• facebook
  • rss
  • Od starożytności po współczesność

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 30/2013

    dodane 25.07.2013 00:00

    IV Odyseja Historyczna. Pod Kutnem na potyczkach, a także na długich pokojowych rozmowach, które trwały od wschodu aż do zachodu słońca, spotkali się m.in. legioniści, Indianie, wojownicy rzymscy, rycerze, Wikingowie, a także żołnierze I i II wojny światowej.

    Na IV Zlot Grup Rekonstrukcji Historycznych „Odyseja Historyczna” do Leszczynka przybyło ponad 660 rekonstruktorów z ponad 60 grup reprezentujących różne epoki z całej Polski. Wehikuł czasu licznie zebraną publiczność przez trzy dni przenosił raz w czasy potopu szwedzkiego, raz na fronty I i II wojny światowej. Na oczach tłumów rozgrywały się walki i szkolenia gladiatorów, prezentacje legionów rzymskich, podboje wikingów, a także pokazy artyleryjskie.

    Huk armat, jęk rannych żołnierzy, odgłosy szermierki co chwilę mieszały się z dawną średniowieczną muzyką. Amerykańskie i polskie wojska tworzyły szpitale polowe, do których trafiali wszyscy ranni. Obok wikingowie urządzali wodne rejsy łodzią. Indianie opowiadali o swoich strojach, tańcach i zdradzali arkana tworzenia ozdób. W obozie armii austro-węgierskiej z okresu I wojny światowej można było skosztować chleba ze smalcem, a nawet dostać łyk mocnej gorzałki, która rozwiązywała języki. A rozmawiać było o czym. Z Indianami o ich własnoręcznie uszytych strojach ze skóry jelenia, kolorowych mokasynach, tańcach, medytacjach, o których chętnie opowiadali Gabriel Walesiak i Józef Kalisz. Wiele emocji budziło spotkanie z rekonstruktorami z armii brytyjskiej, amerykańskiej i polskiej. Uczestniczący w Odysei doceniali także umiejętności i kunszt wojsk niemieckich, pruskich, szwedzkich czy rosyjskich. W ogniu pytań znaleźli się także uczestnicy wojen światowych. Przybyli do Leszczynka zgodnie podkreśli, że była to dla nich lekcja historii, czas na pogłębienie wiedzy i dobra zabawa. – Będąc tu, odbyłem sentymentalną podróż do czasów swojej młodości – przyznaje Józef Maj, który z zainteresowaniem oglądał rekonstrukcję bitwy nad Bzurą, a także wszelkiego rodzaju pojazdy, z którymi, będąc w wojsku, miał styczność. Równie zadowoleni byli także młodsi widzowie. – Przyjechałem tu razem z synem, bo interesuję się militariami. Poza tym jest to fajna zabawa i barwna lekcja historii – mówi Daniel Filipiak. – Poprzez tego typu imprezy chciałbym, by mój synek Miki złapał bakcyla historycznego. Póki co, wszystko mu się podoba. Dziś, choć ma dopiero 4 lata, widząc walki, dopytuje, kto jest dobry, a kto zły, i którzy to są nasi – mówi z dumą pan Daniel. Podczas trwającej trzy dni Odysei można było kupić wiele pamiątek, publikacji, a także zasmakować w kuchni staropolskiej.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół