Nowy numer 9/2021 Archiwum

Na szpilki się nie zgodzę!

– Lubimy służyć przy ołtarzu. Tu jest zawsze trochę bliżej do Pana Boga, nie tylko ze względu na odległość od stołu Pańskiego, ale też przez wzgląd na nasze przygotowanie. Wcześniejsze przeczytanie słowa Bożego, przygotowanie do liturgii… – mówią dziewczyny.

Wpołowie stycznia papież Franciszek zmienił zapisy Kodeksu prawa kanonicznego, czyniąc prawomocnym dostęp świeckich kobiet do służby słowa i ołtarza w formie lektoratu i akolitatu. Zapis nie jest nowością, „trendem” ostatnich lat ani – jak padało w komentarzach – feminizowaniem Kościoła, ale usankcjonowaniem tego, co dzieje się od lat w Kościele na całym świecie. Kobiety pełniące posługę szafarek nadzwyczajnych częściej można spotkać m.in. w krajach misyjnych, jednak dziewczęta służące przy ołtarzu – czytające słowo Boże, pełniące posługę ministrancką – można zauważyć również w Polsce, w tym w diecezji łowickiej.

Babska służba

W parafii św. Antoniego Padewskiego w Babsku widok dziewcząt przy ołtarzu nie jest zdziwieniem, nowością, wręcz przeciwnie – tradycją. – Z tego, co mówią wierni, od lat 90. XX w. dziewczęta są tu zaangażowane w LSO. W okolicach 1990 r. dostały nawet specjalne pozwolenie od ówczesnego biskupa warszawskiego i tak przez 30 lat przy ołtarzu służą ministranci i ministrantki – mówi ks. Paweł Pietrzak, proboszcz parafii. Prośba ówczesnego proboszcza motywowana była faktem, że nie było zbyt wielu chętnych chłopców do posługi przy ołtarzu. Obowiązki ministrantów zaczęły pełnić dziewczęta, kobiety.

– Pół roku temu, gdy przyszedłem do parafii, z dystansem na to patrzyłem, ale dziś widzę, że służba dziewcząt w niczym nie odbiega od służby chłopców, nie „ujmuje” godności Eucharystii. To całkiem naturalna sprawa. Wierni żartują, że kobiety w Babsku są wszędzie, nawet przy ołtarzu, w końcu nazwa miejscowości zobowiązuje. Jednak to nie oznacza, że chłopcy mają wolne od służby, nie zachęcamy ich itd. Nie, dla każdego jest miejsce – zaznacza ks. Pietrzak.

W parafii w Babsku służą m.in. Marta, Małgosia i Julka Melon oraz Zuzanna Łomińska. Każda z nich z różnym stażem. Najdłużej, bo 6 lat, służy Marta. – Nie tylko 30 lat temu nie było zbyt wielu chłopców chętnych do służenia. Zdarzało się to też kilka lat temu. Zostałam poproszona, bym w niedziele czytała choć jedno czytanie. Spodobało mi się, że mogę służyć, czytając, z czasem też dowiadywałam się coraz więcej o posłudze ministrantów, niekiedy trzeba było coś podać i tak zostałam, ksiądz się zgodził, bym służyła przy ołtarzu i tak stopniowo wszystkiego się uczyłam od starszych kolegów ministrantów. Najpierw obserwowałam ich posługę, dopytywałam o szczegóły. Dziś bardzo lubię czytać czytania. Lubię też posługiwać przy Komunii, trzymając patenę – mówi Marta.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama