GN 30/2021 Archiwum

Jak tu znaleźć złoty środek?

Na Piątek padł blady strach, radość natomiast zapanowała w Nowej Wsi pod Kutnem. To tu, według badań geodetów z Krakowa, znajdować się ma centralny punkt naszego kraju. Nawet główny geodeta kraju nie jest w stanie rozstrzygnąć, które ustalenia są wiążące.

Jak w filmie Barei

Zwrócenie się przez krakowskich badaczy do Towarzystwa Miłośników Piątku i Okolic z propozycją poparcia pomysłu pozbawienia ich „środkowości” nie było chyba do końca przemyślane. Uczucia, jakie geodeci wzbudzili u mieszkańców, trudno uznać za serdeczne. – To absurd. Jak miłośnik Piątku może być za tym, żeby geometryczny środek przenieść w inne miejsce? – mówi Damian Urbanek, członek stowarzyszenia.

O ile w Piątku propozycja geodetów z Krakowa wywołała duże obawy i zdecydowany sprzeciw, o tyle w Nowej Wsi zapanował entuzjazm, choć mieszkańcy tej miejscowości nowinę potraktowali z mniejszą powagą. Wprawdzie liczą już potencjalne zyski, np. za zdjęcie przy słupku, ze sprzedaży szklanki wody czy ziemi ze środka Polski oraz z nawału turystów, ale obdarzeni sporą dozą realizmu mają nadzieję chociaż na nowy asfalt czy lampę przy drodze wiodącej do nowego środka Polski.

Najbardziej zaskoczeni z mieszkańców Nowej Wsi są Ilona i Franciszek Piaseccy, bowiem środek Polski wyznaczono pod oknami ich salonu. 13 października na przydomowym trawniku wkopano granitowy cokół. Na słupie umieszczono współrzędne miejsca oraz napis: „Geodezyjne serce Polski – centroid terytorium RP. Wyznaczono z okazji 100-lecia Polski Niepodległej oraz Roku Polskiej Geografii”. Właścicielom działki oraz władzom gminy Kutno wręczono certyfikaty. Zapowiedziano też usypanie w okolicy kopca pamięci obchodów 100-lecia polskiej niepodległości zwieńczonego pomnikiem ku czci polskich geografów, geodetów i kartografów. Monument ma być hołdem za ich wkład w wyznaczenie granic Polski i należyte poznanie jej terytorium. Trzeba przyznać, że uroczystość przenoszenia środka Polski zorganizowana została z dużym rozmachem.

– Dla nas to na razie szok. Czujemy się trochę jak w filmie Barei. Cały czas ktoś przyjeżdża, wchodzi, wychodzi, rozstawia namioty, czekamy tylko, aż nam zrzucą misia ze słomy na podwórko. Ale bardzo się cieszymy. Nie każdy może mieć takie coś na podwórku – mówi Ilona Piasecka.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama