• facebook
  • rss
  • Podpis prymasa

    dodane 18.07.2013 00:00

    Dwa chóry, dwa prymasowskie serca, dwa obrazy, które – zamiast blisko prezbiterium – znajdują się przy drzwiach wejściowych – to tylko niektóre ciekawostki, o jakich można się dowiedzieć, zwiedzając kościół św. Jakuba w Skierniewicach.

    W Roku Wiary, zwłaszcza w wakacyjne miesiące, warto na chwilę modlitwy i zadumy zatrzymać się w kościołach z bogatą historią i tradycją. W wielu z nich można zobaczyć nie tylko wyjątkowe wnętrza, ale poczuć także głęboką wiarę tych, którzy je fundowali czy restaurowali. Nasze duchowe spacery rozpoczynamy od skierniewickiej świątyni.

    Architekt teolog

    Klasycystyczny kościół pw. św. Jakuba Apostoła, ufundowany w 1781 roku przez prymasa Antoniego Kazimierza Ostrowskiego, według projektu Efraima Schroegera, nie jest pierwszym kościołem stojącym w tym miejscu. Wcześniej była tam gotycka świątynia z ołtarzem orientowanym w kierunku wschodnim, która zawierała wiele kaplic i obrazów. Efraim Schroeger, projektując dzisiejszą świątynię, musiał dobrze znać porządek poprzedniego kościoła, bo uszanował pewną tradycję i pozostawił ołtarze i obrazy w tych miejscach, w których poprzednio się znajdowały. Zabieg ten u nieznających historii może budzić zdziwienie. W większości bowiem kościołów po prawej stronie ołtarza znajduje się ołtarz boczny poświęcony patronowi kościoła. Tu św. Jakub – podobnie jak patron Polski św. Wojciech – są jakby zepchnięci na boczne tory. Ołtarze im poświęcone znajdują się na końcu kościoła. Duża figura Chrystusa Ukrzyżowanego w otoczeniu aniołów, umieszczona w prezbiterium, nawiązuje również do poprzedniej świątyni, w której w głównym ołtarzu był obraz Chrystusa Ukrzyżowanego. Wrażliwość architekta na sacrum zdradza układ ambony i chrzcielnicy, które umieścił tuż przy prezbiterium. W ten sposób podkreślają one, że poprzez chrzest i słowo Boże człowiek zbliża się do najważniejszej tajemnicy, jaką jest Eucharystia. Zwiedzając kościół, warto zwrócić także uwagę na dwa chóry – jeden znajdujący się nad prezbiterium, a drugi na tyłach świątyni. W pierwszym do dziś znajdują się czynne organy, ufundowane przez A. Ostrowskiego.

    Mauzoleum „AO”

    Antoni K. Ostrowski, który był ostatnim prymasem Rzeczypospolitej szlacheckiej, chcąc zachować czystą formę klasycystyczną kościoła, wszystkie sprzęty i wyposażenie z poprzedniej świątyni przekazał do innych, fundowanych przez siebie kościołów. Wznosząc ten skierniewicki, myślał też trochę o sobie. Jego pragnieniem było bowiem stworzenie dla siebie mauzoleum. I tak się stało. Patrząc na kościół z lotu ptaka, ukazują się litery „A” i „O”, czyli Antoni Ostrowski, będące jakby jego podpisem. Inicjały fundatora nietrudno znaleźć także na tronie w prezbiterium. Na ścianie północnej fundator postawił sobie nagrobek, w którym chciał być pochowany. Jak pisał w testamencie: „Ciało moje grzeszne zwykłym obrządkiem staraniem, w kościele farnym skierniewickim nowo wymurowanym złożyć każę”. Na nagrobku – poza koroną, mieczem, herbem i pastorałem, wskazującymi na prymasa i jego pochodzenie, znajdują się także dwa anioły. Duży dumny, który swoim skrzydłem i ręką obejmuje medalion z podobizną prymasa, z trąbą w ręku głosi jego chwałę i zasługi. Drugi mały, zakrywający swoją twarz, opłakuje tak zacnego mecenasa. Jak to w życiu bywa, nie wszystko potoczyło się tak, jak to prymas zaplanował. Przebywając we Francji i czując zbliżającą się śmierć, zmienił testament. Postanowił, by jego ciało spoczęło w kościele św. Ludwika przy Luwrze. Do tutejszej świątyni polecił przekazać swoje serce. Zostało ono złożone w krypcie, która przysługiwała fundatorowi. Serce prymasa Ostrowskiego nie jest jedynym sercem znajdującym się w świątyni. Po przeciwnej stronie jest epitafium prymasa Adama Komorowskiego. Tłumacząc inskrypcję, czytamy: „Bogu Najlepszemu, Najwyższemu. Wędrowcze, czytaj i smuć się. Adam Ignacy z Liptowa i Orawy Komorowski, prymas Polski, pierwszy książę, pierwszy kapłan Królestwa, żył wśród śmiertelnych, lecz śmiertelny, spłacając dług Adama, pierwszego z ludzi, niebu ducha, ciało Łowiczowi, serce, którym krzepił wiarę, wspomagał ojczyznę, obejmował duchowieństwo, zapisał tej świątyni, którą obdarzył wielkimi łaskami. Zmarł 2 marca roku Pańskiego 1759”. Skierniewicki kościół swoją okrągłą bryłą nawiązuje do rotundy czy rzymskiego Panteonu. Pozostając jeszcze przez chwilę w świątyni, koniecznie trzeba przyjrzeć się jej kopule, na której są wizerunki czterech ojców Kościoła i czterech ewangelistów, będących filarami Kościoła. W centrum zaś znajduje się plafon przedstawiający kobietę, którą bardzo wiele osób bierze za Matkę Bożą. Wspomniana kobieta to Eklezja, trzymająca pastorał – symbol władzy pasterskiej, i Hostię, czyli największą istotę Kościoła. Wychodząc ze świątyni, warto spojrzeć w oczy XVIII-wiecznej Madonny i pomyśleć o tych, którzy przed nami tu się modlili. A byli to prymasi, królowie, carowie, marszałkowie, prezydenci.

    Pisząc tekst, korzystałam z opracowań Marii Annackiej-Łyjak i Krzysztofa Lichoty.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół