• facebook
  • rss
  • Od przedszkola do seniora

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 39/2012

    dodane 27.09.2012 00:00

    Srebrny jubileusz. Wiele osób słysząc o 25. urodzinach sióstr misjonarek, nie chciało uwierzyć, że są one tak młodą wspólnotą. – Patrząc na ilość dzieł, które prowadzą, myśleliśmy, że mają ze sto lat – mówili mieszkańcy Rawy Mazowieckiej, Sochaczewa i Łowicza.

    We wrześniu siostry misjonarki Krwi Chrystusa obchodziły jubileusz 25-lecia istnienia zgromadzenia. Na terenie diecezji łowickiej pracują w Łowiczu w domu biskupa ordynariusza, w Sochaczewie w Domu Kapłana Seniora i Przedszkolu Diecezjalnym im. Aniołów Stróżów, a także w Chrustach koło Rawy Mazowieckiej, gdzie znajduje się ich dom generalny. W sercu wspólnoty prowadzą rekolekcje, dni skupienia, rodzinę zastępczą.

    Wiele osób nie tylko z okolic Rawy Mazowieckiej przyjeżdża tam na nabożeństwa, Eucharystię, adorację Najświętszego Sakramentu.

    Święty Józef i pszczoły

    Miasteczko Krwi Chrystusa w Chrustach istnieje już 19 lat. Zgodnie z początkowymi założeniami, miały tam mieszkać rodziny żyjące duchowością Krwi Chrystusa, gotowe podjąć się pomocy osobom z problemami. Miały przyjmować pod opiekę dzieci i dorosłych, by pomóc im stanąć na nogi, poradzić sobie z problemami i rozpocząć nowe życie. Pan Bóg jednak postanowił inaczej. W 1996 r. na terenie zamieszkały dwie siostry. Potem kolejne. – Na początku nic tu nie było. Pustki, piachy i trochę lasu – wspomina s. Gertruda. – Budowaliśmy wszystko od podstaw. Z miesiąca na miesiąc zaczęli pojawiać się pierwsi dorośli i dzieci. Sąd w Rawie zwrócił się do nas z prośbą o przyjęcie pierwszego rodzeństwa. Co ciekawe, my nie dawałyśmy sygnału, że jesteśmy chętne na podjęcie takiej opieki – opowiada s. Gertruda. Trudno zliczyć, ile dzieci przewinęło się przez Miasteczko. Razem z dorosłymi, którzy trafiali tu po detoksie lub ciężkich doświadczeniach życiowych, wsparcie otrzymało tu ponad 450 osób. Ślady pracy sióstr są widoczne na każdym kroku: dom, domki, kapliczki, Droga Krwi Chrystusa, plac zabaw, las. Na dzień dzisiejszy pod opieką zakonnic pozostaje 5 podopiecznych. Wszyscy mieszkają tu jak w domu. Mają swoje pokoje, zabawki, rzeczy. – Pod opieką sióstr nie czujemy przymusu wstąpienia do zgromadzenia. Wiele rzeczy robimy razem, to dowód, że jest nam tu dobrze. Rok spędzony w Chrustach daje więcej dobra niż lata w innym miejscu – podkreśla Wiola Olszak. O rodzinnej atmosferze świadczą nie tylko wypowiedzi podopiecznych. Kiedyś mieszkał tu mężczyzna, który trafił do Miasteczka z problemami alkoholowymi. Kiedy stanął na nogi, poczuł, że jest to jego miejsce. Przez 10 lat modlił się z siostrami i pracował. – Nazywałyśmy go św. Józefem. Kiedy postanowił wziąć ślub, wyprawiłyśmy mu wesele – wspomina s. Gertruda. – Mieszkał też z nami chłopak, który kilka lat wałczył z nałogiem narkomanii – kontynuuje opowieść. – Kiedy zmarł, daleko od Miasteczka i już bez najbliższej rodziny, zajęłyśmy się pogrzebem, wprawiając w zdumienie panią prokurator faktem, że obcy człowiek może być tak bliski i ważny – opowiada. – Każdy, kto tu przychodzi, staje się nam bliski. Przez modlitwę i prowadzenie duchowe zawiązuje się wspólnota – dodaje s. Konsolata. Zaangażowanie sióstr i pomoc potrzebującym jest wypełnianiem każdego dnia słów, które siostry zamieściły o sobie na stronie internetowej. „Nasza wspólnota Misjonarek Krwi Chrystusa rodzi się pośród miłości do Jezusa Skrwawionego. W Kościele jawi się jako stworzenie podobne do pszczoły, która leci wszędzie tam, gdzie wyczuwa nektar – woń kwiatów. Nasze istnienie w Kościele ma sens tylko wtedy, gdy w swoim świętym szaleństwie pędzimy tam, gdzie wyczuwamy »woń« Krwi Chrystusa. Jezus Skrwawiony jest w dzisiejszych czasach w szczególny sposób obecny  pośród cierpienia drugiego człowieka”.

    Piotr od zapatrzenia

    W ostatnich latach charakter Miasteczka zmienił się. Na jego terenie znajduje się obecnie Dom Generalny Wspólnoty Sióstr, Wydawnictwo „Krew i Ogień” oraz Centrum Duchowości. Można tu przyjechać na rekolekcje wakacyjne, weekendowe, a nawet jednodniowe, na odpoczynek duchowy bądź wziąć udział w nabożeństwie do Krwi Chrystusa. – W każdą I sobotę miesiąca ma tu miejsce także pielgrzymka do Serca Matki w intencji kapłanów. Przyjeżdżają na nią m.in. księża z Sochaczewa. Ich obecność jest wielką radością, a dla wiernych świadectwem. Każdego dnia jest też możliwość całodziennej adoracji Najświętszego Sakramentu. Od lat są takie osoby, które codziennie w niej uczestniczą – mówi s. Gertruda. – Od razu na myśl przychodzi mi pan Piotr. Nieraz słyszałam, jak mówił, że nie umie się modlić. A jak patrzyłam na niego, widziałam, że nie ma racji. Sama chciałabym tak wpatrywać się w Jezusa jak on – wtrąca s. Konsolata. We wsi, która nazywa się Miasteczkiem, poza domami, ogrodem, boiskiem, lasem i placem zabaw są jeszcze dwie pustelnie. Jedna zamieszkana przez o. Leszka Niewiadomskiego, który od kilku już lat prowadzi życie pustelnicze w duchu św. Brunona, założyciela kartuzów.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół