Nowy numer 41/2019 Archiwum

Protest oczami nauczycieli

Zapytaliśmy nauczycieli w różnych miastach diecezji, jaka jest ich opinia na temat strajku.

Zdania są podzielone.

 

Krzysztof Stasiak: Jestem nauczycielem religii w liceum i historii w szkole podstawowej. Nie strajkuję, bo jestem zadowolony ze swoich zarobków. Odbieram prawie 5000 zł netto wypłaty, więc w kraju, w którym połowa mieszkańców dostaje mniej niż 2500 zł miesięcznie do ręki nie wypada mi narzekać. Oczywiście nie jest to wypłata za nauczycielski etat 18 godzin tygodniowo. Pracuję w dwóch szkołach i mam tygodniowo 31 lekcji. Rozumiem moich kolegów, którzy twierdzą, że pensja nauczyciela jest niska, bo mają goły etat.

W 1997 roku zrezygnowałem z pracy nauczyciela, bo nie byłem w stanie utrzymać godnie rodziny. Przez 5 lat pracy w korporacji zarobiłem na wygodne mieszkanie, przyzwoity samochód, a żona mogła skorzystać z urlopu wychowawczego i zająć się naszymi dziećmi. Ale po 5 latach wróciłem do mojego ulubionego zajęcia - pracy w szkole. Od tamtej pory powtarzam, że problemem nie jest to, że nam mało płacą. Problemem jest to, jak mało mamy godzin w etacie.

System zatrudnienia nauczycieli zabetonowany od 1982 roku kartą nauczyciela powoduje, że dostajemy stałe wynagrodzenie bez względu na nauczany przedmiot, wiek uczniów czy wyniki nauczania. Pomysł obecnego strajku zmusił mnie do przemyślenia tego, co sądzę o naszym wynagrodzeniu ponownie. 30 minut szukania informacji w portalach internetowych pokazało mi, że polski nauczyciel zarabia 77 proc. średniej krajowej (po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej dla danego kraju) a w krajach OECD to średnio 84 proc. Dalej wystarczy proste równanie i wychodzi, że jak nam podniosą pensum do 24 godzin (czyli średniej w Europie) to mamy 102 proc. średniej krajowej jako pensję i należymy do najlepiej opłacanych nauczycieli w Europie. Więc nie narzekam i nie strajkuję. Choć rozumiem skrajne emocje moich kolegów. Większość z nich nie ma wielu nadgodzin, ci w likwidowanych gimnazjach boją się czy w ogóle znajdą pracę. Nie wierzę że nie będzie zwolnień nauczycieli.

Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem, mamy coraz mniej dzieci, więc potrzebujemy coraz mniej nauczycieli. Już dziś na jednego nauczyciela przypada w Polsce dziewięciu uczniów, najmniej w Europie (średnia to 12). Rezerw nie widzę i nawet zmiana całego systemu oświaty nie uchroni nas nauczycieli od ryzyka utraty pracy. Sam nie wiem czy dopracuję do emerytury w zawodzie, więc nie osądzam nikogo z kolegów, kto zdecydował się na strajk. Nie mają zwykle tyle godzin co ja, nie mają często doświadczenie w innej pracy czy nie prowadzili przez kilkanaście lat własnej działalności gospodarczej jak ja, a podobnie jak i ja mają rodziny na utrzymaniu i boją się o własną przyszłość.

Nie dołączę do strajku, bo nie wierzę, że podwyżka pensji rozwiąże problemy polskiej oświaty i nauczycieli. Mam jeszcze swój prywatny powód. Kiedy stanę po tamtej stronie życia i spotkam panią Kaźmierczak, moją pierwszą wychowawczynię sprzed 44 lat, to chciałbym jej spojrzeć w oczy. A ona nie zostawiła swoich uczniów nawet podczas okupacji kiedy zamiast pensji mogła liczyć na obóz koncentracyjny za tajne komplety. A ja miałbym ich zostawić w przeddzień ważnych dla nich egzaminów, bo zarabiam tylko 80 proc. średniej krajowej? Nie, stanowczo to nie jest mój strajk.

Aleksandra Głuszcz: Jestem nauczycielem od 15 lat. W tym czasie miałam dwa lata przerwy, prowadziłam prywatną firmę, gdzie zarabiałam dużo więcej. W pewnym momencie złapałam się na tym, że kontrahentom, którzy przychodzą kupić opony samochodowe, robiłam wykłady z historii. Tęsknota za nauczaniem była duża. Mimo zarobków powróciłam do zawodu. Strajkuję, bo mam dwoje dzieci i męża, który też jest nauczycielem.

Bardziej niż niepewność finansowa, przeraża mnie przyszłość moich dzieci. Są dopiero w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Nie chcę, by byli uczeni przez zmęczonych, źle opłacanych, niedocenianych nauczycieli. Trudno znaleźć nauczycieli przedmiotów ścisłych: fizyki czy matematyki. Przez 11 lat pracowałam w technikum. Teraz nauczycieli zawodu praktycznie nie ma. Walczę o lepszą szkołę dla moich dzieci i moich uczniów. Wielu bardzo dobrych nauczycieli odchodzi od zawodu, średnia wieku nauczycieli rośnie, nie ma młodych, którzy chcą wykonywać ten piękny zawód.

Decyzja odejścia od tablicy i rozpoczęcia strajku była jedną najtrudniejszych i najsmutniejszych w moim życiu. Nie wiem czy w tym zawodzie będę pracować do emerytury. Jest mi coraz trudniej wraz z mężem utrzymać dwójkę dzieci. Kocham ten zawód, ale jestem przede wszystkim mamą. Wiem, że dużo kontrowersji wzbudza czas pracy nauczycieli. Naprawdę nauczyciel wykonuje bardzo dużo pracy w domu, w weekendy itd. Bardzo często przynosi problemy uczniów do domu. Nie pamiętam nazwisk głównych kontrahentów swojej firmy, a własnych uczniów pamiętam wszystkich. Ich sukcesy i porażki. Zaangażowanie emocjonalne, gdy uczy się dzieci czy młodzież jest ogromne i nie da się go zmierzyć czy odliczyć godzinowo.

Justyna Kulig, anglistka w jednej z skierniewickich szkół: Nie wyobrażam sobie, że mogłabym tego nie zrobić. W pełni solidaryzuję się ze wszystkimi nauczycielami. Uważam, że jest to taka sytuacja, tak wyjątkowa, że wszyscy nauczyciele, dla których ważne jest dobro i dzieci, i nas samych, powinni przystąpić do strajku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Po prostu nauczyciel
    13.04.2019 01:54
    Jestem nauczycielem informatyki w zespole szkół (szkoły średnie). Staż zawodowy - 20 lat, stopień awansu zawodowego - nauczyciel dyplomowany. Ukończyłem z wyróżnieniem studia politechniczne oraz 2 studia podyplomowe. Czy jestem dobrym nauczycielem? Nie mnie to oceniać, mogę napisać jedynie, że moi uczniowie dość często osiągają wysokie miejsca w różnych konkursach na szczeblu powiatowym, wojewódzkim oraz czasem nawet ogólnopolskim. Bardzo lubię to, co robię, gdyż czuję, że mam pośredni wpływ na rozwój dobrych kadr w dziedzinie nowych
    technologii dla naszego pięknego kraju.
    Mam 20 godzin zajęć, nie mogę sobie pozwolić na więcej, gdyż i tak tylko w szkole spędzam średnio około 6..7 godzin dziennie. Dodatkowo w wolnych chwilach ustawicznie pogłębiam swoją wiedzę, w mojej dziedzinie zmiany i nowinki technologiczne pojawiają się praktycznie codziennie. Testy, materiały, prezentacje, itd. przygotowuję dodatkowo w domu, przy czym te przygotowane rok, dwa lata temu stają się szybko nieaktualne i trzeba proces powtarzać od nowa.
    Wypłaty pobieram około 3 tysiące złotych miesięcznie, z czego na bieżące opłaty (mieszkanie, prąd, gaz itd.) wydajemy około 1000zł, spłacam kredyt, o którym napiszę dalej. Do tego dochodzą lekarstwa dla dziecka i dla mnie, wizyty u specjalistów itd. Ceny bieżącego utrzymania domu rosną. Przystąpiłem do strajku, gdyż sytuacja życiowa, a w tym przede wszystkim finansowa, mojej rodziny niestety ciekawa nie jest. Nie lubię dzielić się swoimi problemami - jestem jednakże przyciśnięty do muru. Borykamy się z różnymi przeciwnościami, nie chcąc wylewać żali podam tylko charakterystyczny przykład. Gdy chcemy wyjechać na wczasy, nie na jakieś zagraniczne, tylko nad polskie morze, co jest zalecane przez lekarza dla dziecka (silna alergia) i dla mnie mnie (problemy z tarczycą) to corocznie od kilku lat biorę kredyt. Z reguły jest to około 3-4 tysięcy złotych, które potem spłacam przez kolejne miesiące - do następnego kredytu. Są i inne poważniejsze codzienne problemy, jednakże skupię się wyłącznie na temacie.

    Zdecydowanie uważam, że nauczyciele zarabiają za mało, a prestiż zawodu nauczyciela maleje. Zazdroszczę panu Krzysztofowi (który napisał pierwszą opinię), że może pracować 31 godzin. Przedmioty, których naucza nie wymagają codziennego przygotowania aktualnych materiałów i stanowisk pracy dla uczniów, bycia na bieżąco z nowymi technologiami. Nie poświęca zapewne też on czasu na pomaganie innym pracownikom szkoły w wykonywaniu ich obowiązków (wprowadzanie nowych systemów informatycznych do administracji szkoły, administrowanie siecią komputerową w szkole czy też np. pomoc przy rozwiązywaniu różnych problemów z komputerami innym nauczycielom). Pan Krzysztof może pozwolić sobie na zatrudnienie w dwóch szkołach - ja nie. Czy tak ma wyglądać norma? Mam do niego żal, że podaje swój przykład jak standardowy. Ja uważam, że jest wyjątkiem. Zdecydowana większość nauczycieli, których znam pracuje na etacie w jednej szkole i codziennie widzę jak poświęcają dużo więcej czasu dla rozwoju dzieci/młodzieży niż o tym się mówi.
    Jak pisałem wcześniej mam sporą wiedzę i doświadczenie w dziedzinie nowoczesnych technologii informacyjnych i bez problemu znalazłbym pracę w korporacji czy firmie komputerowej, nawet ostatnio miałem 2 propozycje pracy. Mówi się, że zawód nauczyciela to powołanie - ja też tak uważam. Obecnie jednak bardzo poważnie rozważam odejście z zawodu. Niestety powołaniem czy pasją rodziny nie jestem w stanie utrzymać.
  • Kaka
    13.04.2019 07:28
    Panie Krzysztofie, ma Pan to szczęście, że na jednym etacie jest Pan katechetą a tylko na drugim nauczycielem .Dobrze wiemy jak wyglądają katechezy w szkole średniej,10 osób w klasie, puści się jakiś film i kasa leci.
    Moja żona z trzech przedmiotów w dwóch szkołach 26 godzin tygodniowo przy tablicy 2800zł....i to wszystko przedmioty egzaminacyjne. Zna Pan szkołę od środka ,to ze zwykłej przyzwoitości nie uprawiaj Pan propagandy.
    doceń 1
  • kret
    13.04.2019 17:10
    Czy nauczyciel jest wrogiem ucznia?wrogiem dziecka rodziców?Nie!Na pewno nie! Nauczyciel i rodzic chcą tego samego- rozwoju dziecka, dobrego wychowania i nauczania.A niestety często traktuje się nauczyciela jak najgorszego wroga dziecka, jakby nauczyciel sam pocinał gałąź swojej pracy, sensownej pracy. Z jakiegoś nie do końca zrozumiałego negatywnego nastawienia rodziców do szkoły, nauczycieli bierze się duża trudność wychowania uczniów, a co za tym idzie nie zawsze dobre wyniki nauczania.
    doceń 0
  • Bożena
    13.04.2019 23:42
    Skoro tytuł artykułu to "Protest oczami nauczycieli", jako nauczycielka pozwolę sobie ustosunkować się do wypowiedzi pierwszego przedmówcy. Dla mnie ten cały wywód p. Krzysztofa Stasiaka wynika z jego dobrego usytuowania. "Syty głodnego nie zrozumie. Nawet jeśli w przeszłości sam był głodny. Bo taki człowiek bywa bezwzględny. I nawet żebrak na ulicy nie będzie dla niego ofiarą". Po nauczycielu religii oraz historii spodziewałabym się znacznie więcej ale cóż takie mamy czasy. Jak sam napisał, zarabia dobrze. Stawiam tezę, że każdy nauczyciel tak by chciał zarabiać i wówczas żadnego protestu by nie było. Wynagrodzenie p. Krzysztofa Stasiaka to ponad półtorakrotność średniej krajowej. Pytanie dlaczego miałby on zatem strajkować staje się w tym przypadku wyłącznie pytaniem retorycznym. Dalsza część jego wypowiedzi to w mojej ocenie wyłącznie próba wytłumaczenia swojego postępowania,być może wyłącznie dla uciszenia sumienia? P. Krzysztof Stasiak mógłby na przykład zauważyć, że pracując 31 godzin w tygodniu zabiera pół etatu jakiemuś innemu nauczycielowi, być może młodemu pasjonatowi historii, który bezskutecznie szuka pracy w wymarzonym zawodzie, a znaleźć jej nie może, gdyż wielu nauczycieli historii pozostaje bez pracy. Warto by również dowiedzieć się czy mając tyle godzin, prawidłowo przygotowuje i prowadzi zajęcia? Może ktoś z czytających nasz portal odpowie? Na podstawie mojego doświadczenia, a doświadczyłam,jak również widziałam już wiele - nie sądzę.Mam tylko skromną nadzieję, że po prostu nie biega od szkoły do szkoły i nie odbębnia zajęć byleby tylko więcej zarobić.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL