Nowy numer 28/2020 Archiwum

Wierzę, że zły czas minie

Julia Bodych w maju ma przystąpić do matury. Wcześniej musi stoczyć walkę z chorobą. Uczniowie skierniewickiego „Klasyka” od początku wspierają koleżankę.

Informacja o chorobie spadła na Julkę jak grom z jasnego nieba. O tym, że ma nowotwór złośliwy jajników, dowiedziała się w wakacje, miesiąc po swoich 18. urodzinach. W czasie gdy jej rówieśnicy odpoczywali, ona stoczyła pierwszą rundę walki z rakiem. Przeszła ciężką operację wycięcia bardzo dużego guza prawego jajnika, węzłów chłonnych, wyrostka. Operacja trwała prawie 3 godziny. Przypominają o niej ślady po 28 szwach. Aktualnie Julia jest po czwartej serii chemioterapii. Jest słaba i obolała. Bliscy i znajomi nie tylko podtrzymują ją na duchu, ale także prowadzą zbiórki pieniędzy na jej leczenie. Zaangażowanie licealistów porusza, a samej Julce dodaje sił do walki. Doceniając wysiłki przyjaciół, potrafi prosto ze szpitala przyjechać na koncert, który dla niej organizują.

Banan na ustach i do przodu

Pochodząca z Żyrardowa maturzystka myśli o karierze politycznej. Lubi muzykę, zakupy i modę. W wolnych chwilach czyta książki, najchętniej thrillery. Od dziecka marzy o podróży do USA. Społeczność Zespołu Szkół im. ks. S. Konarskiego od 2 września podczas szkolnych Eucharystii szturmuje niebo, prosząc o jej zdrowie. Uczniowie raz w miesiącu organizują akcję „Ale ciacho”. Pieką słodkości, które potem sprzedają. W szkole odbyła się też zbiórka pieniędzy na leczenie. Największą determinacją wyróżniają się Natalia Gorajewska, Gabriela Jaśniewska, Wiktoria Sielska i dwie Marty – Gozdek i Mońko. Dziewczyny mogą liczyć na wsparcie dyrekcji i grona pedagogicznego.

– O chorobie Julki dowiedziałam się 3 lipca. Zdzwoniła do mnie nasza wychowawczyni Agnieszka Kuśmierczyk i przekazała mi tę wiadomość – wspomina N. Gorajewska. – Byłam w szoku. Od razu zadzwoniłam, do Julki, zapewniając, że w tej walce będą z nią, że damy radę. Mówiłam: „Banan na ustach i do przodu”. I tak było każdego dnia. Dzwoniłyśmy ja i moja mama. Obie też ją odwiedzałyśmy – opowiada Natalka.

Na wsparciu psychicznym się nie skończyło. Dziewczyny się zaprzyjaźniły. Rodzina Gorajewskich pomagała w zgłoszeniu Julii do Fundacji „Avalon”. Mając w rodzinie podobne doświadczenie, wiedzieli, co robić. Dzięki kontaktom Julia została zgłoszona na konsultację w Niemczech, w klinice w Essen. – Najtrudniejszym momentem była chwila, gdy pomagałam jej umyć włosy, a te wychodziły garściami. Chowałam je, żeby tego nie widziała. Utrata włosów była dla niej bardzo trudnym momentem. Teraz ma peruki. Razem wybrałyśmy kilka chustek na głowę – opowiada Natalia.

Akcje i refleksje

Obojętne na chorobę koleżanki nie pozostały także pozostałe dziewczyny. – Na początku nie docierało to do mnie. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Nie mogłam uwierzyć. Po Julii nic nie było widać – wspomina M. Mońko. – To był szok – dodaje G. Jaśniewska. – Od początku ze znajomymi z Żyrardowa staraliśmy się dowiedzieć, jak możemy pomóc. Wspólnie z różnymi instytucjami zaczęliśmy organizować akcje charytatywne. Ostatnio z Domem Kultury, z którym Julia była związana, zorganizowaliśmy koncert charytatywny pod hasłem: „Możesz żyć tak, jak chcesz”. Było to przedstawienie, do którego przygotowywaliśmy się dwa lata. Na scenie wystąpiły teatr Maskarada i zespół wokalny Frajda. Do Resursy przybyły tłumy żyrardowian, do których dołączyła Julia. Trzy godziny wcześniej wyszła ze szpitala. Zebraliśmy prawie 4 tys. zł – mówi ze wzruszeniem Gabrysia.

By pomóc Julce, do żyrardowskiej Fundacji „Z miłości do dziecka” dołączyły pozostałe dziewczyny. – Już w wakacje zaangażowałyśmy się w zbiórki pieniędzy podczas różnych akcji organizowanych w mieście. Dla Julki odbyły się m.in. turniej charytatywny koszykówki, warsztaty taneczne i akcje, do których aktywnie przystąpili także uczniowie żyrardowskich szkół – wyjaśnia Wiktoria.

Wspólna walka o zdrowie koleżanki zmienia wolontariuszki. Uczy je altruizmu, kreatywności. Pomaga przewartościowywać wiele spraw. – Kiedy zbierałyśmy pieniądze, wiele osób nam odmawiało. Było to bardzo przykre, bo chciałyśmy zebrać ich jak najwięcej, by ratować Julkę. Od tego czasu zmieniło się moje postrzeganie tego typu akcji. Stałam się bardziej ofiarna – przyznaje M. Mońko.

Uczennice „Klasyka” w planach mają kolejne akcje w szkole i w Żyrardowie. O tym, co planują, można przeczytać na stworzonym przez nich fanpage’u „Walczymy dla Julii”. Julka zamieszcza tam też posty i zdjęcia. – Już przedtem miałyśmy dobry kontakt, a choroba bardzo nas zbliżyła. Mam nadzieję, że po wszystkim Julka razem z nami będzie angażować się w pomoc innym – wyznaje M. Gozdek.

Sama Julka nie ukrywa, że ostatnie dni nie są dla niej łatwe. – Leżę, ale mam nadzieję, że po chemii będzie lepiej. Cieszę się, że w tych chwilach nie jestem sama. Nie spodziewałam się tak ogromnego zaangażowania. Znajomi zaskoczyli mnie megapozytywnie. Gdy wyzdrowieję, zrobimy imprezę roku, na którą wszystkich zaprosimy. Bardzo cenię w nich to, że mimo iż jestem chora, traktują mnie normalnie i podchodzą do wszystkiego z humorem. Cieszy mnie też to, że mogę się normalnie uczyć. Wierzę, że zły czas minie. O to się modlę – wyznaje Julia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama