Nowy numer 30/2021 Archiwum

Jezus nigdy nie zawodzi

Dzisiejszy fragment Ewangelii jest zaproszeniem dla każdej i każdego z nas, abyśmy w naszych modlitwach nie skupiali się tylko i wyłącznie na prośbach dotyczących naszej przyszłości, ale abyśmy w naszej rozmowie z Panem Bogiem skupiali się także na tym, co już się dokonało.

Słowa Ewangelii według św. Marka (Mk 6,30-34)

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: "Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco". Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum i zdjęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.

Autor Listu do Hebrajczyków pisał, że żywe jest Słowo Boże i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia się duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca (por. Hbr 4,12). Słowo Boże jest takie zawsze. Słowo Boże jest takim także dzisiaj, w wakacyjną niedzielę zwykłą roku liturgicznego, gdy w pierwszym czytaniu słyszymy słowa Pana Boga: Biada tym pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce mojego pastwiska (Jr 23,1). Oto słowa Boga pisane jakby specjalnie na czasy, w jakich żyjemy, gdy słyszymy o przypadkach, w których niektórzy z pasterzy, mających za zadanie troskę o zbawienie powierzonych im przez Pana owiec, nie zatroszczyli się o owce wystarczająco, a co gorsze, poprzez nieprawość własnych uczynków, zamiast gromadzić jak najwięcej owiec w jedną owczarnię Jednego Pasterza (por. J 10,16), rozproszyli trzodę Pana, zniechęcili ją, zgorszyli i rozpędzili (por. Jr 23,2).
 
Słowo Boże jest zawsze żywe i skuteczne, a do tego ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca (Hbr 4,12), a dzisiaj jest dzień, w którym jako (dusz)pasterz mam okazję, aby się w tym żywym Słowie Bożym przejrzeć jak w lustrze i w Jego świetle zapytać samego siebie: Jakim ja jestem pasterzem?
 
W Słowie Bożym mam zobaczyć jakość mojego powołania, mojej posługi, mojego pasterzowania. Słowa mówiące, że nie ma stworzenia, które by było przed Nim niewidzialne, przeciwnie, wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek (Hbr 4,13), to słowa skierowane nie tylko do wiernych, którym głoszę Ewangelię, ale to również - i to w pierwszej kolejności - słowa skierowane do mnie jako kapłana.
 
Jakość powołania, posługi i pasterzowania powołanych nigdy nie będzie byle jaka, jeśli ludzcy pasterze będą pamiętali, że sami też są owcami. Jakość powołania, posługi i pasterzowania powołanych będzie piękna, jeśli pasterze będą pamiętać, że Pasterzem wszystkich jest Pan (por. Ps. 23,1).To właśnie On prowadzi zawsze po właściwych ścieżkach - nawet wtedy, kiedy pasterze i owce zbłądzą - a czyni to ze względu na swoją chwałę (por. Ps 23,3). Ludzcy pasterze - choć nie powinni - mogą zawieść, ale Pasterz, jakim jest Pan, nigdy nie zawodzi i jest ze swoim ludem zawsze i wszędzie, także wtedy, kiedy lud ten przechodzi przez ciemną dolinę wśród różnego rodzaju zła (por. Ps 23,4). To obecność Pana jako Pasterza sprawia, że owce nie żyją w ciągłym strachu, lęku, przerażeniu (por. Ps 23,4), ale w zaufaniu swojemu Panu i Bogu dają się poprowadzić dalej, i to przez wszystkie dni swego życia (por. Ps 23,6).
 
Jezus jest Dobrym Pasterzem (por. J 10,11), który nawet wtedy, gdy jacyś pasterze zawodzą, zachęca, by czynić i zachowywać wszystko, co w Jego imię jest przez nich głoszone, lecz nie być ich naśladowcami w ich uczynkach (por. Mt 23,3). Jezus jest Dobrym Pasterzem (por. J 10,11), który nawet wtedy, gdy jedni pasterze zawodzą, powołuje i ustanawia - w trosce o los swoich owiec - innych, nowych pasterzy, by paśli je w taki sposób, by nie musiały już więcej ani się lękać ani trwożyć (por. Jr 23,4).
 
Właśnie w Jezusie Chrystusie wszyscy jak tu jesteśmy, wszyscy jako Jego owce, stajemy się bliscy Bogu przez krew przelaną za nas jako za owce przez Pasterza Dobrego aż do tego stopnia, że z miłości do nas oddającego swoje życie za swoje owce (por. J 11,11).
 
W tym miejscu naszego rozważania zajrzyjmy jeszcze na krótką chwilę do dzisiejszego fragmentu Ewangelii, która jest dla nas świadectwem na fakt, że apostołowie potrafili być dobrymi pasterzami, świadomymi, że z pomocą łaski otrzymanej od Jezusa, byli w stanie tak wypełniać Jego wolę i swą misję, że wracali pełni radości (por. Łk 10,17) jako szczęśliwi i spełnieni. Zmęczeni, ale spełnieni i szczęśliwi.
 
Ewangelia przedstawia nam apostołów, którzy nie tylko potrafili Jezusa o coś prosić - jak na przykład wtedy, gdy mówili: Panie, przymnóż nam wiary (Łk 17,5) - ale potrafili też przyjść do Pana Jezusa, aby opowiedzieć Mu o tym wszystkim, co zdziałali dzięki tej przymnożonej przez Niego wierze i czego nauczali (por. Mt 6,30).
 
Dzisiejszy fragment Ewangelii jest zaproszeniem dla każdej i każdego z nas, abyśmy w naszych modlitwach nie skupiali się tylko i wyłącznie na prośbach dotyczących naszej przyszłości, ale abyśmy w naszej rozmowie z Panem Bogiem skupiali się także na tym, co już się dokonało; by zebrać w jedno wydarzenia minionego dnia czy tygodnia i przyjść z tym wszystkim do Jezusa i by się z Nim podzielić bardzo osobistym i autentycznym doświadczeniem związanym z faktem byciem Jego uczniem.
 
Kiedy czujesz, że masz problemy z modlitwą; gdy twierdzisz, że nie wiesz, jak się modlić; gdy uważasz, że twoja modlitwa jest już bardziej schematem niż wewnętrzną potrzebą serca, opowiedz Panu Jezusowi własnymi słowami o tym wszystkim, co jest twoim chrześcijańskim życiem, a przekonasz się, że w tym właśnie momencie zaczniesz przy Jezusie… odpoczywać.
 
I na koniec jeszcze jedno.
 
Są w życiu (dusz)pasterza takie chwile, w których po ludzku rzecz biorąc nie jesteś już w stanie nic (więcej) zrobić. Czujesz, że jesteś bezradny. W tym tygodniu przeżywałem taki stan dwukrotnie. I właśnie wtedy zadziało się to samo, co w Ewangelii. Jezus, któremu opowiedziałem o tych dwóch przerastających mnie sprawach, jakby nigdy nic odpowiedział: "Zrobiłeś, ile mogłeś i na ile było cię w tej konkretnej chwili stać. Dobrze, że mi o tym wszystkim w zaufaniu opowiedziałeś, a teraz idź i odpocznij nieco (por. Mk 6,31). Osoby, które ci zaufały i na których tak bardzo ci zależy, wraz z ich skomplikowanymi sprawami, noś nadal w twoim sercu i wciąż je omadlaj, ale dalszy ciąg sprawy zostaw już Mnie".
 
Tak, Panie Jezu! Ostatecznie bowiem to przecież nie ja, ale Ty jesteś tym Pasterzem, do którego należy ostatnie słowo, ostatni gest, ostatnie działanie. Tak! Ostatecznie to nie ludzcy duszpasterze boskich owiec są ich ratunkiem, ocaleniem i wybawieniem. Ratunkiem dla wszystkich owiec i ich jedynym Odkupicielem i Zbawicielem jest Jezus Chrystus, Dobry Pasterz, któremu chwała i cześć teraz i na wieki!
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama