Nowy numer 47/2020 Archiwum

Kalasantyjskie noce u Królowej Pokoju

Pijarskie szkoły w Łowiczu. – Warto pamiętać o tych ludziach, którzy byli przed nami. To oni tworzyli markę tej placówki. My ją tylko podtrzymujemy – mówi dyrektor Przemysław Jabłoński.


Rodzinna atmosfera


Krystyna Więcek jest już na emeryturze. Pracę w pijarskiej szkole wspomina bardzo ciepło. Przede wszystkim ze względu na rodzinną atmosferę. – Zajmowałam się świetlicą. Dostałam tylko stoliki i krzesła. Musiałam zorganizować całe wyposażenie – gry dla dzieci, wykładzinę, pozostałe meble. W tej chwili szkoła pijarska pod każdym względem przewyższyła wszystkie szkoły na terenie Łowicza. Cieszę się, że o nas, emerytach, się pamięta. Dzięki temu czujemy, jakbyśmy własną cegiełkę do tego dołączyli – mówi pani Krystyna.
Między osobami tworzącymi szkołę zawiązały się wyjątkowe relacje. – Wracałam z pracy do domu późno, ale nie czułam zmęczenia. Myśmy nawzajem bardzo się wspierali. Jestem dumna, że tu pracowałam. Spotkałam tu bardzo dobrych nauczycieli i życzliwych rodziców. Z uczniami nie miałam większych problemów wychowawczych. Nie było przypadków, że ktoś z nich odwrócił się na ulicy, udając, że mnie nie poznaje – wspomina Halina Lamparska, nauczycielka chemii i przyrody.
– W tej szkole kładzie się duży nacisk na wychowanie, na kształtowanie człowieka w pełni. Nie tylko wykłada się przedmiot, ale także wychowuje się ucznia, żeby wiedział, jak ma postępować, jakie wartości posiąść. Obserwuję, że – tak jak na początku funkcjonowania szkoły – nauczyciele troszczą się nie tylko o poziom naukowy. Chcą dzieciom dać wszystko, aby były w życiu szczęśliwe – mówi Maria Grotowska, która uczyła języka polskiego.


Patronka i patron


W kształtowaniu szkolnej wspólnoty istotną rolę odgrywała i odgrywa modlitwa. Ta poranna i na zakończenie zajęć razem z nauczycielami jest czymś naturalnym, tak jak prośba o wstawiennictwo w trudnych sprawach patronki szkoły – Maryi Królowej Pokoju. Zaraz przy głównym wejściu jest kaplica. Drzwi do niej są zawsze otwarte. W środku znajdują się sprowadzone z Rzymu relikwie św. Kalasancjusza, patrona katolickich szkół. To miejsce wypełnia się szczególnie podczas nocy kalasantyjskich, 25. dnia każdego miesiąca. Odbywa się wtedy Jerycho Różańcowe.
Nauczycielka Jadwiga Kowalczyk wspomina, jak to wyglądało na początku istnienia placówki. 
– Nie było jeszcze tej kaplicy. Gromadziliśmy się w innym miejscu. Ale było to bardzo uroczyste. Któryś z rodziców ofiarował skrzynkę jabłek. Ojciec Eugeniusz zamówił bułki. To wszystko było ustawione na stolikach. Łączyły nas też wyjazdy rekolekcyjne – opowiada.
Przed wejściem do współczesnej kaplicy wisi oprawiony tekst homilii Jana Pawła II, wygłoszonej w Łowiczu w 1999 roku. Własnoręcznie napisany atramentem przez panią Jadwigę. Obok kamienna tablica, przypominająca wydarzenie z papieskiej celebry – ofiarowanie Bogu szkół pijarskich. Taki dar zaniosła wspólnota podczas procesji z darami.
Przez 20 lat istnienia pijarskiej placówki w Łowiczu podstawówkę ukończyło 434 uczniów, gimnazjum – 771, a liceum – 409. W tym gronie są 74 osoby, które w murach szkoły spędziły 12 lat, czyli zaczęły swoją edukację w pierwszej klasie podstawówki, a zakończyły na trzeciej liceum ogólnokształcącego. Pijarskie LO należy do najlepszych liceów w Polsce, a gimnazjum i szkoła podstawowa są w ścisłej czołówce szkół w woj. łódzkim, jeżeli chodzi o wyniki sprawdzianów i egzaminów. Znakomicie placówka wypada, jeżeli chodzi o ranking EWD, pozwalający zmierzyć wkład szkoły w wyniki nauczania. Od początku wpajane są uczniom wartości patriotyczne. Ważną rolę w wychowaniu odgrywają tu sport i teatr. •
Wypowiedź Agnieszki Krajewskiej zaczerpnięto z książki pt. „Wyrosła jak marchewka. Świadectwa o naszej szkole”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama