GN 48/2020 Archiwum

Co Pawłowi w duszy gra...

Warsztaty „Harmonia”. Ponad 80 chórzystów i soliści Magda Anioł, Agnieszka Nowicka-Cudzich i Grzegorz Głuch podczas koncertu kończącego IX warsztaty wielbili Boga. Jak zapewniają, czas prób i koncert były muzycznymi rekolekcjami.

– Cieszę się, że jestem już żoną i mamą. Nie mogę się doczekać porodu i czasu, w którym będę mogła pokazać swojemu dziecku, jak warto żyć blisko Pana Boga. Nauczyłam się już, że nawet gotując pomidorówkę, można mówić: „To dla Ciebie, Boże”. Moim powołaniem jest bycie w domu i chcę się w tym spełniać. Od kiedy spotkałam się z żywym Bogiem i doświadczyłam Jego miłości, na swoje życie patrzę jako na dar. Ten czas w Skierniewicach jest też od Niego. Śpiewając tu, chcę się modlić i zaświadczać o Jego miłości – mówi z przekonaniem Agnieszka. Ale nie tylko koncertujące dziewczyny chętnie opowiadały o Bogu. – W moim życiu jest podobnie – wtrąca Grzegorz Głuch. – Bóg leczy moje wszystkie zranienia, rozdaje mi dary i ratuje mnie ze wszystkich opresji. Przyjeżdżając tu, chciałem pokazać, co jest ważne dla mnie. A że lubię się modlić śpiewem, bo to jest przyjemne i smaczne, robię to. I nigdy to nie jest jakiś teatr, ale prawda. Tak, jak powiedziałem podczas koncertu, kilka dni temu wyszedłem cało z wypadku samochodowego. Bóg mnie ocalił, chcę mu za to dziękować – wyznaje Grzegorz, który nie ukrywa, że obecny rok jest jednym z trudniejszych w jego życiu. Mimo to, nie boi się, bo wie, Komu zaufał.

Pasja i obietnice

Słuchając prawie 2-godzinnego koncertu i wyznań artystów trudno było pozostać obojętnym wobec przesłania, które starali się przekazać. Nic więc dziwnego, że podczas ostatnich kilku pieśni zgromadzeni w kościele wierni nie byli już biernymi słuchaczami. Gros z nich włączyło się w śpiew, a nawet taniec. – W tak energetycznym koncercie dawno już nie uczestniczyłam. Śpiewając i patrząc na tych młodych ludzi, poczułam, że nie jest na świecie tak źle – mówi Maria Zdun, która podkreśla, że prezent w postaci koncertu na pewno spodobał się bł. Janowi Pawłowi II. Podobne zdanie wyrażali także inni wierni. Mówiąc o „Harmonii”, której przygotowanie od lat spoczywa głównie na barkach Anety i Pawła Wojciechowskich, trudno oprzeć się wrażeniu, że takie inicjatywy potrzebują nie tylko kontynuacji, ale i naśladowania, co wyraził na zakończenie koncertu ks. Grzegorz Gołąb. – Paweł pokazał nam, co mu w duszy gra. Swoją pasją wielbienia Boga najpierw zaraził swoją żonę Anetę, potem swoje dzieci i wreszcie wszystkich biorących udział w warsztatach. Patrząc na dziewięć edycji „Harmonii”, trudno zliczyć osoby, które pociągnął. Rozpoczynając Rok Wiary, warto, aby każdy z nas pomyślał o swoich pokładach dobra, którym mógłby podzielić się z innymi – zachęcał ks. Gołąb. Kolejne warsztaty już za rok. Z racji na ich 10. edycję, mają w nich wystąpić wszyscy wokaliści, którzy w nich uczestniczyli do tej pory. – My już wpisujemy sobie termin do kalendarza – mówi Magda Anioł. – Ja mam nadzieję, że będę tu z moim dwumiesięcznym dzieckiem – wtrąca Agnieszka. – Na mnie też możecie liczyć – zapewnia Grzegorz.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama