Nowy numer 3/2021 Archiwum

By zaraza poszła w niepamięć

W okresie pandemii odpust parafialny nabrał tutaj jeszcze większego znaczenia. Wierni jak co roku przybyli do sanktuarium, gdzie Maryja czczona jest również jako Matka Boża Uzdrowienia Chorych.

Do sanktuarium w Suserzu przybywa od lat piesza pielgrzymka z Żychlina. W tym roku już po raz 168. Mieszkańcy Żychlina pielgrzymują od 1852 roku, w którym to panowała epidemia cholery. Kiedy wymierały całe rodziny, a lekarze byli bezradni, żychlinianie przyszli w pielgrzymce przed obraz Matki Boskiej Suserskiej, błagając na kolanach o odwrócenie tej strasznej zarazy.

Złożyli wtedy przysięgę: „Jeśli Matka Boża wyprosi u Boga ocalenie, przez 100 lat będą tu nieprzerwanie przychodzić w pielgrzymce pieszej 15 sierpnia, by dziękować, sławić Boga i dawać świadectwo prawdzie”. Epidemia wkrótce wygasła. Nawet groźne czasy hitlerowskiej okupacji nie powstrzymały pątników. Modlili się przed zamkniętym kościołem zamienionym na magazyn. Obiecali za ocalenie pielgrzymować przez 100 lat, więc w 1952 roku ponowiono śluby.

Muzyczny prezent

W tym roku na pielgrzymi szlak wyruszyło blisko 200 osób razem z proboszczem żychlińskim ks. Wiesławem Frelkiem. Niektórzy z pielgrzymów we własnym zakresie rodzinnie wyruszyli pieszo. Tego dnia do Suserza dotarły dwie inne piesze pielgrzymki z Pacyny i Gostynina. Każda z nich liczyła około 70 osób.

– Przychodzimy tu, by spojrzeć w okno Boże, na Matkę Boską, by ona wyprosiła dla nas łaskę zdrowia duchowego – mówił do pielgrzymów ks. Dariusz Szeląg, kustosz sanktuarium. Dla pielgrzymów z Żychlina proboszcz przygotował niespodziankę. Specjalnie dla nich ułożył i wykonał piosenkę na łowicką nutę. „Ślubowali Tobie, Matko, 100 razy przychodzić, gdy zaraza ustanie wszyscy będą zdrowi. Przybywamy także dzisiaj ze łzami, z błaganiem, by dzisiejsza zaraza poszła już w niepamięć. Uzdrowieniem jesteś na duszy, na ciele. Wyproś u swego Syna z pogromu uleczenie” – śpiewał ks. Szeląg.

Suserz stał się Częstochową

Uroczystej sumie odpustowej przewodniczył rektor WSD w Łowiczu ks. Piotr Kaczmarek. – Obrazy dłużej pozostają w naszej pamięci. W dzisiejszym czytaniu jest przedstawiony obraz niewiasty w stanie błogosławionym, która walczy ze smokiem. Nie ma tu proporcji, bo cóż znaczy niewiasta wobec potęgi zła. Jednak dziecko, które rodzi, ocalało. Bóg przybrał ludzką naturę, stał się pyłem i prochem, by człowiek zrozumiał, że go kocha – mówił do zebranych ks. Piotr. Na zakończenie Mszy św. odbyła się procesja eucharystyczna z udziałem duchownych z dekanatu Żychlin. Ksiądz Szeląg podziękował pielgrzymom za przybycie. Poprosił również o brawa dla pątników, którzy nawiedzili sanktuarium 14 sierpnia.

Była to pielgrzymka rowerowa ze Skrzeszew wraz z siostrami zakonnymi ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Wyjątkowo 14 sierpnia do sanktuarium dotarła również grupa cytrynowa z ŁPPM. Pielgrzymi nie mogli w tym roku wędrować do Częstochowy, więc dzień wejścia na Jasną Górę postanowili spędzić razem na pieszym pielgrzymowaniu, prosząc o uleczenie duszy i ciała oraz dziękując za duchowe pielgrzymowanie w XXV ŁPPM. Suserz stał się dla nich Częstochową – powiedział do zebranych kustosz sanktuarium. Część pielgrzymów z Żychlina powróciła do domów również pieszo. W obie strony odległość wynosi ok. 21 km.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama