Nowy numer 20/2022 Archiwum

Bóg się rodzi w rezydencji

– Święta w domu rodzinnym przeżywaliśmy w bliskości z naturą. Wzruszającym momentem był czas składania życzeń. Pamiętam też zielony opłatek dla zwierząt. One zawsze bardzo chętnie go przyjmowały – wspomina bp Andrzej F. Dziuba.

Wigilia. Im więcej mamy lat, tym chętniej wracamy myślami do odległych czasów: do wieczorów, w czasie których z nosem przy szybie wyglądaliśmy pierwszej gwiazdki, do białego obrusu, pod którym leżało pachnące siano, postnych potraw, których zapach czuć było w całym domu, a nade wszystko do dziecięcej wiary i życzeń, po których mama ukradkiem ocierała łzy.

U sióstr i kapłanów seniorów

Niejeden raz zajmowaliśmy wolne miejsce przy stołach osób samotnych, rodzin wielodzietnych, małżeństw oczekujących potomstwa. Ze wzruszeniem łamaliśmy się opłatkiem w Domach Pomocy Społecznej, w szpitalach, rodzinach zastępczych, szkołach, przedszkolach, wspólnotach zakonnych. W tym roku naszym Betlejem jest dom biskupa łowickiego – budynek otoczony drzewami, usytuowany w sąsiedztwie bazyliki katedralnej, pamiętający wizyty znamienitych gości: papieża Jana Pawła II, dostojników kościelnych, głowy państwa. To stąd każdego dnia biskup udaje się na liturgię do katedry, do pracy w kurii, do parafii, seminarium, na uczelnię. Tu też przyjmuje gości, spędza Wigilię i święta. Najpiękniejszy dzień w roku bp Andrzej F. Dziuba zaczyna wcześnie rano, od Mszy św. roratniej u łowickich bernardynek.

Po liturgii, łamaniu się opłatkiem, spotkaniu z mniszkami i wymianie darów wyrusza do wspólnoty Sióstr Bożego Miłosierdzia w Rybnie. Jedzie do miejsca, w którym – jak mówi – można się porządnie pomodlić. W kaplicy, przed Jezusem Miłosiernym uprasza Bożej miłości dla Kościoła łowickiego. Znajduje też chwilę na spotkanie z siostrami. Kolejnym punktem programu jest Dom Kapłana Seniora w Sochaczewie. Miejsce to jest szczególnie bliskie sercu hierarchy. To tam 6 lat temu ogłosił nominację ks. Wojciecha Osiala na biskupa pomocniczego diecezji łowickiej, po tym jak bp Józef Zawitkowski przeszedł na emeryturę. – Jadę tam z bp. Wojciechem. Odwiedzając księży seniorów, chcemy dać im odczuć, że jesteśmy z nimi. Przywozimy prezenty, składamy życzenia, siadamy do stołu. Wcześniej z opłatkiem odwiedzam kapłanów przykutych do łóżek. Pukam do każdych drzwi. Zawsze im dziękuję i zapewniam o tym, jak bardzo są potrzebni. Te spotkania są dla mnie bardzo ważne. Wiem, że wielu księży też je sobie ceni – wyznaje bp Dziuba.

Prezenty, kartki i słodki karp

W czasie, gdy ordynariusz odwiedza wspólnoty zakonne i kapłanów, w domu biskupim trwają ostatnie przygotowania do wieczerzy wigilijnej. Siostry Maria i Anna krzątają się po kuchni, refektarzu, pokojach. Kobiecym okiem zerkają na wcześniej ubrane przez siebie drzewka, przygotowany żłóbek. – Każdego roku w nieco inny sposób stroimy choinkę, stół, kaplicę, pokój księdza biskupa. Zastanawiamy się, jaki kolor w danym miejscu uczynić przewodnim. Chcemy, by co roku było nieco inaczej. Dbamy też o serwetki, stroiki, dodatki – opowiada s. Maria, na której głowie jest także ogarnięcie świątecznej korespondencji. A trzeba wiedzieć, że co roku biskup wysyła od 350 do 400 kartek z życzeniami. Na każdej z nich składa osobisty podpis i dopisuje ręcznie kilka zdań. Wraz z pierwszą gwiazdką do rezydencji przybywa biskup Wojciech Osial.

– Kiedy przyszedłem do Łowicza, naprzemiennie z bp. Alojzym Orszulikiem organizowaliśmy w naszych domach wigilie. Uczestniczyli w nich wszyscy biskupi, kapelani i siostry z obu rezydencji. Scenariusz był podobny: modlitwa w kaplicy, życzenia, łamanie się opłatkiem, wieczerza. W tym roku pewnie będzie podobnie. Tylko przy stole będzie nas mniej. Zabraknie biskupów Orszulika i Zawitkowskiego. Nie będzie też tak dużo prezentów. Kiedyś każdy z nas je przygotowywał. Dary były zawsze praktyczne i przydatne. Tak jest zresztą do dziś. Ja najczęściej dostaję ubrania, kosmetyki, rzeczy do pracy, książki, płyty – zdradza bp Dziuba. W czasie, gdy w większości domów zapłoną wigilijne świece, także i tu domownicy i goście połamią się opłatkiem. – To jeden z najbardziej wzruszających momentów tego dnia. Mieszkając w jednym domu, doświadczamy siebie nawzajem. Życzenia dają nam możliwość w prostych słowach powiedzieć: dziękuję, przepraszam i proszę. Tego wieczoru nie silimy się na jakieś górnolotne życzenia, ale stawiamy na szczerość – zdradza s. Maria.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama