• facebook
  • rss
  • Mały i Duży eF

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 04/2014

    dodane 23.01.2014 00:00

    Skierniewicki festiwal poświęcony pamięci fenomenalnego włoskiego reżysera Federica Felliniego na stałe wpisał się w kalendarz imprez miejskich i dziś uważany jest za jeden z najbardziej prestiżowych.

    Taniec współczesny, fotografie, dwa koncerty, spotkanie z wielkim aktorem i konkurs filmów amatorskich, a wszystko to okraszone włoską kuchnią i projekcją wyjątkowych filmów „w tle” – takie atrakcje czekały 17 i 18 stycznia na pasjonatów sztuki. W skierniewickim MOK i „Piwnicy u artystów” odbyła się V edycja festiwalu „eFeF Urodziny Mistrza. Inspiracje...”. Tradycyjnie podczas imprezy rozdano statuetki Małego eFa i Dużego eFa.

    Fellini wczoraj i dziś

    Festiwal zapoczątkowany przez Lecha Mackiewicza, reżysera i aktora wywodzącego się ze Skierniewic, oraz kilka osób chcących „stworzyć coś, co dalekie jest od komercjalizmu, banału i kultury masowej” przez lata zmieniał swoją formę. Pierwsze odsłony odbyły się w Sidney (1994 i 1995), gdzie mieszkał skierniewicki reżyser. Po przeprowadzce do rodzinnego miasta aktor „zabrał” festiwal ze sobą i do 2000 r. w październiku, miesiącu śmierci F. Felliniego, odbywał się „Festiwal Filmowy Felliniada FeFe”, podczas którego miłośnicy kinematografii mogli oglądać kultowe dzieła mistrza i słuchać wykładów poświęconych jego fenomenowi. Z biegiem lat impreza przeniosła się do Warszawy, by tam ewoluować w „Radosną stypę” obchodzoną do dziś. Do Skierniewic zaś pamięć o Fellinim powróciła w styczniu 2010 r., miesiącu jego urodzin, a festiwal zmienił swój charakter. Dziś filmy „La Strada, „Słodkie życie” i inne można oglądać tylko „w tle”, gwiazdami zaś wieczoru stają się artyści, dla których inspiracją jest właśnie Federico Fellini. Dla niektórych taka forma festiwalu, w której brak miejsca dla mistrza, niejako mija się z celem, ale są i tacy, dla których największą wartością jest właśnie to, że podczas dwóch dni doceniony zostaje fotograf, muzyk, tancerz i inni artyści. – A co najważniejsze, pod patronatem wybitnego reżysera, jakby w duchowej jego obecności, na swój debiut mają szansę lokalni twórcy. Tu spotyka się fotograf amator z wielkim aktorem – tłumaczy Monika Kotowska, dyrektor MOK.

    Statuetka w dobrych rękach

    Tegoroczny festiwal rozpoczął Wieczór Tańca Współczesnego w wykonaniu skierniewickiej Akademii Tańca 4–20. Spektakle „Buty”, „Między nami...” i „Mirror, Mirage, déjà vu...” sprawiły, że publiczność wypełniająca salę po brzegi oklaskiwała młodych tancerzy na stojąco. Tego samego wieczoru rozstrzygnięto konkurs fotograficzny „Człowiek – portret chwili”, a na deser swój koncert zagrał zespół Little White Lies. Natomiast prawdziwą gratką dla miłośników kina okazał się drugi dzień festiwalu, podczas którego na skierniewickiej scenie ze swoim recitalem wystąpił Marian Opania, który też wcielił się w rolę członka jury w konkursie filmowym „Krótki metraż”. Z kilkudziesięciu nadesłanych fabuł publiczność obejrzała 14.

    – Bardzo się cieszę, że w Skierniewicach istnieje festiwal dla reżyserów amatorów – mówi Bartosz Stań, 17-letni twórca filmu „Choroba Bluelera”. – Od dzieciństwa interesowałem się kinem, a pierwszy film nakręciłem, mając 7 lat. Wiele razy szukałem konkursów na film amatorski, ale zazwyczaj są to festiwale dla zamkniętego grona. To, że podczas „Urodzin Mistrza” mój film jest oceniany przez profesjonalistów, sprawia, że chcę rozwijać moje umiejętności. Kto wie, może uda mi się dostać na reżyserię?

    Statuetka Małego eFa za najlepszy film krótkometrażowy trafiła w ręce Adriana Łapczyńskiego za film „Polska za 20 lat”. Tego samego wieczoru wręczono nagrodę Dużego eFa, przyznawaną za – jak mawiał L. Mackiewicz – „robienie swojego i promowanie Skierniewic”. Otrzymał ją Jarosław Barzan, montażysta wielu kultowych filmów, pochodzący się ze Skierniewic.

    – To dla mnie ogromne zaskoczenie. Zawsze to ja, jako współtwórca festiwalu, wręczałem tę prestiżową nagrodę. Dziś moja wieloletnia praca i pasja zostały docenione. To dla mnie szczególnie ważne, gdyż to właśnie w Skierniewicach zaczęła się moja przygoda z kamerą w latach 80. ub. wieku. Tu były moje kluby fotograficzne, w których mogłem się pokazać, a bliskość filmowej Łodzi stwarzała niepowtarzalny klimat. Jestem z tym miastem bardzo związany – mówił z radością pan Jarosław.

    Wraz z końcem festiwalu, na którego finał zaplanowano koncert zespołu LemON, na usta cisnęło się pytanie: co łączy włoskiego reżysera kina onirycznego z tańcem współczesnym, fotografią, muzyką i sztuką kulinarną? Odpowiedzi warto szukać w twórczości wybitnego pisarza, malarza i reżysera, który czerpał z wielu gałęzi sztuk i to właśnie dzięki ich syntezie unaoczniał swoją wizję. Dziś Federico Fellini jest inspiracją dla tych, dla których sztuka jest sposobem opowiedzenia o sobie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół