• facebook
  • rss
  • Aktorzy na scenie świata

    dodane 21.08.2014 00:00

    Od 31 lipca do 13 sierpnia harcerki i harcerze ze Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” FSE ze Skierniewic, Łowicza i Rawy Mazowieckiej uczestniczyli we Francji w „Eurojamie”.

    Na zielonych polach pod Saint-Evroult-Notre-Dame-du-Bois w Normandii ze swoimi rówieśnikami z 18 krajów Europy i Ameryki Północnej bawili się, modlili, pielgrzymowali, rywalizowali i zawiązywali przyjaźnie. Opiekę duchową nad 80-osobową grupą skautów pełnił ks. Bogdan Skóra. W zlocie, w którym wzięło udział około 12 tys. osób, Polacy stanowili trzecią co do wielkości nację, po Francuzach i Włochach. W duchu ekumenicznego otwarcia katolikom towarzyszyli także młodzi prawosławni. Patronami zlotu byli św. Teresa z Lisieux, oraz sł. Boży Robert Schuman. Mottem zlotu były słowa: „Venite et videte” (Przyjdźcie i zobaczcie).


    Kapelusze i list papieża


    Zlot we Francji miał charakter obozu obozów. Dziewczęta i chłopcy mieli osobne obozowiska, składające się z kilkuzastępowych podobozów.
– Dwa pierwsze dni upłynęły nam na tak zwanej pionierce, czyli na budowaniu kuchni i platform, na których ustawialiśmy namioty – wyjaśnia Bartek Więckowski, drużynowy I Drużyny Skierniewickiej. – Muszę przyznać, że jestem dumny z chłopaków, którzy – mimo że nie mieli wielkiego doświadczenia – poradzili sobie z zadaniem znakomicie. Jedna z platform miała nawet dwa poziomy. Po oficjalnym rozpoczęciu kolejne dni upływały nam na wzajemnych grach, wymianach, warsztatach i spotkaniach z zastępami z Francji i Włoch. Furorę robiły włoskie zabawy i piosenki. Podczas wymiany adresów, różnego rodzaju naszywek i części umundurowania trzem chłopakom udało się zamienić berety na kapelusze. Trzeba przyznać, że te znacznie lepiej chroniły od deszczu i słońca niż nasze nakrycia głowy. Niemniej największe wrażenie zrobiły na nas ceremonia otwarcia, która nawiązywała do I i II wojny światowej oraz do powstania Unii Europejskiej, apel polskich zastępów w rocznicę wybuchu powstania warszawskiego, podczas którego wspólnie zaśpiewaliśmy hymn Polski i odpaliliśmy race, a także pielgrzymka do Lisieux, podczas której modliliśmy się w przepięknej katedrze, zawierzając się Sercu Jezusowemu – opowiada Bartek.
Chwile spędzone na modlitwie ze skautami z Europy były wyjątkowym przeżyciem także dla Szymona Boćkowskiego z I Drużyny Rawskiej. – Do końca życia nie zapomnę ceremonii otwarcia. Przemówienie komisarza federalnego, inscenizacja nawiązująca do rocznic związanych z wojnami światowymi, niezwykłe wykonanie „Ody do radości” i hymnu „Eurojamu”, a także moment wnoszenia flag krajów biorących udział w zlocie wytworzyły niezwykłą atmosferę. Widząc flagę Polski, a później uczestnicząc w uroczystej Eucharystii odprawianej w języku łacińskim, doświadczałem powszechności Kościoła i niezwykłości organizacji, do której należę. Wzmocnieniem tego doświadczenia był list skierowany do nas przez papieża Franciszka – wyznaje Szymon.
Ojciec święty, pisząc do skautów, nawiązał do ewangelicznego motta „Eurojamu”, podkreślając, że aby spotkać Jezusa, trzeba razem z Nim ruszyć na szlak. „W czasie drogi widzimy, że Bóg pozwala się spotkać na wiele sposobów: w pięknie Jego stworzenia, gdy wkracza z miłością w naszą historię, w relacjach braterstwa i służby, które praktykujemy wobec bliźnich”– napisał papież. „Brońcie wartości chrześcijańskich! Jesteście aktorami, a nie widzami na scenie świata!” – apelował do uczestników zjazdu papież Franciszek. – Bez wątpienia do słów papieża będę sięgał jeszcze wiele razy – zapewnia S. Boćkowski. I mówi, że wrażenie robiła na nim niezwykła serdeczność skautów z innych krajów, którzy zawsze byli chętni do rozmów i pomocy.


    Biwakowe zaręczyny


    O wrażeniach z otwarcia „Eurojamu”, wielkiej grze, niezwykłych spotkaniach i małym wypadku, który pozwolił doświadczyć międzynarodowego braterstwa, chętnie opowiada także Martyna Wolańska. – Udział w zlocie był dla mnie niesamowitym przeżyciem. Spotkanie ludzi z całej Europy, żyjących tymi samymi wartościami, sprawiało, że nie chciało się stamtąd wracać – przyznaje Martyna. – Przez tydzień obozowania wspólnie się modliliśmy, uczyliśmy się różnych technik harcerskich. Był też czas na wymianę i wielkie ucztowanie. Będąc jeszcze w Polsce, z bliźniaczymi zastępami harcerek z Francji i Włoch umówiłyśmy się, że zabieramy ze swoich krajów słodycze. Konsumpcja łakoci była wielką przyjemnością. Udało się nam także zwyciężyć w wielkiej grze szpiegowskiej. W pamięci jeszcze długo będziemy przechowywać niezwykłe rozmowy, które toczyłyśmy podczas warsztatów, gdy my uczyłyśmy, jak robić łowickie wycinanki, a one nas, jak przygotowywać flagi sygnałowe. Gdy odwiedzałyśmy zastępy z innych krajów, zaskakiwał nas fakt, że każdy w zupełnie inny sposób przygotowuje posiłki, buduje swoje platformy i kuchnie – opowiada Martyna, która podczas „Eurojamu” mogła poznać także działanie służb medycznych. – Dzień po rozpoczęciu złamałam nogę. Mimo że rodzice nalegali, bym wróciła do Polski, ze względu na atmosferę zostałam. I dobrze, bo dzięki temu doświadczyłam niezwykłego międzynarodowego braterstwa. Swoją pomoc niosły mi zarówno koleżanki z zastępu, jak i skautki, i skauci z innych krajów. Poza tym, wracając nocą ze szpitala, odkryłam, że unosząca się nad obozowiskiem Litania Loretańska, którą tworzyły przyczepione do balonów obrazy, świeci. I jeszcze jedno – będąc w Normandii, byłam świadkiem zaręczyn. Na zakończenie „Eurojamu” jeden ze skautów poprosił swoją dziewczynę, skautkę, o rękę. I ta się zgodziła – dodaje Martyna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół