Nowy numer 32/2022 Archiwum

Idź i głoś!

Istnieje w naszym życiu duchowym pewna pokusa i niebezpieczeństwo, że poprzez oglądanie się wstecz, czyli gdybanie - co by było, gdyby było - przegapimy ważne momenty życia w powołaniu, którym zostaliśmy obdarowani.

Z Ewangelii według św. Łukasza (Łk 9,51-62)

Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: ”Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?”. Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: ”Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: ”Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł wesprzeć”. Do innego rzekł: ”Pójdź za Mną”. Ten zaś odpowiedział: ”Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”. Odparł mu: ”Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”. Jeszcze inny rzekł: ”Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”. Jezus mu odpowiedział: ”Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”.

Młody adwokat urządził sobie wspaniałą kancelarię. Kropką nad „i” miał być luksusowy telefon na biurku. Sekretarka zameldowała pierwszego klienta. Adwokat – dla zasady – każe mu czekać kwadrans, a potem zgrywając się na ważniaka – gdy otworzyły się drzwi, podnosi słuchawkę i pozoruje ważną rozmowę z ważną osobistością. Klient jest rzeczywiście zaszokowany. – Czego pan sobie życzy? – zapytał po odłożeniu słuchawki młody adwokat. – Ja… ja jestem monterem z telekomunikacji i przyszedłem podłączyć panu telefon.

Można się uśmiechać, ale my w bardzo podobny sposób reagujemy na Pana Boga. Nie dość, że kiedy przychodzi i mówi „Pójdź za Mną!”, to każemy Mu czekać, to zawsze znajdziemy dobrą wymówkę, aby się usprawiedliwić. Udajemy zajętych, zapracowanych. Oto w dzisiejszej Ewangelii słyszymy o trzech osobach, które zostały wezwane do pójścia za Jezusem. Przytoczone przez Jezusa przykłady: o tym, że Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć; o tym, że trzeba zostawić umarłym grzebanie ich umarłych; o tym, że nie należy oglądać się wstecz – wskazują na istotny warunek pójścia za Jezusem: wyrzeczenie.

Powołanie Boże jest tak wielkim darem, że nie można nic innego ponad ten dar przedłożyć. Nie może nic i nikt być ważniejsze od pójścia za Jezusem. Bardzo charakterystyczna jest trzecia wypowiedź Pana Jezusa: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”. Zazwyczaj te słowa odnosimy do tzw. osób powołanych, czyli do księży i sióstr zakonnych. Niemniej jednak warto sobie uświadomić, że osoby powołane to też takie, które żyją w małżeństwie albo jako osoby samotne. Wszyscy jesteśmy powołani do tego, aby iść za Jezusem i nie oglądać się wstecz.

Trzeba trzymać pług swego kapłaństwa i nie oglądać się wstecz, że w małżeństwie mogłoby być lepiej. Trzeba trzymać pług małżeństwa i nie oglądać się wstecz, że z inną kobietą czy innym mężczyzną lepiej by się poukładało. Trzeba trzymać pług życia zakonnego i nie oglądać się wstecz, że gdyby nie zgromadzenie, to można by bardziej efektywnie przeżyć swoje życie.

Istnieje w naszym życiu duchowym pewna pokusa i niebezpieczeństwo, że poprzez oglądanie się wstecz, czyli gdybanie – co by było, gdyby było – przegapimy ważne momenty życia w powołaniu, którym zostaliśmy obdarowani. To rzeczywiście tak jak z oraniem ziemi pługiem. Jeżeli rolnik odwróci głowę za siebie, to natychmiast bruzdy się koślawią i zbacza z właściwej drogi. I tak się dzieje w życiu. Ksiądz po kilku latach oglądania się wstecz odchodzi z kapłaństwa. Przyłożył rękę do pługa, obejrzał się wstecz i wykoślawił życie, nie tylko swoje. Małżonkowie po latach wspólnego życia oglądali się za siebie i ostatecznie rozwiedli się, bo też stracili kontrolę nad swoim pługiem i zboczyli z określonego toru.

A tor – cel mamy wszyscy ten sam: pójść za Jezusem, dochowując wierności powołaniu czy to jako ksiądz, siostra zakonna czy też jako mąż lub żona. Oby nikt z nas nigdy nie usłyszał: „Oglądałeś się wstecz, nie nadajesz się do Królestwa Bożego”. Lecz byśmy usłyszeli: „Dobrze przeżyłeś swoje życie jako ksiądz, siostra zakonna, mąż – ojciec rodziny, żona – matka, wejdź do radości Twojego Pana”. A zatem idź i głoś królestwo Boże swoim życiem!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama