• facebook
  • rss
  • Narzędzie do zdarcia

    dodane 25.10.2012 00:00

    Co zrobić, by młodzież chciała odmawiać Różaniec? W pijarskich szkołach w Łowiczu rozdano wszystkim uczniom ponad 500 różańców. W Czerniewicach młodzi do kościoła przynoszą nie tylko różańce, ale także... gitary, akordeony, kołatki.

    Osile modlitwy różańcowej, do której w wielu objawieniach zachęcała Matka Boża, przekonało się wiele osób. Wymodlone uzdrowienia, wyjścia z nałogów czy scalone małżeństwa przeżywające kryzys – to historie, które zdarzają się we wszystkich parafiach.

    Nic więc dziwnego, że coraz niższa frekwencja na nabożeństwach różańcowych wielu duszpasterzom spędza sen z powiek. Na szczęście nie brakuje i takich miejsc, w których Różaniec jest ulubioną modlitwą bardzo wielu osób.

    Paciorkowe dźwięki

    W Czerniewicach od lat nabożeństwo różańcowe przyciąga do kościoła tłum dzieci, młodzieży i dorosłych. Jak zauważa proboszcz ks. Krzysztof Osiński, jest to modlitwa bardzo lubiana zarówno przez maluchy, jak i ich rodziców i dziadków. I – co ważne – modlitwa ta przez wiele dzieci jest odmawiana nie tylko w październiku. Niespełna półtora roku temu, podczas wyjazdu wakacyjnego, do 16 kół Żywego Różańca dorosłych dołączyły także 3 koła dzieci i młodzieży. – Ponieważ sam bardzo lubię modlić się na różańcu, postanowiłem, wykorzystując różne metody aktywizujące, zachęcić do odmawiania tej modlitwy całą parafię, z dużym naciskiem na najmłodszych – mówi ks. Osiński. – Na przestrzeni kilku lat w październiku odmawialiśmy go na bardzo różne sposoby. Przy każdej tajemnicy zapalaliśmy świecę, część tajemnic śpiewaliśmy lub mówiliśmy w obcych językach – od japońskiego, chorwackiego, po hebrajski. W tym roku jest podobnie. Są języki, śpiew i gra na instrumentach. Zespół muzyczny liczy ponad 20 osób. Część instrumentów jest własnością parafii, inne kupili rodzice – opowiada ks. Krzysztof. W nabożeństwach każdego dnia uczestniczą członkowie 3 dziecięco-młodzieżowych kół różańcowych. W tym roku każde z nich ostatniego października ma otrzymać swojego patrona. Ze wstępnych ustaleń wiadomo, że będą to: św. Wiktoria, św. Jan Bosko i bł. Karolina Kózkówna. Istniejące koła są oczkiem w głowie proboszcza, który podczas comiesięcznych spotkań, odbywających się w pierwszy piątek miesiąca w parafialnym oratorium, poza wspólną modlitwą, prowadzi także rozważania dotyczące tajemnic. – Staram się, by to, co mówię, dotyczyło ich życia i problemów. W programie każdego spotkania jest także wspólna agapa, po której maluchy mają czas na zabawę, gry i taniec, a młodzież na dyskusję – wyjaśnia ks. Osiński.

    Nie jestem dziwakiem

    Gdy rozmawia się z dziećmi i młodzieżą modlącymi się na różańcu, uderza nie tylko ich radość z przynależności do kółek, ale także świadomość, jak wiele dobra w ich życie wnosi ta modlitwa. – Od półtora roku jestem zelatorką jednego z kół – mówi 16-letnia Sylwia Szymczak. – Muszę przyznać, że na początku zdarzało mi się zapomnieć o modlitwie. Ale to bardzo szybko się zmieniło. Patrząc na ten czas, widzę, że wiele rzeczy, takich, jak bycie dobrą, zaangażowaną i odpowiedzialną, przychodzi mi znacznie łatwiej – przyznaje Sylwia. Podobnego zdania jest także Ola Rybak, druga zelatorka. – Modląc się, nie tylko powoli zmieniam się na lepsze, ale także pogłębiam swoją relację z Bogiem i Matką Najświętszą. Od kiedy systematycznie odmawiam Różaniec, częściej z Nią tak normalnie w ciągu dnia rozmawiam. Czuję też wspólnotę z rówieśnikami. Mam także siłę przeciwstawiać się tym, którzy zachęcają mnie do głupich rzeczy – podkreśla Ola.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół