• facebook
  • rss
  • Jan w prezencie

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 24/2013

    dodane 13.06.2013 00:00

    – Gdybym pomagał biednym dzieciom tak, jak robił to Jan Bosko, miałbym dużo kolegów – mówi 9-letni Janek Motyl.

    Od 5 do 8 czerwca w parafiach salezjańskich naszej diecezji w Kutnie i Żyrardowie przebywały relikwie św. Jana Bosko. W obu kościołach przywitaniu założyciela zgromadzenia salezjanów towarzyszyło wiele radości widocznej szczególnie wśród dzieci i młodzieży. Śpiewy, oklaski i skandowanie na cześć świętego odbywały się pośród kolorowych flag, chorągiewek i puszczanych rac.

    Rodzinna uroczystość

    Salezjańskie świątynie wypełnione były wiernymi, a co szczególnie cieszy, wysoką frekwencją wykazał się „młody Kościół”, który z radosnym śpiewem na ustach otoczył relikwiarz ks. Bosko. W Kutnie-Woźniakowie podczas liturgii salezjanie odnowili swoje śluby zakonne i przyrzeczenia. Do grona Stowarzyszenia Salezjanów Współpracowników został włączony nowy kandydat. Z Kutna wielki relikwiarz w postaci drewnianej figury świętego dotarł do parafii świętych Cyryla i Metodego w Żyrardowie. Zbiegło się to z obchodami jej 20-lecia. Peregrynacja relikwii była dla Jana Repińskiego ważnym wydarzeniem, dla którego wraz z rodziną dopasował weekendowe plany. – Co miesiąc jesteśmy na Mszy św. z relikwiami świętego ukrytymi w małym relikwiarzu – mówi Jan Repiński. – Tym bardziej teraz nie może nas zabraknąć – dodaje. 65-letni pan Jan jest urzeczony systemem prewencyjnym, jaki zostawił po sobie założyciel salezjanów. Swego czasu sam udzielał się w Oratorium, w którym księża i parafianie wprowadzają system w życie. – Przyciąganie ludzi przez ciepło, bliskość, serdeczność, życzliwość – to mi się podoba i widzę, że są tego owoce w postaci przemian mentalnych, duchowych, społecznych. Poza tym zarówno w życiu rodzinnym, jak i w życiu parafii widzę głębokie działanie św. Jana Bosko – zapewnia.

    Salezjańska spontaniczność

    Jan Maszewski jest animatorem w Oratorium, a parafię traktuje jak swój dom. – Mam 20 lat, tyle samo, co parafia. Parafia się rozwija, a ja z nią. Wiem, że zawsze mogę przyjść do Oratorium, bo drzwi będą dla mnie otwarte – mówi. Czekając na przyjazd relikwii, zapewnia, że Jan Bosko jest dla niego kimś więcej niż ojcem i nauczycielem młodzieży. Jest przyjacielem. – Mimo iż żył w XIX wieku, pomaga mi poznawać świat i wchodzić w dorosłość. Zostawił po sobie system prewencyjny, praktyki pobożności, wiele książek. A przede wszystkim jest wzorem świętości. Uczę się od niego, jak zawierzać się opatrzności i Wspomożycielce wiernych. To był człowiek, który, nie mając grosza w kieszeni, przyniósł wielki pożytek całemu światu. Jan Bosko jest świętym najbliższym mojemu sercu – opowiada J. Maszewski. Na co dzień stara się wprowadzać wskazówki świętego w życie. Tak jest choćby z modlitwą. Ksiądz Bosko uczył krótkiej, ale głębokiej modlitwy. – Salezjanie żyją szybko. Mówi się wręcz o salezjańskiej spontaniczności. Dlatego nawet w modlitwę pacierzem można wpleść swoje przemyślenia i uczynić z niej głębokie spotkanie z Bogiem. A najważniejszą modlitwą jest Różaniec. Święty mawiał, że ze wszystkich modlitw można zrezygnować, ale Różaniec musi zostać – dodaje.

    Janie Bosko, ratuj!

    Nawrócenie Katarzyny Motyl i jej rodziny wiąże się między innymi z Don Bosco. W księżach salezjanach naocznie zobaczyła ducha ks. Bosko. – Zaczęliśmy przychodzić do tej parafii po wieloletniej nieobecności w Kościele, kiedy starszy syn przygotowywał się do Pierwszej Komunii – opowiada pani Katarzyna. – Salezjanie urzekli nas swoją spontanicznością, otwartością, dbałością o parafian, zwłaszcza młodych. Któregoś dnia usłyszeliśmy o rekolekcjach REO. Postanowiliśmy z mężem spróbować. I wsiąkliśmy. I tak jest do dziś – dodaje. Kiedy po jakimś czasie dostali od Boga prezent – kolejnego syna, wiedzieli, że jego patronem będzie św. Jan Bosko. – Prosimy świętego o wstawiennictwo w sytuacjach, gdy opadają nam ręce przy najmłodszym. Jaś jest wulkanem energii, pewnie po patronie – śmieje się mama, która po cichu marzy o wstąpieniu syna do salezjanów. Janek Motyl lubi swojego patrona. – Kiedy Jan Bosko miał 9 lat, tyle co ja teraz, przyśniła mu się Matka Boża. Pewnie dlatego potem pomagał biednym dzieciom. Mnie najbardziej podoba się to zdanie ks. Bosko, by żyć tak, jakby dziś był ostatni dzień. Kiedy jest czas na zabawę – bawić się, kiedy jest czas na naukę – uczyć się – dodaje Jaś, który od kilku miesięcy jest ministrantem i jedynie przy ołtarzu udaje mu się „ustać w miejscu”. Relikwie św. Jana Bosko będą w Polsce do 17 sierpnia i odwiedzą w tym czasie ponad 50 miejscowości, w których swą posługę prowadzą salezjanie. To jeden z etapów światowej peregrynacji tych relikwii, które od 2009 do 2015 roku mają przemierzyć 130 krajów na 5 kontynentach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      Reklama

      przewiń w dół