Nowy numer 3/2021 Archiwum

W buszu człowiek pokornieje

– W Zambii, gdy jest jedno dziecko w rodzinie i po 2–3 latach nie rodzi się kolejne, rodzice dają na Mszę św. z prośbą, żeby Bóg obdarzył ich potomstwem. Co najmniej pięciorgiem czy sześciorgiem – mówiła s. Ernesta Paruch MSF.

Już 40 lat pracuje na misji w Afryce. Była specjalnym gościem Niedzieli Misyjnej w parafii Świętego Ducha w Łowiczu, z której wywodzi się bł. Bolesława Lament, założycielka Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny. Do niego właśnie należy s. Ernesta. Praca misyjna jest jednym z charyzmatów zgromadzenia. Swoje placówki siostry mają m.in. w Afryce – w Kenii, Tanzanii i Zambii. W tym ostatnim kraju, 2,5 raza większym od Polski, pracuje s. Ernesta. Bardzo ciepło wyraża się o Zambijczykach.

– Tam ludzie są dobrzy. Na ślub czy na pogrzeb idą wszyscy, bez wyjątku. Nikt nie pyta, czy jest się ewangelikiem czy innego wyznania. Wszyscy współczują czy cieszą się – opowiadała misjonarka. Związała się z placówką w Kapiri Mposhi, gdzie funkcjonuje przedszkole. Rano przychodzi do niego 200 dzieci. Drugie tyle po południu. Zdarza się, że matki przynoszą na plecach 2,5-letnie dzieci i chcą, by już uczęszczały do przedszkola. Niestety, ze względu na brak miejsc nie zawsze jest to możliwe. W szkole klasy liczą po 70–80 uczniów. – Gdy jest ich 60, nauczycielka jest szczęśliwa. Dzieci uczą się mówić i pisać po angielsku. W Zambii są aż 72 języki. Nie jest łatwo, bo bywa, że tata mówi innym językiem niż mama, a przecież w szkole syn czy córka porozumiewają się w jeszcze innym. Gdy jakieś dziecko nie chce się uczyć, otrzymuje ultimatum od kierowniczki, że jeśli się nie poprawi, to zostanie wysłane do buszu – mówiła s. Ernesta. Choć brzmi to jak żart, ten sposób naprawdę działa. Dorosły – lekarz czy urzędnik – gdy nie przykłada się do pracy, wysyłany jest właśnie do pracy w buszu. Wraca stamtąd odmieniony i nie sprawia już kłopotów.

Siostra Ernesta podkreślała, że nie spotkała tam osób niewierzących. – Odwiedzałam rodziny od domu do domu i, bez względu na wyznanie, nie tylko katolicy, ale nawet świadkowie Jehowy prosili o to, żeby się razem modlić. To jest piękne. Ludzie zaczepiają mnie, proszą o rozmowę, o poradę. Wszyscy się kłaniają, ale nie ze względu na mnie osobiście, ale dlatego, że jestem zakonnicą, bo wiedzą, że siostra służy Bogu – mówiła misjonarka.

Specjalnie na rzecz misji parafia Świętego Ducha i wspólnota Przedszkola Niepublicznego Diecezji Łowickiej im. bł. Bolesławy Lament w Łowiczu zorganizowały piknik i loterię. Wsparcie okazali zaprzyjaźnieni przedsiębiorcy. Zebrane pieniądze trafią do placówek w Afryce, które prowadzą siostry misjonarki Świętej Rodziny. Odbył się również koncert charytatywny na rzecz misji w Afryce „Pontyfikat miłości”, poświęcony św. Janowi Pawłowi II. Wystąpili Joanna i Marcin Gałkowie-Walczykiewiczowie. Uczcili w ten sposób 38. rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża. Na Mszę św. w intencji misjonarzy przybyły przedszkolaki z rodzicami. Dzieci były w strojach, które zakładają ich rówieśnicy na innych kontynentach. Byli również wychowawcy i s. Elwira Kruszewska MSF, dyrektor przedszkola. Świętoduska parafia ze swoim proboszczem ks. Władysławem Moczarskim od lat wspiera misje. Powstała tu wspólnota Rodzina Misyjna bł. Bolesławy Lament. Sporo rodzin podjęło się adopcji serca – finansowego i modlitewnego wsparcia biednych dzieci w Afryce.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama