Nie przyjechali do Łowicza, by negocjować traktaty ani podpisywać umowy. Tym razem językiem spotkania nie była dyplomacja, lecz kultura, historia i wiara. Wśród barwnych pasiaków, gotyckich murów bazyliki i opowieści o procesji Bożego Ciała prawie 40 akredytowanych w Polsce ambasadorów państw z sześciu kontynentów odkrywało miejsce, którego tożsamość od stuleci wyrasta z wiary i kultury.
Zagraniczni dyplomaci przyjechali do Łowicza z Walewic, gdzie mieli okazję zwiedzić Pałac i Stadninę Koni. W Łowickim Ośrodku Kultury przywitał ich burmistrz Łowicza Mariusz Siewiera z parą dzieci w ubranych w stroje ludowe. – Chcemy pokazać to, co jest naszym największym bogactwem. Mamy nadzieję, że ta wizyta sprawi, iż nasi goście będą chcieli wrócić do Łowicza już prywatnie, nie tylko przy okazji oficjalnych spotkań – mówił burmistrz.
Goście zwiedzanie rozpoczęli od obejrzenia filmu o łowickiej procesji Bożego Ciała. Na ekranie zobaczyli nie tylko barwne stroje i piękne chorągwie. Zobaczyli ludzi, którzy od pokoleń wychodzą na ulice za Najświętszym Sakramentem. Procesja nie jest tu widowiskiem dla turystów. Jest wyznaniem wiary całej wspólnoty. To właśnie ta tradycja ma szansę znaleźć się na Światowej Liście Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.
Po projekcji odbyło się spotkanie z żywą kulturą. Dziecięco-Młodzieżowy Zespół Ludowy "Koderki" przypomniał, że łowicki folklor nie istnieje jedynie na kartach albumów. Żyje nie tylko w dorosłych, ale i w dzieciach, które zakładają pasiaki z taką samą naturalnością, z jaką ich dziadkowie robili to przed laty.
Potem ambasadorowie ruszyli ulicami miasta. Zatrzymywali się przy zabytkach, słuchali opowieści przewodników, a szczególnym miejscem była bazylika katedralna. W jej murach gości powitał biskup łowicki Wojciech Osial. Tutaj łatwo zrozumieć, dlaczego historia Łowicza jest nierozerwalnie związana z historią Kościoła. Dawna stolica prymasów Polski nie budowała swojej tożsamości wyłącznie wokół architektury czy sztuki. Jej fundamentem była wiara.
Na zakończenie delegacja składająca się z ambasadorów oraz 11 przedstawicieli korpusu dyplomatycznego z Angoli, Arabii Saudyjskiej, Bośni i Hercegowiny, Chile, Cypru, Filipin, Gwatemali, Iranu, Izraela, Republiki Korei, Libanu, Luksemburga, Litwy, Łotwy, Malty, Maroko, Meksyku, Palestyny, Panamy, Peru, Rumunii, Rwandy, Serbii, Słowacji, Słowenii, Turcji, Wietnamu i Włoch wraz ze swoimi rodzinami spotkała się z twórczyniami ludowymi. W papierowych wycinankach, haftach i rękodziele goście mogli zobaczyć coś więcej niż regionalne rzemiosło. Każdy wzór opowiadał historię ludzi przywiązanych do swojej ziemi, tradycji i rodzinnych domów.
– Łowicz jest piękny, bogaty w historię. Jestem ambasadorem Rwandy, kraju, który bardzo ceni swoją kulturę. Cieszymy się, że mogliśmy zobaczyć, iż wy także jesteście tak mocno związani ze swoją tradycją. To bardzo ważne. Jestem tu pierwszy raz, ale mam nadzieję, że nie ostatni – powiedział prof. Anastase Shyaka, ambasador Republiki Rwandy w Polsce.
Co warto podkreślić Łowicz nie próbował nikogo olśnić rozmachem ani nowoczesnością. Pokazał to, co ma najcenniejszego – wspólnotę pamiętającą swoje korzenie. A właśnie takie miejsca zostają w pamięci najdłużej.









