Nowy numer 48/2020 Archiwum

Synowie stygmatyka

W diecezji swoje domy i klasztory ma 11 męskich zgromadzeń zakonnych. W Miedniewicach opiekę nad parafią i sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej sprawują franciszkanie konwentualni.

Ich ojcem i założycielem jest św. Franciszek z Asyżu, którego nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. Zakon Braci Mniejszych powstał w 1209 r., w chwili ustnego zatwierdzenia przez papieża Innocentego III reguły życia według Ewangelii, którą św. Franciszek spisał w prostych słowach.
Po śmierci świętego założyciela, który w swojej regule proponował ideał życia polegający na naśladowaniu Chrystusa w ubóstwie i pokorze, w braterstwie z ludźmi i całym stworzeniem, zakon rozrastał się, ale także przechodził przez różne kryzysy. W XV i XVI wieku, na skutek wewnętrznych pęknięć i próby reform, doszło do podziału. Powstały wówczas dwie odrębne rodziny franciszkańskie – franciszkanie konwentualni i franciszkanie bracia mniejsi. Nieco później powstała jeszcze trzecia gałąź franciszkańska – kapucyni.

Obecnie I zakon franciszkański obejmuje trzy gałęzie: Braci Mniejszych, Braci Mniejszych Kapucynów i Braci Mniejszych Konwentualnych, również zwanych franciszkanami, których najważniejszym ośrodkiem w Polsce jest Niepokalanów. Cechą charakterystyczną dla tej gałęzi było budowanie klasztorów w centrum miast.
Obecnie w Polsce prowadzą oni liczne sanktuaria, parafie i wydawnictwa. Mocno angażują się w działalność misyjną, medialną, pracę z młodzieżą i osobami uzależnionymi. W diecezji łowickiej pracują w Miedniewicach, opiekując się sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej i tamtejszą parafią. Miedniewicką wspólnotę tworzy 4 ojców i brat zakonny. Poza pracą duszpasterską i troską o pielgrzymów wspierają także sąsiadujący z nimi klasztor sióstr klarysek.
– Pracując tutaj, mamy świadomość, że jest to miejsce, które Pan Bóg i Maryja bardzo sobie upodobali – mówi o. Krzysztof Oniszczuk, gwardian.
Historia słynącego cudami obrazu MB Świętorodzinnej ma początek w roku 1674, kiedy Jakub Trojańczyk, pobożny gospodarz z Miedniewic, kupił niewielki drzeworyt Świętej Rodziny na odpuście w Studziannej i po powrocie do domu umieścił go na drewnianym słupie. W niedługim czasie rozpoczęły się tu objawienia. Rano i wieczorem ludzie widzieli dziwny blask nad stodołą, a na klepisku ślady trzech osób. Zjawiska te gromadziły rzesze ciekawskich, którzy potem oddawali się modlitwie. Wielu odchodziło uzdrowionymi i podniesionymi na duchu. Mimo upływu lat, różnych zawirowań, a nawet zakazów organizowania pielgrzymek, przychodzący do Maryi nie odchodzili bez pocieszenia. W tym miejscu najpierw wzniesiono kaplicę, a później klasztor i kościół, którym opiekowali się zawsze zakonnicy.
– Dzisiaj, gdy rodzina jest tak bardzo zagrożona i atakowana, nasze sanktuarium, w którym znajduje się cudowny obraz Matki Bożej siedzącej przy stole z Józefem i Jezusem, jest znakiem i podpowiedzią, jak należy kształtować życie małżeńskie i rodzinne. Modląc się z wiernymi i pielgrzymami, którzy przybywają tu z całej Polski, widzimy, że modlitwy te są wysłuchiwane. Nieustannie napływają do nas informacje o nawróceniach, uzdrowieniach i pojednaniach w rodzinach, uproszonych w tym sanktuarium – dodaje o. Krzysztof.
Ojcowie w każdą sobotę o godz. 18 modlą się za wstawiennictwem MB Świętorodzinnej, a w 4. sobotę po Mszy św. organizują czuwania modlitewne, połączone z modlitwą o uzdrowienie. Od niedawna w 2. sobotę miesiąca z klasztoru w Miedniewicach do klasztoru w Niepokalanowie udaje się nocna pokutna pielgrzymka, podczas której pątnicy proszą o nawrócenie chrześcijańskich rodzin. Marzeniem gwardiana jest, by miedniewickie sanktuarium było miejscem, do którego będą systematycznie przybywać narzeczeni, małżonkowie i rodziny, gdzie u boku Miriam siedzącej przy stole i Jej Syna karmiącego wiernych Swoim Ciałem będą wzrastać duchowo i moralnie.


Słowa św. Franciszka z Asyżu


„Oto uniżasz się co dzień, jak wtedy, gdy z tronu królewskiego zstąpiłeś do łona Dziewicy. Co dzień przychodzisz do nas w pokornej postaci. I jak ukazałeś się świętym apostołom w rzeczywistym ciele, tak teraz ukazujesz się nam w świętym Chlebie. Patrząc oczyma cielesnymi, widzieli oni tylko Twoje Ciało, lecz wierzyli, że jesteś Bogiem, ponieważ widzieli Cię oczyma ducha. Tak samo i my, oglądając chleb i wino oczyma cielesnymi, umiejmy widzieć i wierzyć mocno, że jesteś Bogiem, że Twoje najświętsze Ciało i Krew jest żywe i prawdziwe. W taki to sposób, Panie, jesteś zawsze ze swymi wiernymi, jak sam mówisz: »A oto Ja jestem z wami aż do skończenia świata« (Mt 28,20)”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama