• facebook
  • rss
  • Gwóźdź Przenajświętszej Trójcy

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 28/2014

    dodane 10.07.2014 00:00

    Święto dziesiątaków. Są wśród nich ojcowie rodzin, studenci i uczniowie. Pasjonują się mundurem i historią Łowicza z okresu II Rzeczypospolitej.

    Celem grupy zapaleńców jest przywrócenie tradycji, jakie wniósł 10. Pułk Piechoty w życie miasta. Zawiązali nawet stowarzyszenie noszące imię pułku. 5 lipca miała miejsce kolejna odsłona ich działań. Dziesiątacy, jak przyjęło się mówić na członków stowarzyszenia, postanowili uczcić 95. rocznicę przybycia pierwszych żołnierzy pułku do Łowicza. Datę świętowania wybrano nieprzypadkowo. 5 lipca 1925 r. społeczeństwo Łowicza ofiarowało pułkowi sztandar. Wręczał go ówczesny prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Stanisław Wojciechowski. W rocznicę tego wydarzenia, dokładnie w tym samym miejscu, a więc na łowickim Starym Rynku, kopię sztandaru przekazano stowarzyszeniu.

    Uroczystość rozpoczęła się Mszą św. polową, której przewodniczył wikariusz generalny diecezji łowickiej ks. Wiesław Wronka. Stary Rynek zapełnili członkowie grup rekonstrukcji historycznych zaprzyjaźnionych z dziesiątakami. Poświęcenie i przekazanie sztandaru odbyło się przy asyście Orkiestry Wojskowej z Warszawy i żołnierzy z Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Matką chrzestną została Wanda Piklikiewicz, żona Henryka Piklikiewicza, oficera 10 pp. Wśród osób, które wbijały gwoździe pamiątkowe w drzewce sztandaru, były potomkinie dowódców pułku – płk. Mariana Krudowskiego i płk. Stanisława Weckiego. Sztandar Piotrowi Marciniakowi, prezesowi Stowarzyszenia Historycznego im. 10. Pułku Piechoty, przekazał gen. bryg. Krzysztof Domżalski ze Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

    Odtworzenie chorągwi to żmudna praca. Wiele wysiłku pochłonęła dokładna analiza oryginału. Ten znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego, ale upływ czasu odbił się na jego stanie. Prezydent Wojciechowski, wręczając sztandar, przypomniał, że nie może on dostać się w ręce wroga. I tak się stało, choć towarzyszył żołnierzom w czasie bitwy nad Bzurą w 1939 r., gdzie pułk zakończył swój szlak bojowy. Na polecenie płk. Krudowskiego został zakopany w lesie pod wsią Leontynów. Wiosną 1940 r. przypadkowo odkopał go rolnik Bolesław Pakuła i przechowywał przez prawie 20 lat. Sztandar wykonany jest z białego jedwabiu, obszyty złotymi frędzlami z trzech stron. Na prawej stronie znajduje się czerwony krzyż kawalerski, pośrodku umieszczono haftowanego srebrną nicią orła. Metalizowane nici nie raz pocięły palce Anny Staniszewskiej, która podjęła się jego wyhaftowania. Kłopot był ze zdobyciem identycznego jedwabiu. Tkaninę sprowadzono aż z Francji. W oryginale po lewej stronie sztandaru w rogach umieszczono wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej, Orła Białego w koronie, herb Łowicza oraz herb Cieszyna, z którym pułk był przez pewien czas związany.

    – Chcieliśmy sztandar odwzorować jak najdokładniej, ale stan oryginału nie pozwolił na oddanie niektórych kolorów. W kilku przypadkach były to nasze domysły. Najwięcej kłopotów sprawił nam wizerunek Matki Bożej. Pani Staniszewska już go wyhaftowała, gdy przy powiększeniu zdjęć zrobionych w muzeum okazało się, że w koronie umieszczone są cyrkonie. Dobranie odpowiedniego koloru nici okazało się sporym wyzwaniem – mówi P. Marciniak. Podobne kłopoty były przy określeniu kształtu pamiątkowych gwoździ wbijanych w drzewce oraz zawartych na nich inskrypcji. Pomógł przypadek. Wśród zbiorów jednego z łowickich kolekcjonerów był gwóźdź pochodzący z oryginału. Prezes stowarzyszenia zadbał również o to, żeby pierwszym wbijanym gwoździem był ten z inskrypcją „Przenajświętsza Trójca”. Zgodnie z tradycją II RP, symbolika katolicka była obecna na oznaczeniach wojskowych, mimo że w wojsku polskim służyli żołnierze różnych wyznań. Część oficjalną sobotniego wydarzenia zakończyła defilada ulicami Łowicza, na której czele szli orkiestra i żołnierze, a za nimi poczty sztandarowe i ubrani w mundury jednostek II RP członkowie grup rekonstrukcyjnych. Przeszli na łowickie Błonia, gdzie odbyły się pokazy uzbrojenia i musztry wojskowej oraz kaskaderski – jazdy na koniach. Cieszyły się dużym zainteresowaniem mieszkańców. Ich uwagę przyciągał także jedyny zachowany w Polsce czołg renault FT-17, polska tankietka TKS zwana „karaluchem”, fiat 508 w wersji furgon oraz armaty. Na koniec w muszli koncertowej wystąpił Reprezentacyjny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół