Bóg nie odstawił fuszerki

Agnieszka Napiórkowska


|

Gość Łowicki 14/2014

publikacja 03.04.2014 00:00

IX Sympozjum „Dar Życia”. – Życie, które każdy z nas otrzymał jako najcenniejszy dar, a także małżeństwo będące komunią mężczyzny i kobiety są pomysłami Boga. A to znaczy, że są „produktami” z najwyższej półki. Próba nanoszenia jakichkolwiek poprawek to jawne bluźnierstwo – mówi Małgorzata Kubik, jedna z uczestniczek skierniewickiego sympozjum.


O swoim życiu, nawróceniu i wierze w Zmartwychwstałego 
opowiadał Robert „Litza” Friedrich O swoim życiu, nawróceniu i wierze w Zmartwychwstałego 
opowiadał Robert „Litza” Friedrich
Agnieszka Napiórkowska /GN

Uroczystą Eucharystią w kościele św. Stanisława w Skierniewicach rozpoczęło się w sobotę 29 marca IX Sympozjum „Dar Życia”, które w tym roku odbywało się pod hasłem: „Wierzę w Syna Bożego. Bóg stworzył rodzinę i nie należy jej poprawiać”. Podobnie, jak w latach ubiegłych, w programie znalazły się wykłady i świadectwa ukazujące świętość życia i rodziny oraz występy młodzieży. Podczas przerwy przy kawie, herbacie i ciastach uczestnicy żywo komentowali usłyszane treści, a także dzielili się swoimi doświadczeniami i podejmowanymi inicjatywami służącymi życiu i rodzinie. Przechodząc obok dyskutujących, nieraz można było usłyszeć prymasowe non possumus. Tym razem dotyczyło ono aborcji i wprowadzaniu edukacji seksualnej do szkół.


Politycy marsz do przedszkola!


Pierwszy mocny głos w sprawie świętości życia uczestnicy sympozjum usłyszeli z ambony. – Obrona życia nie zależy od światopoglądu. Jest ono papierkiem lakmusowym nie tylko chrześcijaństwa, ale i człowieczeństwa – mówił ks. Mirosław Nowosielski, który w dalszej części homilii podkreślał, że celem każdego życia jest zjednoczenie z Bogiem w wieczności.
Po słowach kaznodziei zamysł Boga względem małżeństwa i rodziny na podstawie tekstów biblijnych przybliżył zebranym ks. prof. dr hab. Bronisław Mierzwiński. Mówiąc o początkach, ks. profesor zwrócił uwagę, że stworzony przez Boga mężczyzna, mimo iż miał kontakt ze Stwórcą, odczuwał w sobie jakąś pustkę, która została wypełniona dopiero po stworzeniu kobiety. Fakt ten podkreśla niezwykłą bliskość obojga. Pierwszy grzech częściowo zniszczył ich jedność. Od tego czasu diabeł stara się wprowadzać nienawiść między kobietę i mężczyznę, a później, gdy Chrystus małżeństwo podnosi do rangi sakramentu, stara się ten stały i nierozerwalny związek osłabiać, ośmieszać, a nawet kwestionować. Największą pokusą człowieka jest pragnienie by stać się jak Bóg, a nawet Go odsunąć i zająć Jego miejsce. Takie działanie – zdaniem ks. prof. Mierzwińskiego – prowadzi do absurdów, które teraz obserwujemy. Obecni politycy bardziej martwią się o bezpieczeństwo Trynkiewicza niż o nienarodzone dzieci, rodziny wychowujące liczne potomstwo czy osoby niepełnosprawne.
– Jestem przekonany, że to, co niesie ze sobą choćby gender, jest zjawiskiem przejściowym. Zdrowy rozsądek, który wpisał Stwórca w intelekt człowieka, weźmie górę. Naszym zadaniem jest pokazywanie prawdy i obrona najmniejszych przed deprawacją. Jeszcze parę lat temu nie sądziliśmy, że przyjdą czasy, w których kłopotem będzie zdefiniowanie rodziny. Wystarczyło wtedy uczonych i polityków wysłać do przedszkola i tam zapytać maluchy: „Co to jest rodzina?”. Każde z nich wówczas odpowiedziałoby, że rodzina to mama, tata i dzieci. Dziś nawet przedszkolakom usiłuje się mieszać w głowach. Na takie działania nie wolno nam przystać – powiedział po wykładzie ks. profesor.


Aborcja to obciach


O kłopotach ze zdefiniowaniem takich pojęć jak „ryzyko choroby”, „choroba trwała” mówiła Kaja Godek, która w takich działaniach widzi możliwość naginania prawa. Opowiadając o aborcjach dokonywanych w naszych szpitalach, w których spora część dzieci przeżywa „zabieg”, a potem jest pozostawiana bez opieki, prelegentka przekonywała zebranych, że sprawa w Polsce nie jest jeszcze przegrana.
– Tkwimy często w przekonaniu, że Polska musi iść drogą państw zachodnich. Myślimy, że możemy tylko opóźnić to wszystko, co dzieje się na Zachodzie – aborcję na życzenie czy zabicie dziecka po narodzeniu, jak to ma miejsce w Belgii czy Holandii, ale to nie jest prawda – przekonywała. – Pokazały to kampanie z 2011 i 2013 roku. To, co będziemy mieli w Polsce, zależy od tego, czy dobrzy ludzie się uaktywnią. Jeżeli tak, to jesteśmy na wygranej pozycji. Naszych przeciwników jest niewielu, ale mając pieniądze i media, stwarzają wrażenie, że są wszędzie. Prawda jest jednak taka, że większość społeczeństwa ma poglądy konserwatywne. Wystarczy pokazać ludziom prawdę o aborcji. Wówczas większość jasno deklaruje, że jest przeciwko zabijaniu dzieci. Taką deklarację uzyskaliśmy nawet w biurze Ruchu Palikota, gdzie jedna z posłanek, przyparta do muru, przyznała, że jest przeciwko zabijaniu dzieci. Dziś przyznanie się do popierania aborcji w wielu kręgach uważane jest za obciach – mówiła K. Godek, która podczas wykładu w Skierniewicach opowiedziała także o nowej akcji zbierania podpisów pod projektem ustawy „Stop pedofilii”. Miałaby ona zakazać wejścia edukatorów seksualnych do szkół. Informacje o planach Ministerstwa Edukacji i o tym, czego dzieci będą uczone w ramach wprowadzonego przedmiotu, wzburzyły zebranych. Kolejne wykłady i świadectwa pozwoliły złość zamienić na konkretne działania.


Świadczyli o miłości


W tym roku o swoim życiu i nawróceniu zebranym opowiedział Robert „Litza” Friedrich, lider zespołu Luxtorpeda, założyciel Arki Noego. Jego szczere i głębokie wyznania, w których opowiadał o swoim dzieciństwie, poszukiwaniu Boga i małżeństwie z Dobrochną, a także narodzinach dzieci, dla wielu osób były zachętą do odważnego przyznawania się do Boga. Muzyk, mówiąc o swojej słabości i wierze w zmartwychwstanie Syna Bożego, podkreślał, że wierzy w Niego, bo widział Jego dzieła, Jego ogromną moc.
– Od czasu, kiedy Chrystus zmartwychwstał, nie ma sacrum i profanum. Wszędzie jest miejsce, gdzie Bóg działa z mocą. Wszystkie swoje upadki widzę jako dobro. Nie gorszę się ludźmi ani nie dziwię, bo mógłbym żyć tak, jak oni, gdybym nie spotkał Chrystusa. Mogę ich tylko zaprosić na katechezę i pokazać Go. Pasuję do grzeszników, ale mam coś do dania. Jestem drugi, czyli nie jestem Bogiem, bo On jest na pierwszym miejscu – świadczył „Litza”.
Swojego rodzaju świadectwem były także wykłady Pawła Zuchniewicza, który uzasadniał, dlaczego Jan Paweł II jest świętym, a także wykład Blanki Rogowskiej z Fundacji „Gajusz”, prowadzącej m.in. hospicjum perinatalne dla rodzin, u których w trakcie ciąży rozpoznano wady letalne płodu. W ramach działalności hospicjum rodzina otrzymuje profesjonalne wsparcie w czasie okresu przedporodowego, śródporodowego i poporodowego oraz opiekę paliatywną nad chorym dzieckiem. Pani Blanka, mówiąc o tym, że każde życie – bez względu na długość – ma wielką wartość, zacytowała list jednej z matek, którą opiekowała się fundacja. Po kilku zdaniach wielu słuchających ocierało łzy. „Miałam piękny sen. Trwał on 40 tygodni i 4 dni. Chcę zapamiętać go w szczegółach. Mój syn, moje największe marzenie dziś jest już w niebie i na mnie spogląda. Opiekuje się mną mój mały rodzinny święty...”. Bohaterka listu w ciągu 23 godzin życia swojego dziecka wraz mężem ochrzciła syna i zapewniła go o swojej miłości.


Piotrek, Ela i Małgosia mówią „dość”


– Cieszę się, że tu byłem, bo od Kai Godek usłyszałem, jakie pomysły ma Ministerstwo Edukacji – mówi Piotr Sukiennik. – Ja nie zgadzam się na model szkoły, w którym deprawuje się dzieci. Nie zgadam się na to, aby ministerstwo uczyło moje dzieci dewiacji, rozwiązłości, eksperymentów seksualnych, dlatego z całą pewnością włączę się w akcję „Stop pedofilii”. Te sympozja, w których uczestniczymy z żoną od początku, są dla nas źródłem siły i potwierdzeniem, że obok nas jest wiele osób myślących podobnie – mówi Piotr.
Swoimi refleksjami z tegorocznego sympozjum chętnie podzieliła się Elżbieta Caban, która w tej inicjatywie uczestniczyła już po raz 9. – Muszę przyznać, że z roku na rok nasze spotkania są coraz lepsze. Przez te lata zawsze po powrocie do domu rozważam to, co usłyszałam, a potem dzielę się tym ze znajomymi. Od początku przemawiają do mnie świadectwa. Tym razem jestem też pod wrażeniem wykładów. Zagadnienia związane z obroną życia nie są mi obce. Wiedziałam o akcji antyaborcyjnej. Oglądałam debatę, jaka miała miejsce w Sejmie, ale muszę się przyznać, że nie wiedziałam o pomysłach wprowadzania edukacji seksualnej dzieci i młodzieży – mówi E. Caban. – Jestem przerażona. Nie mam wątpliwości, że takim pomysłom musimy powiedzieć zdecydowane „nie”. Cały czas zastanawiam się, dlaczego taka informacja do mnie nie dotarła. Sama mam już dorosłe dzieci, ale boję się o wnuki. Mam nadzieję, że ks. prof. Mierzwiński ma rację, mówiąc, że taki stan rzeczy to sprawa przejściowa. Sama widzę, że ludzie są zmęczeni jedynie złymi informacjami. To daje nadzieję. Zawsze po sympozjum w swojej pracy opowiadam o tym, co usłyszałam. Nikt z nas nie jest zwolniony ze świadectwa. Dlatego róbmy to, działajmy, protestujmy, by świat całkowicie się nie zatracił – apeluje pani Elżbieta.
Do takiej postawy nie trzeba namawiać Małgorzaty Kubik. – Patrząc na to, co się dzieje, jestem naprawdę zła. Jak można próbować poprawiać Boga, jak można uważać się za mądrzejszych od Niego? Bóg nie odstawił fuszerki. Zabawa zepsutą zabawką cieszy tylko przez chwilę. Potem zabawka idzie w kąt, a ostatnim jej miejscem jest kosz. Tam też powinny się znaleźć wszystkie chore wnioski, ustawy i propozycje polityków oraz ludzi związanych ze środowiskami feministycznymi – mówi z irytacją pani Małgorzata.
Ważnym akcentem tegorocznego sympozjum było przyznanie tytułu Ambasadora Życia i Rodziny bp. Andrzejowi F. Dziubie.•