Święto bez rajstop i goździka

baja

dodane 04.03.2017 13:20

Wystartowaliśmy! IV Diecezjalny Dzień Kobiet w Skierniewicach, który organizuje redakcja "Gościa Łowickiego" wraz z partnerami, właśnie się rozpoczął. Przyjechało kilkaset pań.

Święto bez rajstop i goździka Od lewej: Agnieszka Napiórkowska, szefowa "Gościa Łowickiego", s. Anna Maria Pudełko AP, przełożona skierniewickich apostolinek, i Aneta Grzegorzewska, szefowa sklepu internetowego "Taki święty" Magdalena Gorożankin /Foto Gość

Sala skierniewickiego Centrum Konferencyjno-Rozrywkowego „Maraton”, w której jest 500 miejsc, od rana wypełniała się kobietami, które zjechały ze wszystkich stron diecezji. W oczy rzucały się od razu m.in. białe habity sióstr niepokalanek z Szymanowa oraz kolorowe kwiaty własnego pomysłu i wykonania, przypięte do odświętnych ubrań pań z Międzyborowa. Zewsząd było słychać radosne okrzyki powitań - znak, że panie są tutaj nie pierwszy raz i zdążyły się już zaprzyjaźnić.

- Cieszymy się bardzo, że jest aż nas tyle. Dziękujemy tym, które nie tylko same przyjechały, ale zabrały ze sobą mamy, córki, babcie, sąsiadki… - witała zebrane kobiety s. Anna Maria Pudełko, apostolinka, współorganizatorka święta. - Od początku towarzyszy nam hasło: „Jestem kobietą - Lubię to!”, w tym roku rozszerzone dodatkowo o biblijne przypomnienie: „Cała piękna jesteś!”. Zachwyćmy się na nowo sobą!

Wśród organizatorów IV DDK byli także: Aneta Grzegorzewska, właścicielka sklepu internetowego "Taki święty", oraz dwie skierniewickie parafie - św. Jakuba i Niepokalanego Serca NMP.

Marek Pastusiak, wiceburmistrz Rawy Mazowieckiej, która również włączyła się w organizację święta, witał uczestniczki: - Szanowne panie, cudowne dziewczyny! Pozwólcie, że od wszystkich panów złożę wam najserdeczniejsze życzenia! „Jestem kobietą i lubię to”… i lubcie to, że jesteście kobietami! Bo wasi mężowie i synowie, wasi mężczyźni, ci duzi i ci mali, potrzebują tego, żebyście były prawdziwymi kobietami. Bo przez swoją kobiecość pozwalacie im dorastać, to wy wychowujecie tych chłopców i poprzez to, że jesteście właśnie takie, że jesteście matkami, żonami, siostrami, pozwalacie nam, facetom, stawać się mężczyznami. Przed 4 laty, gdy przyszły do mnie organizatorki tego święta, miałem sceptyczne spojrzenie, ale teraz muszę powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem tego, co robicie.

Kobiety powitała także Magdalena Kaba, Królowa Róż z Kutna: - Jestem bardzo wdzięczna, że kolejny raz mogę z wami świętować. Przez wiele miesięcy dawały mi siłę wspomnienia z ubiegłego roku. Może nie widać, ale mam 22 lata. Nie jestem już więc nastolatką, ale też jeszcze nie w pełni mentalnie 100-proc. kobietą. I to właśnie tu chciałabym się nią stawać. Kobiecość to nie makijaż ani fryzura. To miłe słowo, ciepło, radość z pierwszych kwiatów w ogrodzie, to łzy wzruszenia przy słuchaniu nocnej audycji radiowej. Drogie panie, patrzę na was i widzę, jak chciałabym wyglądać za kilka lat. Widzę wasze mądre, dobre oczy. Nie zmieniajcie się! Dla dziewczyn takich jak ja, jesteście wspaniałym wzorem.

