• facebook
  • rss
  • Bliżej jagód i lawendy

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 31/2012

    dodane 02.08.2012 00:00

    – Wielu z nas, zanim wyruszy w drogę do Pani Jasnogórskiej, wcześniej udaje się na długą rozmowę przy stole ze Świętą Rodziną – mówi Stefania Włodawska.

    Wśród grup udających się do Częstochowy z Łowicką Pieszą Pielgrzymką Młodzieżową jest grupa fioletowa, którą tworzą pątnicy ze Skierniewic i okolic. Jej kolor – choć wielu kojarzy się z pokutą i umartwieniem – zdaniem idących w niej pielgrzymów, bardziej przypomina lawendę i jagody. O pokutnym charakterze grupy świadczy jedynie fakt, że każdego dnia przez kilkanaście minut pielgrzymuje ona w absolutnej ciszy, która ułatwia skupienie.

    Zamiast wczasów

    Po utworzeniu ŁPPM pielgrzymi z Żyrardowa i Skierniewic wędrowali wspólnie w grupie biało-czerwonej. – Tak było chyba tylko przez rok. Potem się podzieliliśmy i przydzielono nam kolor fioletowy – wspomina Stefania Włodawska, która w tym roku na Jasną Górę będzie pielgrzymowała po raz 20. – Wcześniej chodziłam z Warszawą, ale nie ma to jak iść ze swoimi. Po tylu latach wobec idącej grupy młodzieży czuję się jak matka, a nawet babcia. Mam wrażenie, że oni tak też mnie traktują. Podobnie było z panem Mieczysławem, który zmarł w zeszłym roku tuż przed pielgrzymką. Z „fioletami” pielgrzymował siedem razy. Podobno zawsze bał się, że nie dojdzie. Mimo to nigdy nie robił wokół siebie zamieszania. Swoją życzliwością i otwartością dodawał sił innym. – To był niesamowicie ciepły człowiek, którego większość z nas nazywała dziadkiem Mietkiem – mówi Marta Baran. – Z postojów wychodził zawsze wcześniej i po drodze zbierał maliny i jagody, którymi potem nas obdarowywał. Nigdy na nic się nie skarżył. Całą drogę maszerował w brązowych klapkach, twierdząc, że w nich idzie mu się najlepiej. Był dobrym duchem pielgrzymki, podobnie jak pani Stefania czy pan Tadeusz, który pilnuje, by grupa miała dobry rytm – zapewnia Marta. Mówiąc o grupie fioletowej, warto wspomnieć, że znaczna część jej pątników kilka dni wcześniej w intencji swoich rodzin i małżeństw pielgrzymuje do Miedniewic Klasztornych, do Matki Bożej Świętorodzinnej. Patrząc na obraz Świętej Rodziny siedzącej przy stole, łatwiej zaprosić Ją do swoich domów. Wychodząc z wieczornej adoracji, która w Miedniewicach trwa całą noc, wielu pątników przyznaje, że ma wrażenie, iż było na przyjęciu u najbliżej rodziny. – Nie wyobrażam sobie pielgrzymowania do Częstochowy bez wcześniejszego odwiedzenia naszej Matki Miedniewickiej. Te dwie wizyty są dla mnie najlepszą formą spędzania urlopu. Czekam na nie cały rok. Na wczasach byłam tylko raz w życiu i to wystarczy. Więcej bym nie pojechała. Nie umiem tak bezczynnie odpoczywać. Wolę pójść na pielgrzymkę, bo tam mam wszystko, czego potrzebują ciało i duch – tłumaczy pani Stefania.

    Ultrafioletowi bracia

    Z grupy fioletowej kilka lat temu wyodrębniła się nieformalna grupa zwana „ultrafioletami”, którą tworzy kilku bardzo rozśpiewanych, rozmodlonych i gotowych do pomocy młodych mężczyzn. Co ciekawe, fioletowi bracia mają swój hymn, o zaśpiewanie którego zawsze są proszeni przez pozostałych pątników. – Nasza grupa powstała w ramach żartu dla rozweselania innych – wyjaśnia Sebastian Petryna. – Jesteśmy 7-osobową grupą przyjaciół, która przez cały rok jest ze sobą w kontakcie. Razem studiujemy i odpoczywamy. Na jednej z pielgrzymek dostaliśmy od ks. Jacka Warzechy tekst piosenki. A że lubimy się trochę wygłupiać, zaczęliśmy ją ciągle śpiewać. I tak to się zaczęło. Nie przeszkadzał nam nawet fakt, że nie mieliśmy żadnego instrumentu. Z tego, co wpadło nam do ręki, robiliśmy użytek. Jednego roku zorganizowaliśmy nawet konkurs sprawdzający znajomość słów naszego hitu. Zwyciężczyniom, którymi było kilka dziewczyn, cały dzień nosiliśmy plecaki. W tym roku też coś wymyślimy, mimo że idziemy w okrojonym składzie – mówi z uśmiechem Sebastian. „Ultrafioletowi” chętnie pomagają także tym, którzy z powodu zmęczenia mają kryzys. – Swoją radością dopinamy im skrzydła – tłumaczą. O spontaniczności, która nie opuszcza „fioletów” nie tylko w czasie drogi, ale przez cały rok, świadczą także radosne wpisy umieszczane na Facebooku. Uchylając zaś rąbka tajemnicy, możemy zdradzić, że w tym roku jedna z fioletowych pątniczek na Jasną Górę będzie wchodzić w mundurze Federacji Skautingu Europejskiego Zawisza. – Będę jedyną reprezentantką II gromady skierniewickiej, która od września istnieje w mieście. Mam jednak nadzieję, że w przyszłym roku na pielgrzymi szlak wyruszymy całą gromadą. Pielgrzymka jest bowiem dobrym miejscem nie tylko na służbę, ale i dawanie świadectwa. Mam nadzieję, że staniemy się kolejną podgrupą w grupie fioletowej, która nada jej dodatkowego kolorytu – mówi Marta Baran.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół