• facebook
  • rss
  • Charytatywne wiadra

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 37/2014

    dodane 11.09.2014 00:00

    Dla jednych to dobra zabawa i sposób na zaistnienie w sieci, dla innych – idiotyczny pomysł, a dla jeszcze innych – zachęta do wielkoduszności i „wrabiania” znajomych w pomaganie.


    Od kilku tygodni w internecie w zawrotnym tempie rozwija się ogólnoświatowa akcja Ice Bucket Challenge, w której ludzie oblewają się wodą z lodem i wpłacają pieniądze na rzecz fundacji walczącej ze stwardnieniem zanikowym bocznym. Szaleństwo ma także swoje odsłony na ziemiach łódzkiej i mazowieckiej. W akcję pomagania włączyli się m.in. prezydent Łodzi Hanna Zdanowska, prof. Maciej Banach, dyrektor szpitala Centrum Zdrowia Matki Polki, a także reporterzy Radia Łódź oraz dziennikarz Radia Victoria Przemek Rybicki.


    Nie tylko na ALS


    Każda z osób przyłączających się do Ice Bucket Challenge, po wylaniu na siebie kubła lodowatej wody, nominuje kolejne trzy, które w ciągu 24 godzin mają podjąć wyzwanie. Kto nie zrealizuje zadania, powinien wpłacić darowiznę na rzecz fundacji zajmującej się osobami chorymi na stwardnienie zanikowe boczne. To postępująca choroba neurodegeneracyjna, której istotą jest porażenie obwodowych włókien nerwowych odpowiadających za funkcje ruchowe mięśni oraz neuronów. U chorujących na ALS dochodzi do osłabienia mięśni, ich niedowładu i stopniowego zaniku. Chorzy, mimo braku możliwości poruszania się, nie tracą jednak czucia.
Wylewający na siebie lodowatą wodę przez chwilę mają poczuć się tak, jak chorzy na ALS, czyli odcięci od swojego ciała. Wraz z doniesieniami medialnymi o kolejnych osobach i wpłatach pojawiła się również informacja o tym, że stowarzyszenie ALSA, zajmujące się chorymi ze stwardnieniem zanikowym bocznym, finansuje badania z użyciem komórek abortowanych dzieci. Przed udziałem w akcji ostrzegała amerykańska archidiecezja Cincinnati. W specjalnie wydanym oświadczeniu biskupi zasugerowali, by uczestnicy „oblewanej” zabawy przekazywali swoje datki na inne organizacje charytatywne. Między Łodzią a Warszawą, zapewne nie ze względu na apel amerykańskiej archidiecezji, ale ze względu na wygodę, patriotyzm lokalny i inne względy osobiste nominowani swoje wpłaty zaczęli przesyłać na różne fundacje i stowarzyszenia działające w Polsce.

    
– Zostałam wywołana do tego zadania przez jednego z internautów – powiedziała dla Radia Łódź Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. – Pomyślałam, że skoro mam to zrobić, to musi być w tym jakiś głębszy sens, więc postanowiłam włączyć się w tę akcję na rzecz kliniki rehabilitacji Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi – mówiła przed wylaniem na siebie zimnej wody prezydent Łodzi, która zachęcała także internautów do uczestnictwa w niej.


    Do wykonania podobnego zadania włodarz Łodzi nominowała prof. Macieja Banacha, dyrektora szpitala Centrum Zdrowia Matki Polki, i Michała Urbaniaka. Obaj panowie wywiązali się z zadania.


    Baśka, to dla ciebie


    Fundację zajmującą się chorymi na ALS wsparli również dziennikarze Radia Łódź, którzy z chorobą zetknęli się poprzez swoją koleżankę. – Wiele miesięcy temu ta podstępna, ale konsekwentna choroba – stwardnienie zanikowe boczne – zaatakowała naszą radiową, zawsze uśmiechniętą koleżankę Basię. To dla niej dołączamy się do tej ogólnoświatowej akcji – mówiła na nagranym i umieszczonym w internecie filmie Monika Czerska. Dziennikarze oblewający się wodą podkreślali, że robią to, by zwrócić uwagę na tę akcję, na chorych i by poruszyć jak najwięcej osób i zachęcić ich do wpłat. Wylewając na siebie wiadra zimnej wody, krzyczeli: „Baśka, to dla ciebie!”.


    Pozytywnie na nominację odpowiedział także dziennikarz Radia Victoria Przemek Rybicki. Nie polewając się wodą („ze względu na chore migdałki, posiadanie zbyt małego wiaderka”) z honorem przegrał, wpłacając 100 zł na konto Stowarzyszenia Rodziców i Opiekunów Dzieci Niepełnosprawnych „Dobro dzieci”. Nominując kolejne osoby, zachęcał jednocześnie do dokonywania przelewów na lokalne organizacje, bez względu na to, czy poprzedzi je wiadro zimnej wody, czy nie.


    – Kiedy pierwszy raz usłyszałam o Ice Bucket Challenge, pomyślałam, że jest to jedna z najgłupszych akcji, na jaką można było wpaść – przyznaje Karolina Woźniak, studentka ze Skierniewic. – Marnowanie wody, wygłupy przed kamerą po to, by nie zapłacić, a tylko zaistnieć, nie mieściły mi się w głowie. Jak przeczytałam na Frondzie o badaniach prowadzonych przez fundację, bazujących na śmierci nienarodzonych, byłam z siebie bardzo dumna. Aż do czasu spotkania się z moją przyjaciółką Anną, która miała zgoła inne zdanie. Ania nie zostawiła na mnie suchej nitki. Jej słowa: „Krytykujesz, bo masz zbyt ciasne serce i rozdmuchane ego. Gdyby było inaczej, bez kubła zimnej wody przelałabyś jakieś pieniądze na fundację, co do której nie masz wątpliwości. I zrobiłabyś to w ciszy, bez rozgłosu przed swoim komputerem” były dla mnie zimnym prysznicem. Jeszcze tego samego dnia zrobiłam tak, jak powiedziała – wyznaje Karolina.


    – Argument, którego używa Ania, mnie nie przekonuje – mówi z kolei jedna ze znajomych. – Może trafić rzeczywiście tylko do tych, którzy do tej pory nie włączali się w żadne akcje charytatywne. Ja od lat wpłacam regularnie pieniądze na różne fundacje i uważam to za coś normalnego. Nie przyszłoby mi na myśl, żeby z tego powodu nakręcać idiotyczne filmiki do netu. Smutna ta akcja. Jest jakby doskonałym zaprzeczeniem ewangelicznej wskazówki: „Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili”. Cóż, jeśli jednak można zdobyć duże pieniądze na jakiś szczytny cel tylko metodą autolansu, trzeba to przyjąć z pokorą.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół