Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Papież i Święta Rodzina

– Jedyna rzecz, która pozostała katolikom, żeby poczuć Boże Narodzenie w XXI w., to solidnie przeżyte Roraty – uważa ks. Sylwester Bernat.

W parafii Opieki Matki Bożej Bolesnej w Nowym Mieście nad Pilicą wciąż żywa jest tradycja śpiewania przed Roratami godzinek ku czci Maryi. Przed świtem w Adwencie kościół zapełnia się wiernymi, wśród których nie brakuje dzieci z lampionami. – Przygotowujemy się do świąt Bożego Narodzenia w różny sposób, ale chyba jedyną rzeczą, która pozostała katolikom, żeby poczuć Boże Narodzenie w XXI w., są solidnie przeżyte Roraty. Łączy się to z konkretnym wymaganiem, bo trzeba wcześniej wstać. Dla niektórych jest to nie lada wyrzeczenie. Dlatego wszystkim powinno zależeć, żeby kontynuować tę piękną tradycję w Kościele – mówi ks. Sylwester, wikariusz nowomiejskiej parafii.

W tym roku wraz z początkiem Adwentu miejscowi wierni podjęli jeszcze jedno zobowiązanie – przyjęcia pod swój dach figurek Maryi oraz św. Józefa z Dzieciątkiem. Każda z nich wędruje codziennie do innej rodziny. Przy niej i przy zapalonej świecy odmawiana jest dziesiątka Różańca. Do wspólnej modlitwy zapraszani są sąsiedzi. – W ten sposób „omodlona” zostanie cała parafia – tłumaczy ks. Bernat. Każdego dnia w czasie nabożeństwa przytaczane są również historie z życia kard. Bergoglia, zanim został papieżem, m.in. o tym, jak umył nogi narkomanowi i ten się nawrócił. Całe Roraty przeżywane są z papieżem Franciszkiem. Nawiązując do pragnienia ojca świętego, który chciałby Kościoła ubogiego i dla ubogich, przy wykorzystaniu materiałów duszpasterskich z „Małego Gościa Niedzielnego” przedstawiane są sylwetki świętych, którzy – pomagając najbiedniejszym – utorowali sobie drogę do nieba.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy