Nowy numer 14/2021 Archiwum

Wielki Czwartek w tradycji

Izba posprzątana, pranie zrobione, pościel i zasłony zmienione. Co w takim razie działo się w Wielki Czwartek? Czas na pisanki.

Jednak nie te wyklejane cekinami, brokatem, bibułą czy kolorowane za pomocą farb, a te barwione naturalnie i - w Lubochni - wykonywane metodą batikową. - Pisanki mogły wykonywać tylko kobiety. Za pomocą narzędzi zwanych kolczykiem, pisakiem lub pisarkiem kobiety nanosiły rozgrzany wosk na skorupkę. Zazwyczaj robiły to na gotowanych jajkach, nie na wydmuszkach - mówi Michał Pająk, etnograf.

Metoda batikowa polaga na nanoszeniu rozgrzanego wosku na skorupkę jaja.   Metoda batikowa polaga na nanoszeniu rozgrzanego wosku na skorupkę jaja.
Tomasz Jóźwik

- W naszym regionie najczęściej wykonywano wzory koronek, jodełki, gwiazd, wiatraków czy motywu wody. Jajka były barwione za pomocą naturalnych składników. Łupiny cebuli dawały pomarańczowy, brązowy kolor; gotowane bazie kotki, kora olchy farbowały jaja na czarno; młode pędy zbóż dawały zielony kolor; buraki wydobywały czerwony lub różowy; zaś niebieski uzyskiwano z owoców tarniny lub kapusty czerwonej. Wierzono, że jaja najlepiej farbują się w Wielki Czwartek, gdy biją dzwony na nabożeństwo. Jednak kobiety wykonujące pisanki nie mogły być w czasie menstruacji, bo to nie wróżyło oczekiwanego efektu - dodaje.

Dawniej pisanki nie trafiały do święconki. To dość niedawny zwyczaj. Tradycyjnie pisanki służyły do obdarowywania. - Dziewczęta, zwłaszcza te, które miały już upatrzonego kawalera, musiały mieć przygotowane około kopy pisanek, które rozdawały kawalerom po tzw. dyngusie. Oprócz kolorowego jaja musiały mieć też chusteczkę z inicjałami kawalera lub hasłem np. "Kogo kocham i szanuję temu chustkę podaruję". Ten z kolei otrzymane pisanki eksponował w kieliszkach, w kredensie. Wiadomo, że każdy kto je widział poddawał też ocenie. To był swego rodzaju "sprawdzian", który matki przeprowadzały na potencjalnych kandydatkach na synową - objaśnia Michał.

Niektórzy pisanki zamiawiali u specjalistek, które nazywano "Babkami pisankarkami".   Niektórzy pisanki zamiawiali u specjalistek, które nazywano "Babkami pisankarkami".
Tomasz Jóźwik

Nie każdy jednak miał talent i umiejętności pieczołowitego zdobienia jaj. Niektórzy korzystali z pomocy specjalistek. Nazywano je "babkami pisankarkami" i to one wykonywały najstaranniejsze i bogato zdobione pisanki. Zamawiały je dziewczęta, które same nie miały zdolności lub chrzestni, którzy w lany poniedziałek wręczali wielkanocne podarunki swoim chrześniakom. Pisanki przeznaczone były także dla tzw. "dyngusiarzy", którzy odwiedzali domostwa nie tylko w lany poniedziałek, ale i w tygodniu po świętach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama