Nowy numer 24/2018 Archiwum

Na sto lat niepodległości

Poświęcili na pracę nad filmem kilka lat życia, by przywołać zapomnianą przez świat, do tej pory nieopowiedzianą historię. W jej cieniu Bolimów i cała okolica żyją od wieku.

W Łowickim Ośrodku Kultury odbyło się spotkanie z ekipą realizatorską filmu „Obłoki śmierci – Bolimów 1915” w reżyserii Ireneusza Skruczaja. Obraz opowiada historię użycia przez Niemców gazów bojowych, by przełamać podczas I wojny światowej półroczny front pozycyjny na rzece Rawce. Nieprzypadkowo na pierwsze po zakończeniu zdjęć do filmu spotkanie wybrano datę 31 stycznia. To tego dnia, 103 lata temu, w rejonie Woli Szydłowieckiej, po raz pierwszy na świecie została użyta broń chemiczna w pociskach gazowych. To natarcie chemiczne wspomagało, prowadzone z 600 dział, natarcie artyleryjskie. W przeciągu trzech dni zginęło 40 tys. żołnierzy rosyjskich, a w ich szeregach wielu Polaków. Po stronie niemieckiej straty wyniosły około 3 tys. ludzi.

Czas wypełnić lukę

– Było to pierwsze w tym rejonie wielkie natarcie niemieckie, które miało przełamać pozycje rosyjskie i otworzyć drogę na Warszawę. Chcieliśmy upamiętnić ten dzień, bo często się o tym zapomina – mówi reżyser filmu Ireneusz Skruczaj. – A mogę śmiało powiedzieć, że to był pierwszy na masową skalę atak bronią chemiczną na świecie. Dla Polski rok 2018 to 100. rocznica odzyskania niepodległości. Dla Europy – zakończenia Wielkiej Wojny, konfliktu zbrojnego, jakiego nigdy przedtem cywilizacja zachodnia nie doświadczyła. I wojna światowa znalazła godne miejsce w literaturze i filmie. Bitwa pod Verdun, bitwa nad Sommą, atak gazowy pod Ypres są częstym motywem literatury zachodnioeuropejskiej XX wieku. Wydarzenia te są również ważnym tematem europejskiego i amerykańskiego kina. I wojna światowa toczona na froncie wschodnim ciągle wydaje się niedostatecznie opowiedziana. Bo trudno uznać genialne „Przygody dobrego wojaka Szwejka” czy zabawną polską komedię „C.K. Dezerterzy” za pełne i prawdziwe świadectwo, jak straszna była wojna również w tej części Europy. Każda praca naukowa mówiąca o tym okresie wydaje się niezwykle cenna. „Obłoki śmierci – Bolimów 1915” to debiut reżyserski pochodzącego z Bolimowa Ireneusza Skruczaja. To fabularyzowany dokument historyczny, relacjonujący wielomiesięczną bitwę pozycyjną wojsk rosyjskich i niemieckich na środkowym odcinku wschodniego frontu I wojny światowej. W trakcie bitwy pod Bolimowem doszło do pierwszych we wschodnim teatrze działań Wielkiej Wojny ataków chemicznych. Po obiecujących testach pod belgijskim Ypres Niemcy przeprowadzili 3 zakrojone na pełną skalę falowe natarcia gazowe na linii frontu przebiegającej w dolinach rzek Rawki i Bzury. Do największego doszło na 12-kilometrowym odcinku frontu w okolicach Bolimowa, gdzie 31 maja niemieccy żołnierze odkręcili 12 tys. butli z ciekłym chlorem, silnie toksycznym odpadem z fabryk niemieckich koncernów chemicznych. Niczego niespodziewające się linie rosyjskich okopów spowiły obłoki śmierci.

Kilka lat życia

Praca nad filmem trwała ponad trzy lata. Wszystko zaczęło się od organizowanych na terenie Bolimowa rekonstrukcji historycznych. Wtedy zrodził się pomysł na film dokumentalny oparty przede wszystkim na rekonstruktorach. Z czasem koncepcja zaczęła się rozrastać. – Poznałem Annę Zalewską, która prowadzi badania na terenie Puszczy Bolimowskiej, a potem, gdy już prawie wszystko było dopięte na ostatni guzik, pojawił się Wiesław Sokołowski, który po prostu „zrujnował” mi cały plan – śmieje się reżyser Ireneusz Skruczaj. Ale całe szczęście, że się pojawił, bo wprowadził duszę do tego filmu. Zawsze chciałem nakręcić film o bitwie pod Bolimowem i mrocznej historii użycia gazów bojowych, a także Polaków walczących w nie swoich armiach po obu stronach frontu w bratobójczej walce. W filmie bierze udział 80 rekonstruktorów, są też profesjonalni aktorzy, wśród nich Jarosław Kostrzewa, który wcielił się w postać niemieckiego chemika Fritza Habera, Agnieszka Palka w roli Klary Haber i Michał Jurkowski jako rosyjski żołnierz Polak. Dzięki zaangażowaniu znających doskonale temat rekonstruktorów praca nad filmem była łatwiejsza. – Z żadnym ze statystów nie mógłbym pracować tak jak z nimi. Oprócz tego, że mają mundury i cały tak zwany szpej, czyli broń, menażki i inne niezbędne wyposażenie, mają ogromną wiedzę. Znają komendy, wiedzą, jak się poruszać i zachowywać na polu walki. Wielu z nich zna też języki. Odtwarzający żołnierzy rosyjskich znają rosyjski, „Niemcy” znają niemiecki. Bardzo mi to wszystko pomogło w produkcji – wyjaśnia Skruczaj. Premierę filmu zaplanowano na wiosnę.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma