• facebook
  • rss
  • Prezent, od którego serce pęka

    dodane 14.02.2013 00:00

    Drewniany krzyż, który Jan Paweł II trzymał w dłoniach w Wielki Piątek 2005 roku, podczas swojej ostatniej Drogi Krzyżowej, nawiedził parafię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Lubochni.

    Wraz z ogłoszeniem przez papieża Benedykta XVI Roku Wiary w parafii w Lubochni rozpoczęły się comiesięczne spotkania modlitewne połączone z inscenizacją. Towarzyszące im znaki, które zachęcają do osobistej deklaracji, zdaniem parafian nie tylko poruszają serca, ale są także zachętą do świadczenia o Bogu i Jego miłości. Poza spotkaniami w parafii odbywają się także środowe konferencje, głoszone przez proboszcza ks. Tomasza Bojanowskiego.

    Listy i księga

    – Nie można zapominać, że konkretny temat roku powinien być wezwaniem do zgłębiania zagadnień z nim związanych nie tylko dla świeckich, ale przede wszystkim dla duszpasterzy – podkreśla ks. Bojanowski. – Ze swojej strony w tym wyjątkowo ważnym, bo poświęconym wierze, roku poszukujemy sposobów, które będą nie tylko pobudzały parafian do refleksji na temat własnej wiary, ale pomogą także w podjęciu konkretnych postanowień i działań – tłumaczy ksiądz proboszcz. Do tej pory w parafii odbyło się pięć spotkań, podczas których wierni m.in. obejrzeli przedstawienie o synu marnotrawnym i wpisali się do parafialnej Księgi Wiary, wypowiadając jednocześnie słowa: „Wierzę, Panie, ale przymnóż mi wiary”. Innym razem na dużym, pękniętym sercu zostawiali swoje listy napisane do Pana Boga. Kolejnym spotkaniom towarzyszyło odnowienie przyrzeczeń małżeńskich połączone ze słuchaniem świadectw. – Trzeba przyznać, że nasi księża stanęli na wysokości zadania. Nie mamy wątpliwości, że trudzą się tak z miłości do nas i chęci przybliżenia nam Boga – mówi Wiesława Jankowska. – Dla mnie bardzo ważnym i wzruszającym momentem było złożenie listu. Opisałam w nim wszystkie troski, radości i sprawy swoje i swoich bliskich. Kładąc je na przełamanym sercu, które kojarzyło mi się z bólem Chrystusa, i patrząc na Najświętszy Sakrament, który nad nim górował, oddałam swoje życie Bogu – wyznaje pani Wiesława. Na comiesięczne spotkania z utęsknieniem czeka także Julianna Bombos, dla której wyjątkowo ważnym momentem było złożenie podpisu w Księdze Wiary. – Podpisując się, uświadomiłam sobie, jak cennym darem jest wiara i jaka jestem szczęśliwa, że została mi ona przekazana. Pomyślałam też, że dziś nie wolno nam milczeć i chować głowy w piasek, ale trzeba głośno przyznawać się do Boga – mówi J. Bombos. O swoich przeżyciach związanych z przeżywaniem Roku Wiary w parafii w Lubochni chętnie opowiada także Janina Schab, która po każdym spotkaniu przygotowuje do kroniki parafialnej obszerną relację, kończąc ją własnym wierszem. – Nie opuściłam żadnego spotkania. Każde z nich, ze względu na przesłanie, wyjątkową scenerię i dekoracje, porusza mnie do szpiku kości. Najtrudniej było mi opanować wzruszenie podczas adoracji krzyża papieskiego. W organizowanie spotkań modlitewnych, poza kapłanami, zaangażowani są również świeccy – młodzież, dorośli, a także członkowie Teatru Młodych.

    Cierpienie wobec łaski

    W centrum ostatniego spotkania był krzyż papieski. Krucyfiks został wykonany przez Stanisława Rafalskiego, który podarował go swojej sparaliżowanej żonie. Ta zaś, dowiedziawszy się o pielgrzymce samorządowców do Watykanu, zgodziła się ofiarować go ojcu świętemu. Jak się później okazało, krzyż trafił do pokoju abp. Mieczysława Mokrzyckiego, sekretarza Jana Pawła II, który – słysząc prośbę papieża o podanie krzyża – przyniósł mu go ze swojego pokoju. Dziś cenna relikwia peregrynuje po diecezjach i parafiach w Polsce. – Znając historię tego krzyża i mając przed oczami ojca świętego, który na kilka dni przed śmiercią tuli go do siebie, bardzo chciałem sprowadzić go do parafii – mówi ks. Grzegorz Gumieniak. – Dziś wiem, że obecność tej relikwii była wielkim przeżyciem dla parafian. Wielu z nich z widocznym wzruszeniem podchodziło oddać mu cześć. Posługując w konfesjonale, patrząc na ludzi, którzy całowali go ze łzami w oczach, i widząc, jak do piersi tulili własne krzyże, poczułem, jak bardzo trzeba dziś dawać ludziom Boga. Dla mnie było to wyjątkowe preludium Wielkiego Postu – przyznaje ks. Grzegorz. Warto wspomnieć, że krzyż papieski, który w Lubochni przebywał od 7 do 9 lutego, zanim trafił do parafii, wcześniej na chwilę znalazł się w szpitalu. – Byłem wzruszony, kiedy ks. Grzegorz zaproponował, byśmy przed przyjazdem do kościoła pojechali z krzyżem do mojej bardzo ciężko chorej mamy do szpitala – mówi Marcin Przybyłek. – Na miejscu okazało się, że lekarz nie chciał się zgodzić na wniesienie go do sali. Na szczęście po chwili zmienił zdanie. To był dzień urodzin mojej mamy i czas, w którym potwierdziło się, że ma raka. Wiem, że to spotkanie było dla niej wyjątkowe. Widząc krzyż, powiedziała: „Czymże jest moje cierpienie wobec łaski, która mnie dziś spotkała?”. Później przyznała, że całując krzyż i tuląc się do niego, myślała, że pęknie jej serce. Ten wyjątkowy urodzinowy prezent dodał sił nie tylko jej, ale całej naszej rodzinie – wyznaje wzruszony pan Marcin.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół