• facebook
  • rss
  • 15 dni w niebie

    dodane 10.07.2014 00:00

    – Nasza rodzina żartuje, że powinniśmy być już święci. Zawsze gdy to słyszymy, śmiejemy się, że jesteśmy oporni i potrzebujemy dużo czasu, aby się formować – mówi Monika Boczkowska.

    Większość osób, myśląc o wakacyjnych wyjazdach, marzy o słodkim lenistwie i egzotycznych atrakcjach, o których później będzie można opowiadać znajomym. Dla wielu pań niezwykle ważna jest słoneczna pogoda, dzięki której strzaskane na heban będą budziły podziw nawet nieznajomych. Zupełnie inne nastawienie prezentują członkowie Ruchu Światło–Życie. Bez względu na to, czy należą do Domowego Kościoła, Oazy Dzieci Bożych, czy Oazy Nowej Drogi, 15 dni spędzonych na rekolekcjach to dla nich czas pogłębiania relacji z ludźmi i Bogiem. W tym roku w takiej formacji, która jest kontynuacją rocznej pracy, weźmie udział ponad 300 osób.

    Inspiracja dla papieża

    Od lat bezpośrednim przygotowaniem do wszystkich wyjazdów jest przedwakacyjny Dzień Wspólnoty, który w tym roku miał miejsce w parafii św. św. Cyryla i Metodego w Żyrardowie. W jego programie, poza zawiązaniem wspólnoty, Eucharystią, spotkaniami w grupach i agapą, było także przyjęcie do Domowego Kościoła 35 rodzin. Każda z nich otrzymała świecę i wyraziła zgodę na przyjęcie zobowiązań, którymi są m.in. modlitwa osobista, małżeńska i rodzinna, lektura Pisma Świętego, dialog małżeński i udział w rekolekcjach. – Co warto podkreślić, Ruch Światło–Życie jest miejscem, gdzie dokonuje się całoroczna formacja przyczyniająca się do wzrostu duchowego i coraz głębszej relacji z Chrystusem. Uczestniczą w niej dzieci, młodzież, dorośli, małżonkowie i kapłani – wyjaśnia ks. Grzegorz Gołąb, diecezjalny moderator Ruchu. – Zarówno rekolekcje wakacyjne, jak i spotkania w ciągu roku w różnych gałęziach Ruchu mają w sobie elementy, które odnajdujemy w każdej Eucharystii. Warto podkreślić, że tegoroczne rekolekcje będą także etapem przygotowania do Światowych Dni Młodzieży. Nie wszyscy wiedzą, że inspiracją ŚDM dla Jana Pawła II było doświadczenie Dnia Wspólnoty, które wyniósł z Krościenka od ks. Franciszka Blachnickiego. Dzień ten przypada 13. dnia rekolekcji, po ewangelizacji i szkole uczniów, i jest dniem narodzin Kościoła oraz przeżywania wspólnoty. I w tym kluczu papież zapragnął zbierać młodzież całego świata – tłumaczy ks. Grzegorz.

    Odpoczynek chomika

    Jak zapewniają członkowie Ruchu, całoroczna formacja, a szczególnie rekolekcje, podczas których jest miejsce na dzielenie się doświadczeniami, jest niezwykłym prezentem od Boga. – W tym roku na rekolekcje pojadę już po raz 6. – mówi Ewa Pawłowska. – Dzięki cotygodniowym spotkaniom i wyjazdom w każdym środowisku potrafię przyznawać się do Jezusa i trwać w tym, w co wierzę. Inaczej przeżywam też Eucharystię. Od kilku tygodni odliczam dni do wyjazdu. Nie mogę się doczekać wspólnych modlitw i rozmów z ludźmi. Tym, co zachwyca, jest fakt, że tam nikt nie jest sam. Godzinami o rekolekcjach, a także etapach wzrostu mogłaby opowiadać Monika Boczkowska, która razem z mężem Mariuszem przeszła wszystkie etapy formacji. – Mąż z Ruchem związał się w liceum, ja – w podstawówce. Teraz jesteśmy w Domowym Kościele. Przez te lata wiele skorzystaliśmy. Tu, jak chyba nigdzie indziej, otrzymuje się wiele rad i wskazówek małżeńsko-rodzinnych. A rekolekcje? To dar w ciągu roku. To takie niebo na ziemi. Są kaplica, codzienna Eucharystia, opieka nad dziećmi, czas na dialog. Przez te 15 dni czerpiemy siły do codziennych zmagań, które nie przebiegają w tak komfortowych warunkach. O tym, że jest to niezwykły czas, świadczy fakt, iż zawsze przed rekolekcjami piętrzą się trudności. Pojawiają się choroby dzieci, kłopoty z urlopem. Jednym słowem – diabeł staje na rogach, by nie dopuścić do wyjazdu. Mój mąż zawsze żartuje, że przez pierwsze dni czuje się jak chomik wyrwany z kołowrotka. Potem przychodzą pokój i wielka radość – opowiada pani Monika, która nie ukrywa, że nie zawsze łatwo jest żyć „na maksa” dla Boga. O owocach rekolekcji wiedzą nawet ci, którym nie dane było jeszcze w nich uczestniczyć. – Jesteśmy na początku drogi, a już tak wiele zyskaliśmy – zdradza Agata Zając. – W tym roku zostaliśmy przyjęci do Domowego Kościoła. Od pierwszego dnia formacji wszystko zaczęło się zmieniać. Znacznie poprawiła się między nami komunikacja. Łatwiej jest się modlić. Przyjęcie Jezusa za Pana i Zbawiciela wprowadziło nas na nową, lepszą drogę, na której na nowo poznajemy siebie. W tym roku dane nam było być tylko na krótkich rekolekcjach, podczas których zasmakowaliśmy tego dobra. W przyszłym roku zamierzamy spędzić tam 15 dni.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół