrotnie proszona jest karetka o przyjazd i dyspozytornia nie wysyła jej w to miejsce – mówi dyrektor ds. ratownictwa firmy Falck. – Czekam na oficjalne zgłoszenie w tej sprawie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama