Mąkolice. Do sanktuarium MB Fatimskiej wprowadzono relikwie dzieci fatimskich

Agnieszka Napiórkowska Agnieszka Napiórkowska

dodane 31.03.2019 23:24

Relikwie św. Hiacynty i św. Franciszka, którym w 1917 r., razem z Łucją, objawiła się Matka Boża, przywiózł z Fatimy ks. Krzysztof Przybysz z wiernymi.

Biskup Dziuba relikwie dzieci fatimskich umieścił w relikwiarzu, który póżniej stanął w relikwiarium. Biskup Dziuba relikwie dzieci fatimskich umieścił w relikwiarzu, który póżniej stanął w relikwiarium.
Agnieszka Napiórkowska /Foto Gość

Bezpośrednim przygotowaniem do wprowadzenia były rekolekcje wielkopostne, które wygłosił ks. Rafał Wiśniewski, proboszcz parafii pw. Błogosławionych Męczenników Kutnowskich ks. Michała Woźniaka i ks. Michała Oziębłowskiego. Relikwie drugiego stopnia (fragmenty pierwszych trumien, w których pochowano dzieci) uroczyście do świątyni wprowadził bp Andrzej F. Dziuba.

Przybyłego do parafii pasterza w imieniu parafian powitała Renata Szcześniak. - Zgromadziła nas dzisiaj Matka Boska, która w Fatimie prosiła Łucje, Hiacyntę i Franciszka, aby odmawiali codziennie Różaniec. Dzisiaj razem ze św. Hiacyntą i św. Franciszkiem idziemy do naszej najlepszej Matki, aby się wsłuchać w Jej prośby, które kieruje do nas - mówiła parafianka. - Matka Boża w Fatimie wołała: "Módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie mają nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił". Wołanie o modlitwę różańcową podejmujemy także i w naszej parafii. Jest 14 kół Żywego Różańca, w tym dwa męskie. W tym roku powstało nowe - rodziców dzieci przygotowujących się do Pierwszej Komunii św. Można by powiedzieć, że w naszej parafii jest liczna Boża armia, szturmująca niebo na różańcu.

Słowa powitania skierował także ks. proboszcz, który wyraził nadzieję, że uroczystość wprowadzenia relikwii Franciszka i Hiacynty Marto będzie dla parafian ciągłym zanurzaniem się w miłość Boga i że tę miłość chętnie będą nieść potrzebującym. - Taki przykład mamy w dzieciach fatimskich. Chcemy, by były dla nas drogowskazem do świętości - mówił ks. Przybysz.

Po poświęceniu przez biskupa relikwiarza i relikwiarium nastąpiło krótkie przedstawienie przygotowane przez dzieci. Uczniowie odegrali jedno z widzeń dzieci z Panią z Nieba. Następnie biskup, kapłani i wierni z relikwiami i figurą Matki Bożej Fatimskiej przeszli procesyjnie wokół świątyni.

Po powrocie uczestniczyli w Eucharystii, której przewodniczył bp Dziuba. Ordynariusz wygłosił także homilię. Razem z ordynariuszem modlili się także biskupi sekretarz ks. Andrzej Sylwanowicz, a także ks. Stanisław Banach, dziekan głowieński, oraz proboszczowie i wikariusze okolicznych parafii. Pasterz diecezji w nawiązaniu do czytań podkreślił, że w przypowieści o synu marnotrawnym każdy może znaleźć siebie. - Moglibyśmy tę scenę przeczytać, stawiając swoje imię. Bóg nas nie opuszcza. Każdy grzech nas brudzi, dewastuje nasze człowieczeństwo, odbiera nam piękno i oddziałuje na innych. Opis Łukaszowy o miłosiernym ojcu mówi nam o miłości Boga, która nie zna granic - mówił biskup. Ordynariusz podkreślił także potrzebę nieustannego nawrócenia, które tu, w sanktuarium, ciągle słyszymy od Maryi mówiącej o poście, pokucie. - Od dziś będziecie mieć tu potężnych orędowników - mówił kaznodzieja.

Po Komunii św. biskup odmówił Litanię do św. Hiacynty i św. Franciszka. Po błogosławieństwie wierni ustawili się w długiej kolejce, by osobiście oddać cześć relikwiom poprzez ucałowanie. Każda z osób otrzymała zdjęcie świętych dzieci.

Warto wspomnieć, że Franciszek w momencie śmierci skończył prawie 11 lat, a Hiacynta - 10. Dziewczynka jest najmłodszym beatyfikowanym dzieckiem, które nie zginęło śmiercią męczeńską. - Mając w świątyni dzieci z Fatimy, za ich wstawiennictwem będę modlić się za swoje dzieci. Dziś tak trudno trwać w wierze. Mam nadzieję, że Hiacynta i Franciszek pomogą mi wychować ich na ludzi kochających Boga - wyznała pani Magda.

Beatyfikacja dzieci fatimskich odbyła się 13 maja 2000 roku. W czasie procesu beatyfikacyjnego niektórzy podważali możliwość wyniesienia na ołtarze tak małych dzieci, u których trudno mówić o świadomych świadectwach wiary i heroizmie. Rozstrzygający był cud wyleczenia z paraliżu Emilii dos Santos z Portugalii, która cierpiała na nieuleczalną chorobę szpiku kostnego.