Nowy numer 21/2020 Archiwum

Wieczerza w domu Pani Jazłowieckiej

Jest w diecezji takie miejsce, gdzie ułani i spadkobiercy ich tradycji mogą zasiąść razem do stołu, przełamać się opłatkiem i podzielić wspomnieniami. Tutaj czas jakby się zatrzymał. Można powiedzieć, że Polska dziś, Polska wczoraj, Polska jutro to jest ta sama Polska.

Wigilia ułanów i stowarzyszeń ułańskich w Szymanowie to już tradycja. A tę kochają zarówno oni, jak i siostry niepokalanki. Kochają, bo dobrze wiedzą, że dzięki tradycji oparliśmy się jako naród zaborcom i najeźdźcom. Jej też zawdzięczamy tożsamość i dzięki niej możemy świętować rocznice, przekazywać z pokolenia na pokolenia wiarę, zwyczaje, pamięć. O tym, co było, co jest i co będzie, najłatwiej rozmawiać przy stole. Zwłaszcza tym wigilijnym, na którym – obok świątecznych potraw – jest biały opłatek, symbol pojednania i przebaczenia, znak przyjaźni i miłości.

Aby tradycji stało się zadość

14 grudnia klasztor w Szymanowie przeżywał prawdziwe oblężenie. Na wigilię licznie stawili się członkowie Rodziny 14 pułku Ułanów Jazłowieckich, ze swoim prezesem Janem Gromnickim na czele, synem oficera pułku i praprawnukiem bł. Marceliny Darowskiej, założycielki zgromadzenia. Wśród przybyłych byli m.in. dowódcy i członkowie 14 Batalionu Ułanów Jazłowieckich ze sztandarem, kombatanci, delegacje stowarzyszeń, związków i grup rekonstrukcyjnych zaprzyjaźnionych z ułańską rodziną. Nie zabrakło wychowanek niepokalańskich.

Wigilia rozpoczęła się od złożenia meldunku s. Wawrzynie, matce generalnej. Ten niezwykły gest nawiązuje do trzydniowej bitwy pod Jazłowcem, w czasie której ułani doświadczyli interwencji Matki Bożej – swoim białym płaszczem okryła klasztor i snopami promieni objęła ułanów, prowadząc ich do zwycięstwa. Naocznym świadkiem ówczesnego cudu był ułan drugiego szwadronu Władysław Nowacki, który ślubował, że po szczęśliwym zakończeniu wojny powróci do klasztoru, by osobiście złożyć hołd Niepokalanej. Jak przystało na ułana, słowa dotrzymał. Po zawierusze wojennej, już jako porucznik, wypełnił ślub. Uczynił to w 1925 roku. Przybywając do klasztoru, nie tylko pokłonił się Maryi, ale także przystąpił do spowiedzi i wziął udział w Mszy św. Zgromadzeni w tym roku żołnierze, kombatanci i rekonstruktorzy poszli w jego ślady. Po meldunku zwieńczonym okrzykiem: „Aby tradycji stało się zadość!” udali się do kaplicy na Eucharystię.

Liturgii przewodniczył ks. Marek Wyszomierski, przełożony wspólnoty salezjańskiej z Żyrardowa. Nabożeństwo zakończył śpiew „Modlitwy ułana jazłowieckiego”. Głośne: „Szczęście i spokój daj tej ziemi, Pani, co krwią spłynęła wśród wojen pożogi. Do Cię swe modły zanosim ułani, odwróć, ach odwróć, o odwróć los srogi... Spraw to, Najświętsza Panno Jazłowiecka” śpiewali nie tylko ułani.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama