Nowy numer 27/2020 Archiwum

Miejsce mojego wzrastania

O życiowym przewrocie kopernikańskim, Ruchu, który jest rzeką, i w którym wszystko, co najlepsze, się zdarza, oraz o spotkaniach z ludźmi na kształt lectio divina mówi ks. Grzegorz Gołąb, wieloletni diecezjalny moderator oazy.

Co na przestrzeni tych 21 lat było dla Księdza najbardziej zaskakujące, za co chciałby Ksiądz powiedzieć Bogu i ludziom: dziękuję?

By odpowiedzieć na to pytanie, również posłużę się zdaniem z testamentu ks. Blachnickiego. Otóż ks. Franciszek napisał: „Ile ja przez tę wspólnotę otrzymywałem łask, pomocy, wsparcia, pociechy i radości”. Można to zdanie potraktować jako klucz do całości posługi w ruchu. Do posługi, która się nie skończyła. Ona dalej trwa. Ruch, to taka główna rzeka mojego życia, gdzie wszystko, co najlepsze, się zdarza; ta rzeka ma bardzo wiele odpływów i bardzo wiele dopływów. Wprowadza mnie na zupełnie nowe przestrzenie. Te 21 lat to przede wszystkim ogrom spotkań z ludźmi. Jeżeli potraktujemy drugiego człowieka jako fragment Ewangelii, którą Bóg przysyła do nas, to każde spotkanie jest jak lectio divina. Zawsze fascynowały mnie spotkania, kiedy mogłem poznać część historii życia innych osób. Ta „Biblia w obrazach życia” jest dla mnie najcenniejsza. Oaza dawała i daje tę przestrzeń bliskości. W latach 90. Ruch tworzyła przede wszystkim młodzież, później akcent zaczął przesuwać się na rodzinę. Na początku, kiedy zostałem moderatorem w diecezji, czułem napięcie podczas spotkań z rodzinami, a teraz, po kilkunastu latach, Domowy Kościół to główne miejsce posługi.

Można zatem powiedzieć, że zaczynając posługę z młodymi, wszedł Ksiądz z nimi do Domowego Kościoła, tym samym robiąc miejsce młodszym kapłanom, by teraz oni towarzyszyli młodym.

I to jest właśnie to. To było i jest kroczenie z innymi. I − co warto podkreślić − Ruch był i jest miejscem mojego wzrastania. Nie było tak, że działałem na jego rzecz, a moje życie płynęło jakimś innym torem. Nasze oazy, zwane gołębnikiem, były miejscem wzrostu nas wszystkich. Relacje oparte na Kościele, Biblii, sakramentach okazały się bardzo mocne. Dowodem na to może być jubileusz 25-lecia moich święceń, na który zaprosiłem około 300 osób. Kluczem doboru gości poza rodziną był Ruch Światło–Życie. W nim znalazłem wszystko i on mnie syci. Przez cały czas starałem się być sługą. Moderator to ktoś, kto łączy Ruch Światło–Życie. To posługa jedności, która bywa czasochłonna. Wiąże się z nawiedzaniem różnych wspólnot parafialnych. Od oazy dzieci, młodzieży po Domowy Kościół. Ojciec Blachnicki nie dał recepty na jakiś okres wieku, ale na całe życie. W Ruchu widział narzędzie odnowy wspólnoty parafialnej. Uważał, że jeżeli zostanie ona odnowiona, Ruch Światło–Życie będzie automatycznie zanikał. Ruch nie jest obok parafii, ale służy jej „obudzeniu”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama