Ciepłe gesty empatii

nap

|

Gość Łowicki 46/2014

publikacja 13.11.2014 00:00

– Pomoc cierpiącym chrześcijanom to nasz obowiązek. W czasach komuny, a zwłaszcza stanu wojennego, nam też pomagano. Wiem to doskonale, bo sam z takiej pomocy korzystałem – przyznaje ks. mjr Paweł Piontek.

 Przez tydzień wierni znosili do parafii garnizonowej dary. Ich odbiorem zajął się Karol Spansa Przez tydzień wierni znosili do parafii garnizonowej dary. Ich odbiorem zajął się Karol Spansa
Agnieszka Napiórkowska /Foto Gość

Przez tydzień w kościele garnizonowym w Skierniewicach trwała zbiórka darów dla chrześcijańskich uchodźców, prześladowanych w Iraku przez islamskich bojowników. Wierni nie tylko z wojskowej, ale i okolicznych parafii przynosili rzeczy potrzebne uciekinierom. Wśród darów były przede wszystkim ciepła odzież, koce, kołdry, poduszki, śpiwory. Nie zabrakło także artykułów szkolnych i zabawek. W Kurdystanie przebywa obecnie ok. 1,5 mln chrześcijańskich uchodźców, wypędzonych przez islamskich bojowników ze swoich domów. Około 90 proc. straciło cały swój dobytek. Większość nie zabrała nawet ciepłej odzieży na zbliżającą się zimę.

– Kiedy jedna ze znajomych powiedziała mi, że do przygotowywanego transportu brakuje jeszcze dwóch ton darów, postanowiłem poinformować o tym swoich parafian. Ci, jak zwykle, nie zawiedli – podkreśla ks. Piontek. Z akcji zadowolony jest Karol Spansa. – Podziwiam księdza proboszcza za jego wrażliwość. Dla mnie, byłego muzułmanina, jest to szczególnie ważne. Na własnej skórze doświadczyłem tego, czym jest wojna na tle religijnym. Nie mam wątpliwości, że wcale nie chodzi w niej o Boga, ale o teren, wpływy i zyski. Gdyby islamiści mieli Boga w sercu i wiedzieli, czym jest przebaczenie, nie robiliby tak strasznych rzeczy – zaznacza Karol.

Przygotowaniem transportu darów dla uchodźców zajęły się Rzeszowska Fundacja „SOS Dla Życia” oraz Ministerstwo Obrony Narodowej i Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a także Agencja Rezerw Materiałowych. Samolot z darami ma odlecieć 16 listopada.