Pielgrzymka Katechetów i Nauczycieli ma już dwudziestosiedmioletnią tradycję w diecezji łowickiej. To czas, w którym katecheci i nauczyciele mogą zawierzyć swoją pracę i służbę Bogu, modlić się za uczniów, rodziców, ale i kadrę pedagogiczną, z którą współpracują. To także moment na refleksję i zadanie sobie fundamentalnych pytań.
Konferencję w drodze wygłosił ks. Mateusz Adamski.
Aleksandra Głuszcz /Foto Gość
Pomocą w tym służył m.in. ks. Mateusz Adamski, który wygłosił konferencję w drodze. - Świat stawia przed wami wiele wyzwań, ale dobrze jest jak Maria usiąść u stóp Pana i odpocząć przy nim, lub jak idący do Emaus uczniowie – porozmawiać z Jezusem w czasie drogi o tym wszystkim, co się wydarzyło.
Nauczyciel przekazuje nie tylko wiedzę i umiejętności określone w podstawie programowej, bo te zmieniają się w zależności od polityki oświatowej. To efekt uboczny szkoły publicznej podległej państwu. Ale, ponad tym, nauczyciel ma przekazywać prawdę o świecie i o człowieku. Ma nauczyć nie tylko w jaki sposób funkcjonować w społeczeństwie, ale co oznacza być człowiekiem. Ma wychować czyli ukazywać uniwersalne wartości wynikające z prawa naturalnego - prawo do życia, prawdy, wolności, a wszystkie streszczają się w jednym: "Będziesz miłował" – mówił ks. Adamski.
Trasa liczyła ponad sześć kilometrów i podzielona była na dwa etapy. Nauczyciele w modlitwie różańcowej zawierzyli swoje szkoły, uczniów i samych siebie.
Mszy św. przewodniczył bp Osial, który skierował również słowo do pątników.
Aleksandra Głuszcz /Foto Gość
- Dzisiejsza ewangelia jest bardzo krótka. Jezus mówi do swoich uczniów weźcie sobie do serca te słowa: "Syn człowieczy będzie wydany w ręce ludzi". Lecz oni nie rozumieli, co mówił Pan Jezus. Oni
niczego nie rozumieli. I to są ważne słowa dla naszej wspólnoty, bo nie trzeba od razu rozumieć wszystkiego – całej drogi, ale ważne jest żeby iść i zrobić następny krok. Wy macie dziś takie doświadczenie. Idziecie do szkoły, próbujecie zainteresować uczniów, szukacie sposobu by do nich dotrzeć, a oni pozostają obojętni. Czasem klasa jest trudna, czasem rodzice patrzą na lekcje religii z dystansem, czasem sami nauczyciele nie wiedzą jakie jest ich miejsce w szkole - mówił w homilii bp Osial.
- Nie musimy wszystkiego rozumieć, by być wiernym. Nasze nauczanie, to jest takie sianie, których owoców nie widzimy i może nigdy nie zobaczymy – podkreślił ordynariusz diecezji.
Po Eucharystii na pielgrzymów czekali parafianie Starej Rawy. W miejscowej OSP przygotowano dla nich posiłek. Przy wspólnym stole znalazło się miejsce na rozmowę, wymianę doświadczeń i zwyczajne bycie razem.
Bo może właśnie tego najbardziej potrzebuje człowiek, który codziennie wychodzi do szkoły z misją wychowania: świadomości, że nie idzie sam. Że nawet jeśli nie widzi owocu swojej pracy, ktoś nadal idzie obok. A następny krok zawsze można zrobić.









