Nowy numer 39/2022 Archiwum

Księżacki cymes

Już jako mały chłopiec ozdabiał kije, którymi zaganiał krowy. Ujrzawszy pierwsze ruchome rzeźby wuja Stanisława, postanowił pójść w jego ślady. Po kilkunastu latach jego drewniane figury kolarzy, weselników, chłopów zostały wprawione w ruch. Wyrzeźbił ich prawie 400.

Julian Brzozowski urodził się we wsi Zabostów Duży, w parafii Kompina, 26 lutego 1925 r. Do Sromowa przybył w 1952 r., ożeniwszy się z Wandą Wasiotówną. Razem z żoną prowadził 9-hektarowe gospodarstwo, które przejął po teściach. Każdą wolną chwilę poświęcał pasji, jaką było rzeźbiarstwo. Natchnienie i inspiracje do pracy czerpał z obserwacji codziennego życia i z bogactwa kultury ludowej ziemi łowickiej. Jak czytamy na oficjalnej stronie muzeum, początkowo rzeźbił w kuchni, gdzie żona gotowała obiady. W drewnie dłubał głównie zimą, kiedy na wsi jest mniej pracy. Swoje figury przechowywał w dwóch pokojach mieszkalnych, a później również w garażu. Około 300 figur czekało na publiczne pokazanie prawie 20 lat.

Pawilon wystawowy postawił za pieniądze uzyskane z gospodarstwa. Patrząc na jego działania, miejscowi początkowo dziwili się, że zamiast stawiać dzieciom wille, buduje domy dla drewnianych lalek. On jednak był konsekwentny. Pierwsi zwiedzający mury jego muzeum przekroczyli 30 lipca 1972 roku. Wśród eksponatów mogli podziwiać nie tylko jego prace, ale także dzieła, które wyszły spod ręki jego żony, kobiety utalentowanej, wrażliwej na sztukę. Wanda Brzozowska od swojej teściowej nauczyła się wykonywać wycinanki i „pająki”. Była w tym znakomita. Miała swój styl. Nigdy nie kopiowała cudzych pomysłów. Dokładnie 50 lat od założenia przez Juliana i Wandę Brzozowskich Muzeum Ludowego w Sromowie dzieci artystów zorganizowały obchody jubileuszowe.

Rozpoczęła je Msza św. w parafii w Kompinie. Eucharystii w intencji założycieli przewodniczył i homilię wygłosił ks. Bogdan Zatorski, były proboszcz, od lat zaprzyjaźniony z państwem Brzozowskimi. Z kapłanem modlili się także ks. Dariusz Gasiński, obecny proboszcz, i diakon Grzegorz Brzozowski-Zabost ze Zgromadzenia Chrystusowców w Poznaniu. Pieśń na wejście wykonali Leszek Wiśniewski, śpiewak ludowy, oraz Kinga Foks, skrzypaczka, która zagrała melodię często wykonywaną na skrzypcach przez J. Brzozowskiego. Bo trzeba wiedzieć, że rzeźbiarz był także uzdolnionym muzykiem. W uroczystościach wzięli udział m.in.: Krzysztof Jan Kaliński, burmistrz Łowicza, Michał Zalewski, naczelnik Wydziału Kultury, Sportu i Turystyki, przedstawiciele łowickiego oddziału PTTK, twórcy ludowi i rodzina. Dzieci i wnukowie na uroczystość przybyli w strojach ludowych.

Po liturgii wszyscy zebrani udali się na cmentarz. Przy grobie Juliana i Wandy złożono kwiaty, zapalono znicze i odmówiono modlitwę. Zaproszeni goście spotkali się później w małym gronie, by dalej świętować złoty jubileusz. Warto wspomnieć, że pasja do folkloru w rodzinie Brzozowskich ma kontynuację. W ślady rodziców poszły ich dzieci i wnukowie. Syn Wojciech, rzeźbiarz, wraz z żoną są właścicielami muzeum. Figury syna Wojciecha są dołączone do ruchomych scen. Można je oglądać w 4 pawilonach, a także w ogrodzie przy muzeum. Spod ręki obecnego właściciela wyszła rzeźba ukazująca jego ojca przy pracy.

Obecnie w podłowickim Sromowie można oglądać ponad 600 drewnianych figurek, w większości ruchomych. Prezentowane postacie ukazują sceny z życia łowickiej wsi, sceny związane ze świętami i obrzędami religijnymi, wydarzeniami patriotycznymi. Na ekspozycji znajdują się także postacie znanych polskich sportowców. Muzeum jest czynne od poniedziałku do soboty w godz. od 9 do 17, a w niedziele – od 12 do 17. – Muzeum Rodziny Brzozowskich w Sromowie to wyjątkowe miejsce na turystycznej mapie ziemi łowickiej. Absolutny cymes wśród atrakcji turystycznych regionu, który trzeba koniecznie zobaczyć. Jest ono stworzone z pasji i miłości do kultury ludowej Księżaków. Bardzo lubię to miejsce i jego życzliwych właścicieli. Lubię tam wracać przy każdej nadarzającej się okazji. Nie tylko z grupami turystów – mówi Jacek Rybus, przewodnik łowickiego oddziału PTTK.

Warto wspomnieć, że 50-lecie istnienia placówki postanowił uczcić także okoliczny browar Bednary, który przygotował specjalną edycję piwa łowickiego z dedykowaną etykietą. Grafikę przygotowała projektantka Małgorzata Maćkowiak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy