Gdy odwaga kosztowała

Agnieszka Napiórkowska

|

Gość Łowicki 47/2018

publikacja 22.11.2018 00:00

– Przywołujemy dziś postać o. Stefana nie po to, by wysoko nosić głowę, ale aby starać się go naśladować. Kiedy coś robimy i czujemy, że to by mu się nie spodobało, pomyślmy, jak naprawić błąd – mówił ks. Jarosław Swędrak, proboszcz.

W kościele w Zdunach odsłonięto tablicę poświęconą jezuicie. W kościele w Zdunach odsłonięto tablicę poświęconą jezuicie.
gnieszka Napiórkowska /Foto Gość

W kościele parafialnym pw. św. Jakuba w Zdunach bp Andrzej F. Dziuba odsłonił i poświęcił tablicę poświęconą o. Stefanowi Dzierżkowi, jezuicie pochodzącemu z Szymanowic. W uroczystości uczestniczyli rodzina o. Stefana, a także o. Andrzej Lemiesz, jezuita, kustosz sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego w Kaliszu, oraz poczty sztandarowe NSZZ „Solidarność” z Kalisza.

Patriota i kapłan

Ordynariusz odsłonił tablicę przed Mszą św. Pomysł, by upamiętnić jezuitę, wyszedł od rodziny, która skrupulatnie przechowuje pamięć o przodku. Stefan Dzierżek urodził się 23 września 1913 roku. Pochodził z rodziny głęboko religijnej, wiejskiej, ale szeroko otwartej na wiedzę o świecie, historii własnego narodu. Jak wspominał: „Matka była prostą kobietą, ale Pan Bóg dał jej otwartą głowę (...), zainteresowanie ludźmi i głód wiedzy”. Jako 5-letni chłopiec umiał już czytać i przed ukończeniem 6. roku życia przyjął I Komunię Świętą. Od dziecka marzył o zostaniu księdzem. Uczęszczał do Małego Kolegium Piusa X w Pniewach, gdzie poznał św. Urszulę Ledóchowską. W 1928 r. wstąpił do nowicjatu księży jezuitów w Kaliszu. Po zdaniu matury w Pińsku wyjechał na studia filozoficzne do Francji. Po powrocie zapisał się na fizykę na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. W 1939 r. był uczestnikiem kampanii wrześniowej, jako ochotnik 261. kompanii sanitarnej. Za działalność podziemną w szeregach AK w 1942 r. został aresztowany przez gestapo. Przez 7 miesięcy przebywał w więzieniu na Litwie. Gdy je opuścił, spełniło się jego największe marzenie – 3 października 1944 r. otrzymał święcenia kapłańskie w ostrobramskiej kaplicy. Na rozkaz przełożonych w 1946 r. przyjechał do Polski Ludowej. W latach 1962–1967 kierował całą prowincją zakonną. Najdłużej pracował w Kaliszu. Podczas stanu wojennego za wystawienie „nieprawomyślnego” żłóbka skazano go na rok więzienia w zawieszeniu. Za pomaganie represjonowanym otrzymał karę dwóch miesięcy więzienia. Z jego inicjatywy w Kaliszu został zorganizowany oddział Prymasowskiego Komitetu Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i Ich Rodzinom. Na tym nie koniec. Ojciec Stefan był kapelanem Solidarności, inicjatorem cyklicznych Mszy św. za ojczyznę i układania krzyży kwietnych przy klasztorze, organizatorem spotkań z działaczami opozycji. Był Duszpasterzem KIK, Związku Sybiraków, Światowego Związku Żołnierzy AK i Rodziny Katyńskiej. W 1991 roku był współzałożycielem i prezesem Stowarzyszenia Akcji Miłosierdzia, wspierającego ubogich i potrzebujących, które obecnie nosi jego imię. Zmarł 3 sierpnia 2005 r. w Kaliszu. Odznaczony: Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Krzyżem Walecznych, Krzyżem AK, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, odznaką i tytułem Zasłużonego dla Miasta Kalisza. To ostatnie wyróżnienie – jak mówił podczas uroczystości jego bratanek Cezary Dzierżek – było mu szczególnie drogie.

Człowiek wielkiego formatu

W intencji o. Stefana modlił się podczas Eucharystii jego współbrat o. Andrzej Lemiesz, który podzielił się z wiernymi wspomnieniami o nim. – Pamięć o o. Stefanie nigdy nie przeminęła. Wielki to był kapłan. Wielkość swoją pokazywał odwagą, zwłaszcza wtedy, gdy ta odwaga kosztowała, kiedy trzeba było przeciwstawiać się okrutnej władzy i kiedy trzeba było bronić tych, którzy sami nie mogli się bronić. Ojciec Dzierżek starał się zawsze być blisko ludzi, zawsze był z tymi, do których był posłany przez przełożonych. Wypełniał to z wielką starannością. Świadczą o tym obecne tu dziś sztandary „Solidarności” – mówił o. Andrzej. O ojcu Stefanie w homilii mówił także ordynariusz. Przybliżając jego sylwetkę, bp Dziuba przywołał także postać bł. Franciszka Drzewieckiego, pochodzącego z tej samej parafii. – Postrzegamy ich jako ludzi mądrych. Obaj urodzili się pod zaborami. Tu chodzili do kościoła. Tu dojrzewało ich kapłaństwo i ich heroizm w naśladowaniu Chrystusa – podkreślał kaznodzieja. Mówiąc o długich latach życia o. Dzierżka, biskup zauważył, że zasłużył on na miano człowieka sprawiedliwego, bo to, co mówił, potwierdzał życiem.