Nowy numer 43/2020 Archiwum

Na ludowo za Jezusem

Na kilka dni przed Bożym Ciałem Księżacy nie próżnują. Ogarniają mieszkania i zagrody, spowiadają się i wiele godzin poświęcają na przygotowanie strojów: krochmalą koszule, odświeżają barwne kiecki, zapaski i pasiaste spodnie, z powodu których do Łowicza ściągają tłumy.

Kult Ciała i Krwi Chrystusa niejako wpisuje się w Łowicz, bo w herbie miasta widnieje pelikan, który jest zarazem symbolem Eucharystii. Zgodnie z tradycją, barwna procesja wyrusza na ulice miasta bezpośrednio po Mszy św. w bazylice katedralnej. Później obchodzi cztery ołtarze w pobliżu Starego Rynku, które przygotowują: parafianie, Cech Rzemiosł, szkoły pijarskie i parafialne wspólnoty neokatechumenatu. Co roku procesja, w której wiele osób ubranych w stroje ludowe niesie wyjątkowo piękne feretrony i sztandary ozdobione wstążkami i kwiatami, ściąga do Łowicza tłumy wiernych nie tylko z Polski, ale i zagranicy. Warto nadmienić, że 4 sierpnia ub. roku procesja Bożego Ciała w Łowiczu została wpisana na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Zapis ten otworzył jej drogę do wpisu na listę światową.

Witki na męża

O niezwykle barwnej procesji Bożego Ciała w Łowiczu, jej historii i osobach w niej uczestniczących, a także poprzedzających ją przygotowaniach można opowiadać godzinami. Mimo upływu czasu stanowi ona nie tylko ważne wydarzenie o charakterze religijnym, ale jest także przejawem głębokiego umiłowania dla miejscowej tradycji wyrosłej na gruncie kultury ludowej. Pośród zwyczajów związanych z obchodami Bożego Ciała zachowała się m.in. tradycja zbierania przez uczestników procesji kwiatów i brzozowych gałązek, którymi były przyozdobione ołtarze. Po powrocie do domu gałązki wtykano w strzechy. Umieszczone tam miały ustrzec domy i zagrody od pożaru i piorunów. Pozostawione zaś w rogach stodoły ponoć chroniły przed robactwem i szkodnikami. Lekkie zaś uderzania gałązkami po twarzy z jednoczesnym wypowiadaniem słów: „Żebyś był zdrowy” miało zapewnić zdrowie, a nawet uspokajać rozbrykane dzieci. – Dziś, gdy mam już wiele lat, nie zabieram gałązek, by mieć spokój w domu. Moje dzieci są już dorosłe. Zawsze jednak okładam witkami męża, bo chcę, aby zamiast w przychodniach zdrowia siedział przy mnie – mówi z uśmiechem pani Stanisława. Łowickie święto Bożego Ciała jest także okazją do pokazania sztuki regionu. W tym dniu na straganach można obejrzeć i kupić nie tylko barwne stroje ludowe, ale również słynne łowickie wycinanki, ceramikę, wyroby i świątki z drewna. Na łasuchów zaś czekają tradycyjne obwarzanki, pańska skórka i „bimbromecyna” dla zdrowotności.

W pasiaku ze skrzydłami

Podtrzymaniem starej tradycji jest uczestnictwo w procesji w strojach łowickich. – Tak na co dzień, a nawet na różnego rodzaju festyny nie noszę już wełniaka. Ale mimo moich 82 lat zawsze zakładam go na Boże Ciało. Stroję się tak dla Pana Jezusa – mówi pani Marianna z Łowicza. – Nie wyobrażam sobie, by tego dnia być inaczej ubraną. Bez wełniaka nie czułabym, że jestem łowiczanką. Nie wiem, jak to jest, ale tego dnia nie czuję, że moja kiecka i dodatki ważą wiele kilogramów. Pewnie duma i radość doprawiają mi skrzydeł. – Nie do końca wiadomo, kto pierwszy zachwycił się pasiakami. My czy Gwardia Szwajcarska – mówi Anna Staniszewska, prezes Łowickiego Koła Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Miejscowa legenda głosi, że mundury Gwardii Szwajcarskiej wzorowane są na łowickich pasiakach. Podobno jakiś przedsiębiorczy łowiczanin zawiózł próbkę materiału ojcu świętemu. Ten tak się nim zachwycił, że kazał swoim Szwajcarom uszyć z niej mundury. Inni mówią, że to właśnie jeden z prymasów, któremu spodobały się stroje Gwardii Szwajcarskiej, postanowił ubrać w podobne stroje swoich Księżaków. – Tak czy siak, wielobarwne pasiaki inspirowane barwami otaczającej przyrody do dziś fascynują i są naszą dumą. Kiedyś zwłaszcza stroje pań były bardzo różnorodne. Patrząc na kieckę, wiadomo było, czy dana kobieta jest mężatką czy panną, z jakiej parafii pochodzi, a nawet ile ma morgów ziemi. Dziś nasz stój jest wyrazem szacunku do rodzinnego gniazda i tradycji. Wkładając pasiak, czujemy się dumni z tego, kim jesteśmy. Cieszy nas także i to, że tak wielu ludzi, nawet spoza Polski, chce się stroić w nasze pasiaki – podkreśla pani Anna, która wraz z całą rodziną na procesję ubiera się na ludowo. Obok strojnych Księżaków w procesji w strojach ludowych co roku uczestniczą też wierni z innych regionów Polski i świata. Wędrówce za Najświętszym Sakramentem przewodniczą biskupi łowiccy lub zaproszeni duchowni. W procesji idą władze miasta, przedstawiciele cechów rzemieślniczych, Konfraternia św. Wiktorii, strażacy, uczniowie, członkowie stowarzyszeń i bractw kościelnych, którzy niosą swoje sztandary, chorągwie i feretrony. Przyjeżdżają tu często dyplomaci, a także wielu zagranicznych gości i dlatego fragmenty Ewangelii odczytywane są w czterech różnych językach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama