Sumie odpustowej przewodniczył bp. Antoni Długosz, biskup pomocniczy senior archidiecezji częstochowskiej. Przed Mszą św. biskup Długosz zaśpiewał kilka piosenek. Na progu Eucharystii zacnego gościa powitał ks. Mariusz Szmajdziński, proboszcz, i kilkoro dzieci. Hierarchia od najmłodszych parafian otrzymał bukiet kwiatów – kolorowy jak łowickie wełniaki.
Podczas Eucharystii biskup poświęcił komże ministrantów, którzy przez rok przygotowywali się do służby przy ołtarzu. Kaznodzieja wiele miejsca poświęcił miłości i miłosierdziu, które winno być praktykowane nawet wobec wrogów. Biskup senior przywołując kilka wydarzeń z życia świętego Rocha, chwalił parafian za piękne stroje patrona.
Po raz trzeci z inicjatywy ks. proboszcza w parafii odbył się konkurs na najlepsze przebranie za patrona parafii. Udział w konkursie wzięło ponad 30 osób. Najmłodszy święty miał niespełna rok. Były też przypadki, że strój św. pielgrzyma obok dzieci włożyli także rodzice. – To wszystko wyszło spontanicznie. Stroje przygotowywaliśmy od piątku – mówi Agnieszka Zarost, która wraz z córkami Mają i Julką przebrała się za św. Rocha. – Dziewczynki były bardzo zadowolone. Kilka razy przymierzały stroje, a nawet w nich tańczyły. Pomysł księdza bardzo nam się spodobał. I nie tylko nam, o czym świadczy liczba osób nagrodzonych. Sponsorami nagród byli: bp Antoni Długosz, ks. Mariusz Szmjdziński, miejscowi parafianie (dwie rodziny), Partners, Centrum Kultury,Turystyki i Promocji Ziemi Łowickiej, Gość Niedzielny, Gabinet kosmetyczny (Łowicz Podkówka).
Wszystkie osoby, które przybyły na Eucharystię w strojach patrona otrzymały cenne nagrody, wśród których były: przelot samolotem, namiot, hulajnoga, wentylator, książki, gry, a nawet bilety do salonu piękności. Te, zostały wręczone dwóm paniom, przebranym w strój świętego.
Przygotowując stroje, wierni zadbali o szczegóły. Gros osób nakładając strój ubogiego pielgrzyma, na swoich nogach nosiło „krwawiące rany”. Nie zapomniano też o atrybutach świętego. Do kościoła wraz ze świętym Rochem przyniesiono maskotki psów różnej maści i wielkości. Miłosz Kucharski poszedł o krok dalej i do świątyni przyniósł w koszu swojego żywego pasa – Mikusia. Zwierzę, jak przystało na towarzysza świętego, nawet na chwilę nie zakłóciło ciszy i nie opuściło koszyka.
Więcej o konkursie i odpuście w 34. numerze papierowego wydania „Gościa Łowickiego".









