Mąż zmarł, ale już mu lepiej

Magdalena Grajnert

dodane 29.03.2018 02:53

Centrum Kultury i Sztuki w Skierniewicach dołączyło do obchodów Międzynarodowego Dnia Teatru.

Historia zaprezentowana przez grupę Com.pl.ex ma wiele płaszczyzn, wiele rozpoczętych wątków dlatego skłania do refleksji. Historia zaprezentowana przez grupę Com.pl.ex ma wiele płaszczyzn, wiele rozpoczętych wątków dlatego skłania do refleksji.
Magdalena Grajnert

Dzień Teatru został uchwalony w 1961 roku podczas kongresu Międzynarodowego Instytutu Teatralnego, dla uczczenia otwarcia Teatru Narodów w Paryżu. W Polsce obchodzony jest od 1973 roku. W Skierniewicach CKiS dołączyło do wydarzenia, organizując m.in. spektakl pt. „Mąż zmarł, ale już mu lepiej” według tekstu sztuki Izabeli Degórskiej, współczesnej dramatopisarki, w reżyserii Renaty Libery. Sztuka, którą wystawiła grupa teatralna Com.pl.ex, doskonale wpisała się w sens tegorocznego przesłania.

Leon Stachurski, emerytowany fizyk, od dawna zawadza żonie, która ostatecznie dochodzi do wniosku, że tak naprawdę mąż nie jest jej do niczego potrzebny - i najlepiej by było, gdyby umarł. Tym bardziej, że po jego śmierci wdowie przysługiwać będzie renta... Akcja toczy się wartko. Kobieta podsuwa mężowi jabłecznik, a rano mężczyzna nie daje już oznak życia. Przybyła na miejsce lekarka stwierdza zgon. Pani Zofia błyskawicznie organizuje pogrzeb przy pomocy zaprzyjaźnionego grabarza i wówczas … mąż odzyskuje oddech. Do szpitala przyjeżdżają dziennikarze, aby przekazać światu wieść o zmartwychwstałym mężczyźnie. Media bezlitośnie wykorzystują sytuację i manipulują faktami. Do tego widzowie mogą za pomocą SMS-ów zdecydować, czy chcą pozostawić mężczyznę przy życiu, czy odłączyć urządzenia, dzięki którym oddycha. Zdaniem Renaty Libery taki obrazek, być może w niedalekiej przyszłości, wcale nie będzie nieprawdopodobny.

– Może dojść do takich czasów, gdzie ludzie będą decydowali o czyimś życiu lub śmierci na antenie – mówi Renata Libera, instruktorka grupy teatralnej Com.pl.ex.. – Dla mnie bardzo ważna w tej sztuce jest kwestia społeczna, czyli kryzys rodziny. Nasi bohaterowie żyją pod jednym dachem, dożywają starości, a są dla siebie zupełnie obcymi ludźmi. Liczą się tylko pieniądze, nie uczucia, natomiast do tej pory spokojna kobieta jest w stanie zrobić wszystko, żeby uśmiercić swojego męża i wziąć po nim pieniądze – zauważa R. Libera.

Autorka sztuki dużo miejsca poświęciła dziennikarskiej manipulacji. Nie bez kozery - Izabela Degórska jest z zawodu dziennikarką. Widzimy, że rzeczywistość kreowana przez media nijak ma się do prawdy, ludzie są bezlitośnie wykorzystywani, ich wypowiedzi przeinaczane, a sposób postrzegania świata narzucany.

Więcej o spektaklu w 14 numerze papierowego wydania "Gościa Łowickiego".