• facebook
  • rss
  • Skąd czerpią mama i tata

    dodane 14.06.2012 00:00

    Domowy Kościół musi mieć asystenta kościelnego, nawet jeśli ten będzie drzemał na spotkaniach. Niech się tylko obudzi, kiedy nieprawidłowo interpretowane jest Pismo Święte.

    Czerwcowy Marsz dla Życia i Rodziny w Skierniewicach pokazał, jak wiele jest osób, którym bliskie są wartości rodzinne, czyli miłość i wierność, szacunek wobec życia poczętego, związek mężczyzny i kobiety przypieczętowany sakramentalnym „tak”. Formowanie rodzin odbywa się często we wspólnotach. W diecezji łowickiej głównie w Domowym Kościele, który jest częścią Ruchu Światło–Życie.

    Małżeński krąg

    W minioną niedzielę rodziny z Domowego Kościoła świętowały w Jesionce. Najpierw była Eucharystia, a po niej zupa, ciasto, kawa, rodzinny turniej sportowy, gry i zabawy. Najwięcej takich i podobnych spotkań będzie w ciągu najbliższych tygodni. Już w niedzielę 17 czerwca Domowy Kościół spotka się w parafii Miłosierdzia Bożego w Skierniewicach na Przedwakacyjnym Dniu Wspólnoty.

    To okazja do omówienia rekolekcji, na które wiele rodzin wyjedzie podczas letnich miesięcy. Na dwutygodniowe „doładowanie akumulatorów” pojadą mama, tata oraz ich dzieci. Najwięcej, bo 21 rodzin, pojedzie do Głotowa na Warmii. Natomiast przynajmniej drugie tyle zapisało się na rekolekcje w różnych innych miejscach Polski. Ale Domowy Kościół formuje się nie tylko w wakacje. Przez cały rok odbywają się spotkania z Pismem Świętym w tak zwanych kręgach. Kilka rodzin (od 3 do 7) odwiedza się w swoich domach i – w kontekście słowa Bożego – porusza tematy dotyczące relacji małżeńskich i pogłębiania relacji ze Stwórcą. W spotkaniu powinien uczestniczyć także ksiądz, jako ten, który czuwa nad właściwą formacją. – Domowy Kościół musi mieć asystenta kościelnego, nawet jeśli ten będzie drzemał na spotkaniach. Niech się tylko obudzi, kiedy nieprawidłowo interpretowane jest Pismo Święte. Niech czuwa nad formacją w duchu Kościoła. Ostatnio rozmawiałem z małżeństwem, które ubolewało, że proboszcz nie chce przychodzić na kręgi. Tak być nie może. Tutaj nie potrzeba oazowego specjalisty, ale księdza, który zna Pismo Święte i tyle – mówi ks. Grzegorz Gołąb, moderator diecezjalny Ruchu Światło–Życie.

    Dopasowany klęcznik

    Domowy Kościół często organizuje ogólnodiecezjalne spotkania, jak na przykład w nocy z 26 na 27 maja, kiedy wspólnota spotkała się w Szymanowie na czuwaniu przed Zesłaniem Ducha Świętego. Skorzystali z zaproszenia tamtejszego proboszcza ks. Roberta Sierpniaka. Pan Piotr, który uczestniczył w czuwaniu, napisał na wspólnotowym forum: „Stare kościoły mają swój niepowtarzalny klimat, są obmodlone, a klęczniki w ławkach już dawno nauczyły dopasowywać się do każdych kolan, dlatego bardzo łatwo było mi wejść w atmosferę modlitewnego oczekiwania. Tradycyjnie w atmosferę wieczoru wprowadził nas ksiądz Grzegorz Gołąb; on też zadbał, byśmy poczuli się członkami wielkiej wspólnoty. A było nas sporo ze wszystkich zakątków diecezji. Widziałem oazowiczów ze Spały, Skierniewic, Lubani, Żychlina, Sochaczewa, Żyrardowa, Kutna, Kurdwanowa, Międzyborowa, Łowicza… No i oczywiście gospodarzy z Szymanowa. Zawiązaliśmy na tę noc mocną wspólnotę. Byliśmy tym bardziej mocni, że zgromadzeniu naszemu przewodziło aż siedmiu księży”. O tym, jak silny jest Domowy Kościół w diecezji łowickiej, można było się przekonać podczas skierniewickiego Marszu dla Życia i Rodziny. Przyjechały małżeństwa z dziećmi z różnych stron diecezji, by przypomnieć, że podstawowa komórka społeczeństwa ma swoje prawa i chce, by je respektowano. Niestety, niedzielne obowiązki sprawiły, że w marszu wzięli udział tylko nieliczni księża.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół