Czas to miłość

Magdalena Gorożankin, Marcin Kowalik, Agnieszka Napiórkowska

|

Gość Łowicki 8/2019

dodane 21.02.2019 00:00

Od zakochania po związek na lata. Ale jak podtrzymać uczucie? Sposoby są różne. Jednym z nich jest udział w zaaranżowanym spotkaniu.

W Skierniewicach każda para otrzymała świeczkę i różę. W Skierniewicach każda para otrzymała świeczkę i różę.
Agnieszka Napiórkowska /Foto Gość

Walentynki, czyli święto zakochanych, stają się coraz bardziej popularne w naszym kraju, choć ich świecka forma niewiele ma wspólnego z kultem św. Walentego, od którego imienia zaczerpnęły nazwę. 14 lutego stał się dniem, który przypomina, że człowiek potrzebuje miłości. Jest wiele osób samotnych pragnących być kochanymi i wciąż szukających kogoś, kto byłby dla nich choćby życzliwy. Są też małżonkowie, którzy – mimo nieraz niełatwych relacji – starają się być wierni złożonej przed Bogiem przysiędze i w Nim szukają siły do jej dotrzymania.

Ksiądz wodzirejem

W łowickich parafiach Chrystusa Dobrego Pasterza i Matki Bożej Nieustającej Pomocy odbyły się po raz kolejny randki małżeńskie. Organizatorzy – ks. Jacek Zieliński i ks. Kamil Goc – potwierdzają, że zainteresowani zgłaszali chęć udziału, zanim ogłoszono ich termin. To znak, że poprzednie edycje były udane i inicjatywa jest potrzebna. W tym roku oba wydarzenia miały podobny schemat. Po Mszy św. pary bawiły się na potańcówce. Trzecia randka w parafii Chrystusa Dobrego Pasterza odbyła się w niedzielę 3 lutego. – Czy jest sens patrzeć na drugą osobę i widzieć w niej wady, zamiast dostrzegać to, co dobre? Bóg dzisiaj, sprowadzając cię na tę Mszę św., zachęcając do udziału w randce małżeńskiej ze swoją żoną czy ze swoim mężem, chce ci powiedzieć: „Synu, córko! Wiara, nadzieja, miłość – te trzy. A z nich największa jest miłość”. Ta osoba obok ciebie jest od Pana Boga dana jako największy dar – mówił w homilii ks. Zieliński. Podczas Mszy św. małżonkowie odnowili przysięgę małżeńską, trzymając się za ręce. Następnie pary podeszły do ołtarza, gdzie kapłani przewiązywali ich dłonie stułą i błogosławili. O oprawę muzyczną Eucharystii zadbała młodzież z parafialnej wspólnoty Emmanuel. Na koniec młodzi przygotowali niespodziankę – odegrali „Marsz weselny” Mendelssohna.

Dalsza część randki odbyła się w restauracji „Polonia w Zaciszu”. Zabawa rozpoczęła się od poloneza, który poprowadził ks. Zieliński. Tańczono przy muzyce serwowanej przez śpiewającego DJ-a. Bawiło się 46 par, w tym także narzeczeni. Młodzież przygotowała dla uczestników randki jeszcze jeden muzyczny prezent – koncert piosenek o miłości. – Przebywając w tym gronie, miałem poczucie, że tworzymy wspólnotę nie tylko między sobą, ale i z Bogiem. Zaczęliśmy Eucharystią, skończyliśmy wspólnie odmówionym Apelem Jasnogórskim, a gdzieś pośrodku była dobra zabawa – mówi Marek Napieraj. Każde małżeństwo otrzymało także pamiątkowy obraz Świętej Rodziny z imienną dedykacją. Około 40 par z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy spotkało się natomiast na randce 17 lutego. Podczas Mszy św. również odnowili przysięgę małżeńską. Bawili się w tym samym lokalu. Wodzirejem i DJ-em był... ks. Goc. Zabawa trwała do późnego wieczora. Zaczęła się tradycyjnym polonezem. Wśród przebojów pojawiły się tańce integracyjne, jak „belgijka”, „macarena” czy „Wyginam śmiało ciało”. Hasło randki: „Czas to miłość” zaczerpnięte zostało z przemówień kard. Stefana Wyszyńskiego. – Uważam, że małżonkowie nie są w stanie dać nic piękniejszego, niż czas poświęcony drugiej osobie – mówi ks. Kamil. Z tą myślą przygotował także propozycję modlitwy małżeńskiej do wspólnego odmawiania przez pary.

Można zrobić więcej

We wspomnienie św. Walentego w parafii Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Skierniewicach na wieczornej Eucharystii spotkali się małżonkowie, którzy dopiero co, kilka czy kilkadziesiąt lat temu ślubowali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że się nie opuszczą aż do śmierci. W Mszy św., której przewodniczył ks. Rafał Babicki, proboszcz parafii, uczestniczyli także wdowcy, wdowy i osoby, których małżeństwa nie przetrwały. Nie brakowało też młodzieży. Młodzi przyszli do Jezusa prosić o rozeznanie drogi powołania. Każda z wchodzących par lub osób w drzwiach kaplicy otrzymywała świeczkę. – W małżeństwie, w okazywaniu miłości można zatrzymać się na realizowaniu zadań, ale można zrobić więcej, tak by przestrzeń życia małżeńskiego się rozwijała – mówił w homilii ks. Babicki.

Kapłan przestrzegał przed narzekaniem i pokusami ucieczki w sytuacjach, gdy marzenia się nie spełniły. Zwłaszcza w takich okoliczniściach – jak mówił – ważną postawą jest podejmowanie trudu i wysiłku, by pokochać to, co jest niekochane. Bezpośrednio po Eucharystii przed Najświętszym Sakramentem modlitwę za małżonków poprowadzili Anna i Piotr Grzejszczakowie. Zebrane małżeństwa przy płonących świecach, z otrzymanymi od organizatorów różami, przepraszały się, dziękowały sobie za dobro i prosiły o potrzebne łaski. Przy wyjściu żony otrzymały obrazki z modlitwą za męża, a mężowie za żony. Obrazki przygotował „Gość Niedzielny”. – Zazwyczaj nie obchodziliśmy hucznie tego święta – mówi pani Małgorzata. – Mąż dawał mi różę, a ja jemu dobrą kawę. Razem jedliśmy kolację. Tym razem przyszliśmy na Mszę św., po której mąż zabiera mnie na kolację. Z racji naszej okrągłej rocznicy dostałam piękny szal i bukiet kwiatów. Jeśli zmiany idą w taką stronę, to jestem na „tak” – uśmiecha się.

Szansa dla singli

Po raz pierwszy w Centrum Kultury w Żyrardowie odbyły się walentynki dla singli. Wydarzenie nie miało ograniczeń wiekowych. Ku zaskoczeniu organizatorów większość osób szukających „drugiej połówki” to seniorzy. Oprócz filmu, który opowiadał o trudnej miłości, na przybyłych czekały także zadania, poczęstunek oraz speed dating – szybkie randki. Każdy mógł porozmawiać, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie w fotobudce oraz zastanowić się nad miłością w życiu. – Wiele osób na co dzień myśli stereotypowo. Co ludzie w wieku 20 lat mogą wiedzieć o miłości, rozstaniach, poszukiwaniach? – tak myśli większość starszych osób. Te stereotypy chcemy choć trochę przełamać – mówi Aleksandra Zimoch, pracownik CK, która prowadziła spotkanie. – Są tu ludzie w różnym wieku, choć w większości to seniorzy. To też pokazuje, jakie są potrzeby społeczności Żyrardowa. Ludziom brakuje drugiej osoby, spotkania i swojego sposobu miłowania. Nie musi to być wielka, szalona miłość, ale choćby świadomość, że mam na kogo liczyć, mam z kim wyjść na kawę czy zwyczajnie porozmawiać – dodaje. Świadomość przyjaźni, gwarancję pomocy, ale i nutkę nieszczęśliwej miłości przeżywają mieszkańcy Żyrardowa Adam i Jola. Historia ich znajomości jest niczym scenariusz filmowy. Od 30 lat mieszkają na jednym osiedlu, ale poznali się dopiero 2 lata temu... nad morzem. – Zaprzyjaźniliśmy się, ja się zakochałem. Dziś przyszliśmy razem, choć jesteśmy singlami. Trochę to pokręcone, ale co zrobić, jeśli ja ją kocham, a ona mnie nie? – pyta z nutką żalu pan Adam. – Cenię naszą przyjaźń i wiem, że zawsze mogę liczyć na Adama, więc do końca nie jest tak, że nic do niego nie czuję, ale mamy bardzo różne charaktery i przyzwyczajenia. Ja jestem spontaniczna i żywiołowa, Adam jest domatorem, lubi mieć wszystko zaplanowane. Musimy wiele sobie poukładać i nikt nie mówi, że absolutnie nic z tego nie będzie – wyjaśnia pani Jola. Bez wątpienia ten wieczór pozwolił przyjaciołom porozmawiać ze sobą, spędzić wspólnie czas i poznać nowe osoby.•