Konferencję w tym roku wygłosiła dla uczestniczek DDK Maria Miduch, biblistka i wykładowca języka hebrajskiego. - Rabini mówią, że mężczyzna zgrzeszył inaczej niż kobieta, ale w tym samym czasie. Kobieta zerwała jabłko, a mężczyzna nie ochronił jej przed tym zranieniem, grzechem. I od tego czasu w kobiecie jest taka rana - cierpi z powodu obojętności - tłumaczyła. - I od tego czasu kobieta stara się zasłużyć na uznanie. Ale to nigdy nie jest tak, że nasze zranienie jest tylko naszym zranieniem. Grzech, który się wydarzył, zaburzył też jedność między kobietą a mężczyzną. Zawsze więc będzie między nimi jakieś „rozminięcie”. Ono nie będzie wynikać ze złej woli. Kobiety, mając to zranienie w sobie, będą często uzależniały swoją wartość od tego, czy jest przy nich mężczyzna czy nie, czy środowisko je docenia czy nie. I to jest podszept Złego! Temu, który zwiódł Ewę, ciągle zależy na tym, żebyśmy nie miały świadomości, jakie jesteśmy piękne, dobre i co jesteśmy w stanie zrobić. Bo on chce zniweczyć zamiary Stwórcy. A Bóg się przecież nie myli, mówiąc, że wszystko, co stworzył, jest bardzo dobre. Wszystko, co stworzył przed człowiekiem, było „tylko” dobre. Dopiero po stworzeniu człowieka, Bóg powiedział, że to „bardzo dobre”.

Prelegentka przypomniała paniom, że Bóg zapowiedział już szatanowi, że zapłaci za to, iż zwiódł kobietę. I że to kobieta będzie wykonawcą tej „zapłaty”. - Bóg w kobiecie widzi ratunek dla tego, co zostało popsute. Zły chce odebrać kobiecie to, co ona ma od Boga. A ma od Niego to podobieństwo do Boga - piękno, dobro. A tych darów nie da się odebrać. Pan Bóg nie odbiera tego, co daje. Ale można przekonać kogoś, że nie ma tego, co dostał. Że jest nic nie wart. Można wsączyć w czyjeś serce kłamstwo. Dlatego - po pierwsze - trzeba się nauczyć rozpoznawać głos, który mówi, że jestem do niczego i na nic nie zasługuję. Już na wstępie można stwierdzić, że to nie jest głos Pana Boga, tylko Złego. Bóg daje wszystko z łaski. I to nieprawda, że stajemy się piękne i dobre dlatego, że zrobiłyśmy wystarczająco dużo dobrych uczynków. Nie. Jesteśmy piękne i dobre, bo takimi nas stworzył Bóg. A my możemy z tą łaską współpracować - mówiła.

Zacząć można w każdym momencie. - To właśnie po grzechu Bóg mówi do Ewy, jaką ma dla niej wspaniałą misję. Wtedy, kiedy ona „zawaliła”! - zwróciła uwagę M. Miduch.

Na koniec zadała uczestniczkom kilka „zadań domowych”. Pierwsze: wziąć kartkę i napisać wszystko to, „co z nami jest nie tak”. A potem z tą kartką pójść na modlitwę. - I te wszystkie rzeczy trzeba będzie ubrać w „Bożą biżuterię”, zanurzyć w krwi Chrystusa, a potem tę kartkę podrzeć i wyrzuć - instruowała. - Po drugie: napisać i nosić ze sobą w portfelu czy notesie karteczkę ze słowami: „O, jak piękna jesteś, przyjaciółko moja!”. To mówi Bóg! Więc komu ufam? Bogu czy jakimś podszeptom, które chcą mnie zniszczyć? -  pytała. - I trzecie: na lusterku napisać sobie: „Obraz Boga”.

Skierniewiczanka Barbara komentowała: - Jestem z tego pokolenia, które pamięta dnie kobiet z goździkiem i pudełkiem rajstop w prezencie. Jakżeż to inne święto! Jestem tu drugi raz i będę jeździć zawsze, bo mam nadzieję, że to się nigdy nie skończy, że co roku będzie tak cudownie!

Czytaj także: