Nowy numer 47/2020 Archiwum

Święta Wiktoria wzorem i przykładem

W środę 11 listopada w Narodowe Święto Niepodległości obchodzono uroczystość ku czci św. Wiktorii, patronki miasta i diecezji łowickiej.

Łowickie uroczystości miały mniej uroczysty charakter. Z powodu pandemii nie odbyła się peregrynacja relikwii po łowickich parafiach. Święta Rzymianka nie wyszła także na spacer ulicami miasta. Nie było też modlitw na Starym Rynku, uroczystego wciągnięcia biało-czerwonej na maszt i odśpiewania hymnu narodowego.

Tegoroczne święto patronalno – patriotyczne ograniczyło się do Mszy św. sprawowanej w bazylice katedralnej. Na progu Eucharystii za ojczyznę, miasto i diecezję modlili się starosta, burmistrz i bp Wojciech Osial. Modlitwy zakończyło błogosławieństwo relikwiami świętej na cztery strony świata.

Wierni otrzymali błogosławieństwo relikwiami św. Wiktorii.   Wierni otrzymali błogosławieństwo relikwiami św. Wiktorii.
Edyta Knera
Eucharystii przewodniczył bp Ireneusz Pękalski.   Eucharystii przewodniczył bp Ireneusz Pękalski.
Edyta Knera

Mszy św. przewodniczył bp Ireneusz Pękalski z archidiecezji łódzkiej, zaś homilię wygłosił bp Osial. W modlitwach, z powodu choroby, nie uczestniczył bp Andrzej F. Dziuba. Pasterz diecezji z wiernymi łączył się duchowo.

Podczas Eucharystii modlono się za diecezję, wiernych, za ojczyznę, a także za śp. bp. Józefa Zawitkowskiego.

Homilię wygłosił bp Wojciech Osial.   Homilię wygłosił bp Wojciech Osial.
Edyta Knera

– Nasze świętowanie w tym roku jest inne. Nie ma procesji przez miasto, nie ma modlitwy na rynku. Wszystko jest inne. Wirus nas zatrzymał w domach, ale za to jest pewnie więcej refleksji, ciszy i modlitewnego zamyślenia – mówił w pierwszych słowach homilii bp Osial.  – Wpatrujemy się w św. Wiktorię. Młoda dziewczyna z Sabiny pod Rzymem z połowy IV w. zakochała się w Panu Jezusie. Uwierzyła mocno, postanowiła swoje życie oddać niebieskiemu Oblubieńcowi. A bogaty Eugeniusz, z którym była zaręczona, nie mógł tego zrozumieć. I powtórzyła się Ewangelia, którą usłyszeliśmy. Niezrozumienie, potępienie, agresja. I 18 grudnia 253 roku Wiktoria zginęła śmiercią męczeńską przebita mieczem. Jakże aktualne jest przesłanie jej życia, chociaż z innej epoki, to bardzo nam bliskie – mówił kaznodzieja.  

– Św. Wiktoria to czystość. Czystość, to nie jest relikt z przeszłości. I to nie jest powód do wstydu. Rewolucje seksualne nie mają ostatniego słowa, bo czystość i dziewictwo, to wybór pięknego życia ze względu na Boga. I są piękni ludzie, co żyją czystością, dla których zasady Boże są Boże i dla których z zasadami Boga się nie dyskutuje. Panu Bogu dziękujemy za siostry zakonne, dziewice i wdowy konsekrowane. Panu Bogu dziękujemy za piękne małżeństwa, za Ruch Czystych Serc, za każdą obronę czystości. Bez wiary, to rzecz nie do pojęcia. Wstydzić się raczej powinniśmy naszego wyuzdania, bo ile mamy pomieszania w naszej cielesności: pornografia, powtórne związki. Zwycięża przyjemność i zaspokajanie potrzeb. A życie tylko cieleśnie, to życie bez życia, to wegetacja. Gdy sami o wszystkim chcemy decydować, za to płacimy później cierpieniem – kontynuował biskup.

Hierarcha mówiąc o św. Wiktorii ukazał ją także, jako wzór wyrzeczenia się czegoś dla Boga. – Dzisiaj wyrzeczenie jest postrzegane jako dziwactwo. Pytamy: po co post, po co zakazywać czegoś, po co celibat, po co dziewictwo? A to znak wielkiej miłości do Boga. Gdy kogoś kocham temu poświęcam swoje życie. Bogu oddaję to, co najcenniejsze. Ofiarując siebie dopiero zaczynasz prawdziwie kochać. Odkrywasz to, co najważniejsze. Gdy odkryjesz krzyż – odkryjesz wszystko. Wyrzeczenie nie musi być ciężarem duszy. Czy matka skarży się komuś, kiedy wyrzeka się wszystkiego z miłości do dziecka, które kocha? – pytał bp Wojciech Osial.

W homilii biskup wskazał także na św. Wiktorię, jako wzór wierności. – Kto kocha ten jest wierny. Do końca, aż do śmierci. To jest wierność danemu słowu. Tak bardzo tego nam potrzeba. Trzeba nam wierności zamiast zdrady, bo zdradzamy Boga, zdradzamy bliźniego i wreszcie zdradzamy siebie. Święta Wiktoria to czystość, ofiara z własnego życia i wierność. To pewien drogowskaz dla naszego zagubionego życia. Drogowskaz niezrozumiany, pominięty i przewrócony. (…) Możemy się różnić, ale trzeba rozmawiać i trzeba przede wszystkim się nawzajem szanować, bo tyle mamy znaków od Boga, a my wciąż zagubieni i zapatrzeni w siebie jesteśmy – mówił biskup.

Na zakończenie Eucharystii życzenia wszystkim diecezjanom złożył bp Ireneusz Pękalski. 

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama