Nieprzerwanie od 371 lat na tydzień przed Zesłaniem Ducha Świętego z Łowicza na Jasną Górę wyruszają pielgrzymi, którzy nie boją się publicznie wyznawać wiary, pokazywać, że należą do Kościoła, tworzą wspólnotę jedności, modlitwy, pokory i wytrwałości.
W diecezji łowickiej pielgrzymka znana jest z "rozmodlenia". Pątnicy codziennie, przez sześć dni, odmawiają wszystkie części Różańca Świętego, wysławiają Maryję godzinkami ku Jej czci, litanią, modlą się Koronką do Miłosierdzia Bożego, pacierzem, śpiewają Apel Jasnogórski, słuchają konferencji i świadectw. Nie brakuje też czasu na rozmowy, które często przyjmują formę duchowego wsparcia, rad, podpowiedzi.
Tradycyjnie pielgrzymkę rozpoczęła Msza św. w kościele sióstr bernardynek, której przewodniczył biskup łowicki Wojciech Osial. Tegorocznemu pielgrzymowaniu towarzyszy hasło "Zawierzeni Maryi - Posłani do Świata".
Duchowym przewodnikiem ŁPP jest ks. Wiesław Frelek.
Magdalena Gorożankin-Masłocha /Foto Gość
- To hasło wyjątkowo mi bliskie, bo mając 15 lat, zawierzyłam swoje życie Maryi. Od tamtej pory wiem, że Ona prowadzi mnie przez życie. Nie mówię, że jest lekko, bo - patrząc w przeszłość - sporo wyzwań postawiła na mojej drodze, ale w każdym czułam też Jej obecność. Dziś jestem tu, bo chcę dziękować za to, co było, i znaleźć odpowiedź, co mam robić dalej, gdzie chce mnie posłać, w jakiej roli mnie widzi, bo za rok emerytura i po ludzku chciałabym odpocząć, a duchowo liczę na kolejne wyzwania. Z Nią dam radę - mówi Anna.
Wśród pątników tradycyjnie nie zabrakło uczniów Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Zduńskiej Dąbrowie i ich nauczycieli - katechety Aleksandra Frankiewicza i wychowawczyni Kingi Dzik. - W tym roku zebraliśmy grupę 35 osób, ale to głównie zasługa naszego katechety, który ma wspaniałą relację z młodzieżą i potrafi w niej rozpalić chęć do pielgrzymowania. Dla mnie osobiście to też cenny czas - powierzenia siebie Maryi, ale także innego spojrzenia na uczniów - jak na braci i siostry. To też kwestia odpoczynku od codzienności, choć fizyczne zmęczenie czasem daje się we znaki. Cieszę się, że tu jestem, a nasi uczniowie razem z nami dają przykład wiary i ufności - mówi K. Dzik.
Jednym z pątników jest Alan Masłowski, tegoroczny absolwent ZSCKR. - Jestem wierzący, nasz katecheta kilka lat temu mnie zachęcił i od tamtej pory nie mogę się doczekać pielgrzymki. Czasami w styczniu-lutym jestem gotowy wędrować, chcę poczuć tę atmosferę, być tu, modlić się. Idzie się fantastycznie, pogoda dopisuje, bo nie jest gorąco i w sercu jest "luźno", bo byłem u spowiedzi i wiem, że jestem wśród przyjaciół - mówi.
W parafii św. Mikołaja w Słupi pielgrzymi nie zapomnieli o modlitwie za proboszcza ks. Witolda Panka, który w tym roku celebruje 25. rocznicę święceń kapłańskich.
Magdalena Gorożankin-Masłocha /Foto Gość
Pielgrzymi mają do pokonania ok. 200 km. Trasa wiedzie m.in. przez Jeżów, Kosiska, Polichno, Plucice, Gidle oraz Krasice. W każdym z miejsc, w którym zatrzymują się na przystanki, obiady lub noclegi, okazują wdzięczność za gościnę, ale nie zapominają także o modlitwie za gospodarzy. Z chęcią zabierają też ich intencje na szlak, pamiętają o ważnych wydarzeniach, sytuacjach, rocznicach, co nie umyka uwadze gospodarzy.
- Znamy się z imienia. Nie wiemy wiele o sobie, ale ten raz w roku jesteśmy sobie wyjątkowo bliscy. Wtedy utwierdzam się mocniej, że naprawdę mamy jednego Ojca i Matkę. To jakoś dodaje wiary - mówią gospodarze na trasie pielgrzymki.
371. Łowicka Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę









