GN 19/2022 Archiwum

Łowicz. Jasełka w Pijarskiej

Tegoroczne przedstawienie odbyło się pod hasłem: "Marcelino chleb i wino". Spektakl wystawiony w sali gimnastycznej 23 stycznia wyreżyserowały nauczycielki Anna Wiercioch i Ewa Lesiak. Spod ręki pani Anny wyszedł także scenariusz.

Od lat w styczniu uczniowie Pijarskich Szkół Królowej Pokoju w Łowiczu wystawiają jasełka. To przedstawienie dla wszystkich mieszkańców miasta. Historia narodzenia Jezusa ukazywana jest co roku w nowym świetle. Kreatywność nauczycieli i uczniów wydaje się nie mieć granic.

Spektakl poprzedził koncert kolęd.   Spektakl poprzedził koncert kolęd.
Agnieszka Napiórkowska /Foto Gość
Obok sceny znajdowała się szopka.   Obok sceny znajdowała się szopka.
Agnieszka Napiórkowska /Foto Gość
Zastępy aniołów opanowały scenę i szopkę.   Zastępy aniołów opanowały scenę i szopkę.
Agnieszka Napiórkowska /Foto Gość

Podczas godzinnego przedstawienia licznie zgromadzona publiczność obejrzała historię zaczerpniętą z hiszpańskiej legendy opisanej w książce dla dzieci przez José María Sáncheza Silvę, o tytułowym Marcelino, sierocie porzuconemu przed klasztorem i wychowywanemu przez dwunastu franciszkanów. Dorastający chłopiec odrzucony przez rówieśników znajduje przyjaciela na klasztornym strychu. Jest nim ukrzyżowany Chrystus. Chłopiec każdego dnia odwiedza Jezusa zanosząc Mu, w tajemnicy przed braćmi, chleb i wino. Marcelino, w pewnym momencie wypowiada swoje największe pragnienie jakim jest spotkanie się ze swoją zmarłą mamą. W tym momencie nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji, który zaskoczył nawet widzów dobrze znających historię Marcelina. Zmarły chłopiec w towarzystwie aniołów biegnie na spotkanie z mamą, która wychodzi mu naprzeciw … razem z Maryją z betlejemskiej szopki. W ten sposób historia narodzenia została połączona z historią zbawienia, życie, ze śmiercią.

- Nie znałem tej historii. Nie spodziewałem się takie zakończenia. Zwłaszcza ostatnia scena mnie zachwyciła i zmusiła do postawienia sobie kilku ważnych pytań - wyznał Andrzej Kiljanek.

W spektakl łącznie z chórem, scholą, obsługą techniczną zaangażowanych było ponad 70 osób - uczniów i absolwentów pijarskich szkół.

W spektakl zaangażowanych było ponad 70 osób.   W spektakl zaangażowanych było ponad 70 osób.
Agnieszka Napiórkowska /Foto Gość

- Zależało nam na tym, by ludzie uświadomili sobie, że to, co często widzimy - zachowanie dziecka, które nie jest takie, jakiego byśmy oczekiwali - nie zdradza całej prawdy o wnętrzu człowieka. To zna tylko Bóg. Jezus nie potępiał zachowania Marcelina. On go rozumiał, przyjął i sprawił cud spotkania - wyjaśnia Anna Wiercioch. 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama