• facebook
  • rss
  • Za mundurem wierni sznurem

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 18/2014

    dodane 01.05.2014 00:00

    – Zawsze powtarzam strażakom, że nie mają zawodu, ale powołanie – mówi ks. Jerzy Modelewski.

    Zapewne wielu z nich od dziecka marzyło o mundurze, wyjeżdżaniu do akcji, adrenalinie i bohaterskim ratowaniu życia. Strażacy, zarówno ci z PSP, jak i ci z OSP, ćwiczą, szkolą się i doskonalą, by w sytuacji zagrożenia życia nieść skuteczną pomoc bliźniemu. Do swojej misji zapraszają kapłanów, którzy towarzyszą im w uroczystościach, trudach i zmaganiach, a przez to także stają się strażakami. Niektórzy ukończyli nawet kurs strażacki i po cichu marzą, że kiedyś wyjadą do pożaru...

    Mundur i wiara

    Diecezja łowicka liczy 8 kapelanów, a diecezjalnym od 6 lat jest ks. Jerzy Modelewski. – Nigdy nie marzyłem o tym, by być strażakiem, bo od dziecka chciałem być księdzem – śmieje się. – Ale kiedy w 2000 roku strażacy z Kutna zapytali, czy nie zechciałbym towarzyszyć im w ich misji, zgodziłem się z radością. Dostałem dekret od biskupa ordynariusza i jestem bardzo zadowolony ze współpracy ze służbami mundurowymi. To ludzie niezwykle służebni, życzliwi, pełni poświęcenia. Wiem, że kiedy nad rannymi pochyla się ktoś w mundurze, tamci czują się bezpiecznie, bo strażak to ktoś, kto jest w stanie oddać swoje życie dla ratowania bliźniego. Poza tym strażacy są bardzo otwarci na uczestnictwo we wszelkich uroczystościach patriotycznych i religijnych. Na wsiach OSP jest często ostoją tradycji i kultury narodowej. I warto pamiętać, że oni jako jedyni mundurowi nie dali się przegonić z Kościoła i niezależnie od ustroju trwali przy Grobie Pańskim – opowiada. Przed kilku laty strażacy z diecezji łowickiej zapragnęli mieć u siebie relikwie św. Floriana. Dzięki staraniom biskupa i kapelanów w maju 2012 roku uroczysta delegacja odebrała z Krakowa fragment ręki patrona strażaków. Relikwie przechowywane są na plebanii u ks. Jerzego. – Dla strażaków wymiar duchowy jest niezwykle ważny. Eucharystie towarzyszące każdej uroczystości zazwyczaj kończą się błogosławieństwem relikwiami. Co 5 lat strażacy przemarszem upamiętniają wizytę Jana Pawła II w Łowiczu. I, co również jest ważne, od kilku lat mamy swój kościół w Maurzycach – opowiada ks. Jerzy, podkreślając, że cieszy go tak chętne wstępowanie młodych kobiet i mężczyzn w szeregi służb mundurowych i tak wielka dbałość o godność munduru.

    Chłopięce marzenia

    – Od zawsze pociągały mnie mundury, w szkole średniej poważnie myślałem o wojsku – wyznaje ks. Andrzej Sałkowski. Pan Bóg nie pozostał obojętny na jego pragnienia i 4 lata temu postawił na drodze proboszcza z Żelaznej strażaków, którzy zapytali, czy nie zechciałby zostać ich kapelanem. – Zgodziłem się bez mrugnięcia okiem – śmieje się ks. Andrzej. Od tego czasu zaczął się bardziej interesować tą misją, co skłoniło go do ukończenia podstawowego szkolenia strażaków ratowników. – Chciałem zobaczyć, jak to jest pełnić tak ważną służbę, by umieć lepiej przewodzić duchowo tej wspólnocie. Żeby zrozumieć, jak czuje się człowiek w zadymionym i palącym się pomieszczeniu, w którym ludzie czekają na jego pomoc, trzeba choć troszkę tego zasmakować. Moje szkolenie polegało na opanowaniu części teoretycznej i ćwiczeniach praktycznych. Oczywiście, nie mogę powiedzieć, że znam tę presję psychiczną, gdy wystawia się swoje życie na niebezpieczeństwo, by ratować innych, ale bardzo pomagają mi kilkudniowe rekolekcje dla kapelanów z całej Polski, na których słucham opowieści księży towarzyszących strażakom i ich rodzinom w tragicznych wydarzeniach. Jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy ćwiczą codziennie, by w krytycznym momencie nie popełnić żadnego błędu. I zawsze powtarzam, że misja strażaka to praktyczne wypełnienie słów Jezusa, który mówi, że „nie ma większej miłości, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” – opowiada kapelan gminy i miasta Skierniewice, wyznając, że marzy mu się profesjonalne szkolenie w specjalnym ośrodku imitującym palący się budynek i... wyjazd do pożaru. Sami strażacy podkreślają, że obecność księży wśród nich jest dla nich ważna. – Kapłan, który towarzyszy nam od kilku lat, znacznie lepiej rozumie nasze problemy, zmagania, nawet jego homilie bardziej trafiają do naszych serc – tłumaczy starszy brygadzista Tadeusz Zwoliński. – To wielka łaska, że mamy księży, którzy chcą podjąć się tej służby, oddać swój czas i starać się zrozumieć nasze ekstremalne doświadczenia – dodaje. Ksiądz Andrzej traktuje swoją posługę niezwykle poważnie (czego dowodem oprócz ukończonego kursu jest także kolekcja modeli wozów strażackich), ale też jako spełnienie dziecięcego marzenia. – Lubię być kapelanem – śmieje się. – Lubię mundury i przebywanie wśród mundurowych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół