Przelotne opady deszczu, a nawet śniegu nie odstraszyły wiernych parafii Chrystusa Dobrego Pasterza w Jesionce od udziału w odpuście parafialnym, który z pewnością na długo zostanie w ich pamięci. To za sprawą wprowadzenia relikwii św. Jana Pawła II, ale także wizyty abp. Mokrzyckiego, który przywiózł je do parafii i przewodniczył Mszy św.
- Księże proboszczu, przyjmij te relikwie, otaczaj je należną czcią i przekazuj do uczczenia wiernym. Niech wszyscy modlący się przed nimi za wstawiennictwem św. Jana Pawła II otrzymują obfitość łask i niech go naśladują w wierze i gorliwości - mówił abp Mokrzycki, przekazując relikwiarz ks. Tomaszowi Stępniakowi.
Rodzinna, choć podniosła atmosfera zagościła z obu stron. Wierni z otwartością serc czekali na spotkanie z osobistym sekretarzem papieża Polaka. - Spójrz na nas, pasterzu. Jesteśmy tu licznie zgromadzeni, otwarci na słowo, gotowi do słuchania o naszym papieżu. Opowiedz nam o nim, o jego postawach, o których jeszcze nie wiemy. Nasza radość z twojej obecności jest równie wielka, jak wdzięczność za wprowadzenie relikwii Jana Pawła II - mówili wierni na początku Eucharystii.
Nie brakowało osób, które po uroczystościach zatrzymały się na osobistą modlitwę za wstawiennictwem świętego i ucałowały relikwie.
Magdalena Gorożankin-Masłocha /Foto Gość
Metropolita lwowski wysłuchał prośby wiernych i w homilii podzielił się świadectwem pracy, modlitwy i obcowania z człowiekiem, który "emanował świętością" za życia. - Kontakt z nim zbliżał do Pana Boga. Człowiek zostawał niejako wciągnięty w tajemnicę Bożej obecności. Wielu ludzi podkreślało, że od Ojca Świętego promieniowały światło, siła. Wielu doświadczało jego głębokiego spojrzenia, przejrzenia. To wszystko płynęło z jego modlitwy. On nie dzielił swojego życia na zajęcia i modlitwę. On się tym wszystkim modlił - mówił hierarcha.
- Niektóre z praktyk religijnych, w których święty wypowiadał swoją miłość do Chrystusa i Jego Matki, zalicza się do tzw. pobożności ludowej. On - człowiek wielkiego umysłu, z duszą artysty - nie wstydził się tych prostych form pobożności - Godzinek o Niepokalanym Poczęciu NMP, Gorzkich Żali, polskich kolęd. Umiał dostrzec w nich głębię treści teologicznych i biblijnych. W maju i czerwcu zawsze po kolacji wychodziliśmy na taras, gdzie była Kaplica Matki Bożej Fatimskiej, tam zawsze śpiewaliśmy - polskim zwyczajem - majówki, a w czerwcu - Litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa - wspominał abp Mokrzycki.
W jego wspomnieniach nie brakowało przykładów dla każdego pokolenia. Najmłodszym metropolita lwowski zostawił wskazówki dotyczące nauki i oddawania Bogu każdego doświadczenia i dziękczynienia za dar wiedzy, mądrości. Rodzinom wskazywał na szacunek, budowanie wspólnot pełnych pokoju, miłości i bezpieczeństwa.
Podczas Mszy św. arcybiskup ochrzcił też dwoje dzieci - Ignacego i Liliannę, którzy wraz z rodzicami wzięli także udział w procesji na zakończenie. Wraz z "nowymi" parafianami uczestniczyli w niej ministranci i lektorzy, członkinie kół różańcowych, bielanki, strażacy, wspólnoty Domowego Kościoła, dzieci, młodzież i uczniowie wraz ze sztandarem Szkoły im. Jana Pawła II we Franciszkowie.
Dziś relikwie wyruszyły w procesji eucharystycznej, 18 maja wyruszą w drogę do domów wiernych.
Magdalena Gorożankin-Masłocha /Foto Gość
Proboszcz parafii ks. Stępniak skierował wiele słów wdzięczności do wiernych, doceniając ich zaangażowanie, ale także dziękując swojemu poprzednikowi ks. Romanowi Sękalskiemu, który wystąpił z prośbą o pozyskanie relikwii.
Jak zapowiada proboszcz, relikwie w kościele będą stały kilka dni. Potem wyruszą do domów wiernych, którzy już dziś dopytywali, kiedy będą mogli "gościć świętego" w swoich małych wspólnotach.










