Nowy numer 3/2021 Archiwum

Wdzięczność za tych, co ufali do końca

– Podobno każdy powinien mieć swoje miejsce na ziemi, w którym doświadcza bezinteresownej miłości. Ja takie miejsce mam. Jest nim mój kościół parafialny, w którym rozmawiam z Bogiem i Maryją, w którym czuję się ważna i potrzebna, i w którym odczuwam niezwykle silną łączność z bliskimi mieszkającymi już w niebie – mówi pani Maria.

Zorganizowanie okrągłych urodzin, obchodów ważnych wydarzeń czy rocznic wymaga nie lada zachodu i wysiłku. Nie mniej trudne wydaje się uczczenie jubileuszu świątyni. Wiele osób z powodu braku pomysłu nie świętuje tego wydarzenia w wymiarze osobistym. Na szczęście nie brakuje tych, dla których jest to okazja do refleksji, dziękczynienia i podejmowania ważnych postanowień. Tak było w przypadku wiernych z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Lubochni.

Determinacja bez zwątpienia

W tym roku minęła 100. rocznica zakończenia budowy lubocheńskiej świątyni. Jak podają źródła, parafię erygowano w 1111 roku. Fundację parafii i kościoła przypisuje się królowi Bolesławowi Krzywoustemu. Księgi parafialne odnotowały fakt, że w Lubochni istniały cztery kościoły. Obecny, wzniesiony w stylu neobarokowym w latach 1914–1920, został zaprojektowany przez znanego i cenionego architekta Józefa Dziekońskiego przy współudziale inżyniera Zdzisława Mączeńskiego.

– Ten kościół budowano z ofiar wiernych, to nie była czyjaś fundacja, ale ogromny wysiłek całej wspólnoty. I myślę, że to w ludziach pozostało – uważa ks. Tomasz Bojanowski, proboszcz. – A trzeba pamiętać, że budowę rozpoczęto w czasach, gdy byliśmy jeszcze pod zaborami. Bieda piszczała. Nikomu nie marzyło się, że za parę lat będzie wolna Polska. Tutejsi wierni tę wolność mieli gdzieś w sercu. Nawet nie zwątpili, nie ustali w budowie, kiedy słychać było działa pod Warszawą. Oni ufali do końca – opowiada ks. Bojanowski. Kapłan zwraca uwagę na jeszcze jeden fakt – na tempo prac.

– Na wzniesienie tej pięknej świątyni wierni potrzebowali 6 lat. Podobno niektórzy gospodarze sprzedawali zwierzęta, żeby były pieniądze na zapłacenie majstrom. My same tylko wieże remontowaliśmy przez 8 lat – dodaje ks. Bojanowski. Proboszcz podkreśla, że jubileusz w parafii przeżywany jest jako czas dziękczynienia za pokolenia parafian, które budowały świątynię i przez lata w niej się modliły, a także jako dziękczynienie za proboszczów i kapłanów, którzy pomagali tu ludziom osiągać osobistą świętość.

Drugi dom

Stuletni kościół jest miejscem, w którym ma się wrażenie, że czas się zatrzymał, że wyznający Boga oparli się powszechnej laicyzacji. Wierni, podobnie jak ich przodkowie, traktują świątynię jak swój drugi dom, a jej Mieszkańców – jak najbliższych przyjaciół, do których przychodzi się często po to, by się wygadać, by zapytać o radę czy poprosić o wsparcie. Postawę tę wyraźnie widać podczas odpustu i uroczystości. Daleko trzeba szukać podobnej wspólnoty, która do swojej patronki – Matki Bożej – przychodzi z bukietami kwiatów.

Pachnącą, samodzielnie wykonaną kompozycję przynosi niemal każdy. Na tym jednak nie koniec. Przed uroczystością wierni dekorują dom Boży kolorowymi kwiatami, wstążkami i ogromną liczbą samodzielnie uwitych wianków. Dla podkreślenia przywiązania do tradycji wiele osób przywdziewa stroje ludowe. O miłości świadczą tu także piękne, wykonane z rozmachem wieńce. – Całe moje życie związane jest z tym kościołem. Tu przyjmowałam wszystkie sakramenty, tu przyprowadzałam swoje dzieci, aby oddać je w opiekę Maryi Wniebowziętej – mówi Katarzyna Widulińska.

– Kościół jest moim drugim domem, wchodząc w jego progi, czuję się jak u siebie. Przed obliczem Maryi otacza mnie pokój i ufność, że jestem w Jej rękach. To tu przychodziłam do Matki, prosząc o pomoc, wypłakując się przed Jej obliczem i do Niej przybiegałam dzielić się swoimi radościami. Świętując 100-lecie naszej świątyni, dziękuję Bogu za to miejsce uświęcone pracą i modlitwą, dziękuję za kapłanów, przez te wszystkie lata budujących świątynię i wspólnotę parafialną, która jest mi tak bliska i której częścią się czuję – wyznaje Katarzyna. Lubocheński kościół jest bardzo ważnym miejscem także dla Szczepana Goski, który jest dumny z jego bogatej historii, z dawnych zacnych mieszkańców, zabytków, determinacji i wiary przodków, a także z inicjatyw i wspólnot, jakie tu powstawały. Pan Szczepan, który jest od lat lektorem, długo może opowiadać o wydarzeniach i ludziach związanych z parafią.

– Nie każdy wie, że przy lubocheńskiej świątyni za czasów ks. Mirosława Mikulskiego istniał Lubocheński Instytut Kultury Chrześcijańskiej, do którego należało wiele osób, w tym mój brat Adam. Wykłady, obok księdza proboszcza, prowadzili znani profesorowie i wykładowcy, wśród których byli prof. Andrzej Malanowski, prof. Andrzej Stelmachowski, prof. Włodzimierz Fijałkowski, astronom Krzysztof Ziółkowski, bp Stanisław Kędziora, Andrzej i Stanisław Wielowieyscy, Lech Falandysz, Izabela Dzieduszycka, Gabriel Janowski, Henryk Wujec czy Bronisław Geremek. Po ukończeniu każdego przedmiotu i wysłuchaniu wykładów uczestnicy przystępowali do egzaminu. Studia trwały 4 lata. Inną inicjatywą ks. Mikulskiego był Międzynarodowy Turniej Halowy w Piłce Nożnej na AWF w Warszawie – opowiada pan Szczepan.

Owoce i dziękczynienie

Obchody jubileuszu rozpoczęto w dzień odpustu parafialnego ku czci Matki Bożej Wniebowziętej. Przewodniczył im biskup łowicki Andrzej F. Dziuba, który sprawował Eucharystię i wygłosił homilię. Hierarcha poświęcił także piękne wieńce dożynkowe oraz tablicę informującą o tym, że sąsiadujący z kościołem park otrzymał imię św. Jana Pawła II w 100. rocznicę jego urodzin. Przy ołtarzu z ordynariuszem i obecnym proboszczem stanęli także ks. Mirosław Mikulski, były proboszcz, oraz ks. Sylwester Bernat, najmłodszy kapłan pochodzący z parafii. A trzeba wiedzieć, że lubocheńska wspólnota może poszczycić się 6 powołaniami zakonnymi (żeńskimi) i 4 powołaniami kapłańskim.

Z parafii pochodzą ks. Leszek Niewiadomski, pustelnik diecezjalny, ks. Sylwester Bernat, ks. Zdzisław Madzio i ks. Bogdan Szczepański. – Byłem bardzo szczęśliwy, mogąc tego dnia uczestniczyć w liturgii w rodzinnej parafii. Stojąc przy ołtarzu, dziękowałem Bogu za wszystkich proboszczów, przy których wzrastałem: za ks. Mirosława Mikulskiego, ks. Franciszka Augustyńskiego, ks. Wiesława Kosińskiego i obecnego proboszcza. Każdy z nich wniósł coś innego w moje życie. Jestem im wdzięczny za świadectwo wiary – wyznaje ks. Bernat, który tego dnia świętował swoje 40. urodziny.

Kapłan w związku z urodzinami i jubileuszem postanowił w obecności ks. Mikulskiego, który udzielił mu sakramentu chrztu świętego, wielkiego orędownika trzeźwości, a także w obecności odpowiedzialnych za diakonię wyzwolenia w diecezji na ręce ks. Zbigniewa Kalińskiego złożyć deklarację Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. – Składając tę ofiarę, otrzymałem jednocześnie najpiękniejszy urodzinowy prezent – łaskę Wolności Dziecka Bożego. Fakt, że tego dnia byłem obok ważnych w moim życiu kapłanów, sprawił, że był to dla mnie dzień niezwykle mocny, ważny – wyznaje ks. Bernat.

Wzruszeń nie krył także ks. Mikulski, ikona parafii, który ze łzami w oczach patrzył na owoce swojej pracy duszpasterskiej, na rozmodlonych wiernych, którzy jego nauki wcielili w życie i gorliwie je praktykują. Podwodów do dumy nie brakowało także obecnemu proboszczowi. W podziękowaniu za 20 lat posługi w parafii kapłan od wiernych otrzymał w prezencie kompletny strój lubocheński. W 100. rocznicę zakończenia budowy w parafii miała miejsce także promocja albumu Michała Pająka „W kręgu lubocheńskiego kościoła”. O ile pandemia nie pokrzyżuje planów, świętowanie jubileuszu zakończy uroczysta Msza św. odpustowa ku czci św. Michała Archanioła, patrona kościoła. Liturgii będzie przewodniczył bp Wojciech Osial.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama