• facebook
  • rss
  • Czeszyświnka u św. Jakuba

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 02/2014

    dodane 09.01.2014 00:00

    Mickiewicz, Słowacki i polscy powstańcy przybyli do Głowna. Tu znaleźli miejsce przy wigilijnym stole.

    Dzięki uprzejmości ks. Stanisława Banacha, proboszcza parafii św. Jakuba w Głownie, w niedzielę po Bożym Narodzeniu kościół parafialny stał się miejscem niezwykłego spotkania wielkich Polaków.

    Poznań nie dla nich

    Wieczór kolędy i gawędy poprowadził Krzysztof Jakubiec, Mistrz Mowy Polskiej „Vox Populi” 2009. – To ukłon w stronę „Wigilii polskich”, spektaklu Barbary Wachowicz, wystawianego przez wiele lat na scenie Teatru Wielkiego w Poznaniu. Dwa lata temu, wraz ze zmianą dyrektora, przedstawienie zdjęto z afisza. Nie pasowało do wizji artystycznej nowego szefostwa, choć cieszyło się wielką popularnością. Gdy było wystawiane, na widowni trudno było znaleźć wolne miejsca – mówi pan Krzysztof, który grał w tym spektaklu jedną z głównych ról.

    Dla niego to niezrozumiała decyzja, tym bardziej że aktorzy chętnie w nim występowali i do dziś odbiera telefony osób zainteresowanych kupnem biletów na spektakl. – Myślę, że polskie kolędy są najpiękniejsze w świecie. Są nie tylko melodyjne, ale o głębokiej treści teologicznej – mówił bp Alojzy Orszulik do zebranych w kościele św. Jakuba. Po chwili wraz z ludźmi, którzy pojawili się w świątyni, dał się uwieść opowieści Krzysztofa Jakubca. Ten mówił o historii polskiego kolędowania, poczynając od uznawanej za najstarszą ze śpiewanych do dziś polskich kolęd, XVI-wiecznej pieśni „Anioł pasterzom mówił”, poprzez „W żłobie leży” sławnego kaznodziei Piotra Skargi, której melodia nawiązuje do poloneza koronacyjnego Władysława IV Wazy, kończąc na „Bóg się rodzi”, której autorem słów jest Franciszek Karpiński. Pan Krzysztof nie tylko mówił, ale i śpiewał. Przy akompaniamencie Mirosława Chaberskiego w kolędowanie włączyli się wszyscy obecni w kościele, między utworami słuchając opowieści o ostatniej Wigilii Adama Mickiewicza spędzonej w Polsce, o Wigiliach na obczyźnie Juliusza Słowackiego i Fryderyka Chopina czy bardziej współczesnych, z okresu II wojny światowej i komunizmu.

    Początki z harcerzami

    Pierwsze przedstawienie „Wigilie polskie” Krzysztof Jakubiec wystawił wraz z harcerzami w kameralnych warunkach 1988 r. w Łodzi. Będąc harcmistrzem, nie mógł pominąć opowieści o Szarych Szeregach, Orlętach Lwowskich i zesłanych na Syberię Polakach. Były to wspomnienia matek, których synowie już nigdy nie zasiądą z nimi przy wigilijnym stole. Wśród śpiewanych kolęd pojawiły się nietypowe – powstańców i polskich legionów. Ich słowa wyrażały tęsknotę za wolną ojczyzną. – Szukając informacji o tradycji polskiego kolędowania, byłem zdziwiony, jak mocno związana jest z historią naszego narodu – podkreśla pan Krzysztof. Zebranym w głowieńskim kościele przedstawił postać Jana Żabczyca, XVII-wiecznego poety, przez współczesnych mu nazwanego złośliwie Czeszyświnką. Jego zbiór „Symfonie anielskie na dzień Narodzenia Pańskiego”, wydany po raz pierwszy w roku 1630, zawierał 36 kolęd, w tym śpiewane do dziś „Przybieżeli do Betlejem pasterze” i „A wczora z wieczora”. Krzysztof Jakubiec wystąpił w wieczorze kolędy i gawędy w Głownie po raz drugi. – Rok temu uczestniczyły w nim moja żona i córka. Zachęciły mnie do przyjścia. Jestem pod wrażeniem, bo nie spodziewałem się, że można wpleść historię Polski w kolędowanie. Przy wigilijnym stole nie zdajemy sobie z tego sprawy – mówi Michał Tracz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół